<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<!-- If you are running a bot please visit this policy page outlining rules you must respect. http://www.livejournal.com/bots/ -->
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:lj="http://www.livejournal.com">
  <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp</id>
  <title>ANI SŁOWA PRAWDY</title>
  <subtitle>ann_wlkp</subtitle>
  <author>
    <name>ann_wlkp</name>
  </author>
  <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/"/>
  <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom"/>
  <updated>2009-07-23T13:43:22Z</updated>
  <lj:journal userid="13279417" username="ann_wlkp" type="personal"/>
  <link rel="service.feed" type="application/x.atom+xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom" title="ANI SŁOWA PRAWDY"/>
  <link rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/"/>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:8440</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/8440.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=8440"/>
    <title>ann_wlkp @ 2009-07-23T14:21:00</title>
    <published>2009-07-23T12:31:22Z</published>
    <updated>2009-07-23T13:43:22Z</updated>
    <category term="zwyczajne życie"/>
    <category term="dorastanie"/>
    <lj:music>Maria Mena, "Self-fulfilling prophecy"</lj:music>
    <content type="html">&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;Czas leci, zbliża się trzydziesty lipca, warto by cos napisać. Nie żeby trzydziesty lipca był jakąś szczeg&amp;oacute;lną datą; rocznicą&amp;nbsp;śmierci Pikusia, urodzin kotka Filemonka czy chociaż Dniem Pracownika Przemysł Spożywczego; ale, bądź co bądź, każda okazja jest dobra, żeby się zmotywować. Ergo &amp;ndash; zaczynajmy!&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;b&gt;TO IDZIE MŁODOŚĆ, MŁODOŚĆ, MŁODOŚĆ!&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;Wszystko zaczęło się od tego, że przeczytałam wpis Idy pt. &amp;bdquo;Nie patrz wstecz&amp;rdquo;. Przeczytałam i z lekka zadrżałam. Bo, szczerze m&amp;oacute;wiąc, też nie chciałabym mieć znowu piętnastu lat, nawet i dwudziestu bym nie chciała. Dlaczego? Ano dla wszystkiego. Dla tych problem&amp;oacute;w wiecznych, ba!, gdzie tam problem&amp;oacute;w!, dylemat&amp;oacute;w co najmniej. Dla przekonania o własnej wyjątkowości, alienacji i głębi. Dla nieustannego &amp;bdquo;g&amp;oacute;ra &amp;ndash; d&amp;oacute;ł&amp;rdquo;, aż świat rozmywał się przed oczami, a żołądek pochodził do gardła. Dla tych och&amp;oacute;w i ach&amp;oacute;w, i dyskusji na byle brudnym kubkiem po herbacie. Dla rozwlekłych wpis&amp;oacute;w. Dla rozmyślań. Dla braku perspektywy. I dla całej masy innych powod&amp;oacute;w.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;W wieku lat szesnastu człowiek nie m&amp;oacute;gł normalnie wstać, umyć zęb&amp;oacute;w i p&amp;oacute;jść do szkoły. O nie, człowiek wstawał, mył zęby i zaczynał rozmyślać. Nad czym? Nad wszystkim. I nie jest to jedynie hiperbola. Przykłady? Proszę bardzo. Primo: włożyć szary sweter czy burą bluzkę? (bo bluzka marszczy się talii, i co będzie, jak Witek to zauważy, ale z drugiej strony bluzka ma dekolt, tyle że wok&amp;oacute;ł tego dekoltu jest hafcik z kwiatuszk&amp;oacute;w, a kwiatuszki są przecież takie płytkie i głupawo wiośniane, i może lepiej sweterek, ale obcisły albo czarną koszulkę, bo czerń wyszczupla i jest poważna, ale przecież&amp;hellip;&amp;rdquo;). Secundo: przy śniadaniu czytać dodatek do &amp;bdquo;Wyborczej&amp;rdquo;, Jonathana Carrolla czy &amp;bdquo;Miłość w czasach zarazy&amp;rdquo;? (Marquez to klasyka, ale ile razy można mielić to samo, więc raczej coś nowego, ledwo nadgryzionego, a i odpowiedniego poziomem intelektualnym, chociaż i tak czasu nie starczy na całość, więc po co zaczynać, a przecież trzeba być &lt;i&gt;au curant&lt;/i&gt; wydarzeń kulturalnych, to też ważna sprawa, więc&amp;hellip;). Po rozwiązaniu dylemat&amp;oacute;w odzieżowych i czytelniczych pozostawało jeszcze rozstrzygnąć: z kim siedzieć w tramwaju (pod tym kodem kryły się głębokie dywagacje dotyczące przyjaźni, lojalności i uczciwości), o kt&amp;oacute;rej zadzwonić do ciotki Frani (decyzja poprzedzona refleksjami o więzach rodzinnych, obowiązkach, historii i godności) i kto zmyje brudne gary po śniadaniu (rozstrzygnięcie tej kwestii wymagało p&amp;oacute;łgodzinnej dyskusji o sprawiedliwości dziejowej, r&amp;oacute;wnouprawnieniu i gerontokracji). A wszak była to tylko rozgrzewka, dzień dopiero się zaczynał, człowiek miał przed sobą niezliczone minuty i sekundy wypełnione brzemiennymi w skutki decyzjami. Do tego dodajmy huśtawkę emocjonalną, drobiazgi, kt&amp;oacute;re wydawały się głazami rzucanymi pod nogi przez okrutny los, podłe otoczenie i niezliczone trąby powietrzne. Dodajmy przekonanie, że &amp;bdquo;nikt się do mnie odezwie, wszystko skończone i zjedzą mnie owczarki alzackie w pustej kawalerce&amp;rsquo;; że &amp;bdquo;nic umiem, do niczego się nadaję i co ja właściwie chcę w życiu robić, chyba rentę brać, a i to jak mi rodzice załatwią&amp;rdquo; i że gdyby nie ta nowa Agatha Christie, co czeka na biurku, to nic tylko położyć się i umrzeć. Innymi słowy, człowiek przypominał szczeniaka rzuconego na lodowisko: szaleńczy jazgot, oczy w słup i łapy, co się rozjeżdżają na cztery strony świata.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;Przyjemne to nie było, i to nie tylko dla osoby bezpośrednio zainteresowanej, ale i dla najbliższej rodziny, kt&amp;oacute;ra musiała koegzystować z tak natchnioną osobą. Zresztą, co tu dużo opisywać, lepsi ode mnie zrobili to już wcześniej. Proszę posłuchać i z ręką na sercu odpowiedzieć szczerze: czy n&amp;oacute;ż sam się nie otwiera?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;&amp;bdquo;Czuła się jak heroina romantycznej opowieści minstrela. Piękna, młoda kobieta straszliwie skrzywdzona przez los i rodzinę. Załamana nowiną o porwaniu ojca, zamierza się złożyć w ofierze. Cerwin przybył na wezwanie, pragnąc ją uratować przed poświęceniem, ponieważ szalał z miłości. Nie m&amp;oacute;gł postąpić inaczej. Malta stała księżycowej poświacie i rozkoszowała się dramatyzmem sytuacji.&amp;rdquo;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;&amp;bdquo;Po ukończeniu gimnazjum Waria, wzorem Stan&amp;oacute;w Zjednoczonych, stoczyła zwycięską wojnę o&amp;nbsp;niepodległość (tatuś, mecenas Suworow, okazał się mięczakiem) i&amp;nbsp;wstąpiła na kursy dla akuszerek, zmieniając się tym samym z&amp;nbsp;&amp;bdquo;bicza bożego&amp;rdquo; w&amp;nbsp;&amp;bdquo;zbzikowaną nihilistkę&amp;rdquo;.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;Na kursach poszło jej nie najlepiej. Część teoretyczną opanowała bez trudu, chociaż niejedno w&amp;nbsp;procesie powstawania istoty ludzkiej wydało jej się zdumiewające i&amp;nbsp;nieprawdopodobne, ale kiedy trzeba było asystować przy prawdziwym porodzie, najadła się wstydu. Przeraźliwe wrzaski położnicy i&amp;nbsp;okropny widok spłaszczonej gł&amp;oacute;wki noworodka, wyłażącej z&amp;nbsp;umęczonego, okrwawionego ciała, sprawiły, że Waria nie zdzierżyła i&amp;nbsp;haniebnie zemdlała, wskutek czego nie pozostało jej nic więcej, jak p&amp;oacute;jść na kursy dla telegrafist&amp;oacute;w. Z&amp;nbsp;początku czuła się zaszczycona faktem, że jest jedną z&amp;nbsp;pierwszych rosyjskich telegrafistek: napisali o&amp;nbsp;niej nawet w&amp;nbsp;&amp;bdquo;Petersburskich Wiedomostiach&amp;rdquo; (numer z&amp;nbsp;28 listopada 1875 roku, artykuł Był już najwyższy czas), ale potem praca okazała się niemożliwie nudna i&amp;nbsp;nie wr&amp;oacute;żyła nic lepszego.&amp;rdquo;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;&amp;bdquo;Nie chciałam brać w tym udziału. Miłość przemieniła się dla mnie nienawiść, w moich żyłach płynęła ż&amp;oacute;łć. Dla mnie siedemnastolatki, życie i miłość przeminęły. Przede mną było pewnie około sześćdziesięciu pustych, jałowych lat. Nie należało się jednak do nich spieszyć.&amp;rdquo;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;A ja? Ja też byłam nie lepsza, a może nawet gorsza. Wprawdzie nie biegałam w koszuli nocnej po altanach, nie łkałam nad zmarnowanym życiem i nie emancypowałam się na łeb, na szyję, ale za to&amp;hellip; Za to przypominałam inne bohaterki. Tak, przyznaję z ręką na sercu, miałam coś z bohaterek Zadie Smith. Ot choćby tu:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;&amp;bdquo;Kiki przypomniała sobie, jak niezłomna była swoich przekonaniach i jak bardzo kochała prawdę, kiedy miała dwadzieścia lat. Czuła wtedy dokładnie to, że gdyby tylko rodzina mogła sobie m&amp;oacute;wić prawdę, to bez trudu wynurzyliby się wszyscy płacząc, ale z czystymi oczami, na światło.&amp;rdquo; &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;I jeszcze:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;&amp;bdquo;Była w nieznośnym wieku. Cokolwiek powiedziała, eksplodowało geniuszem, rozbrzmiewając echem śr&amp;oacute;d całych stuleci ciszy. Czegokolwiek dotknęła, muśnięciem jej palc&amp;oacute;w było pierwszym muśnięciem. W cokolwiek wierzyła, nie opierało się na samej wierze, ale było wykute z pewności. Cokolwiek pomyślała, było pierwszą myślą na świecie.&amp;rdquo;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;A może nawet:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;&amp;bdquo;Ja uważam, że to niesamowite. Oni są wolni! Po tych wszystkich przejściach&amp;hellip; Nie uważasz, że to&amp;nbsp;fantastyczne? Że o latach życia pod czarną chmura wschodniego komunizmu nastało dla nich, zjednoczonych, świtało zachodniej demokracji? &amp;ndash; powiedziała, cytując dokładnie komentarz z wieczornych wiadomości. &amp;ndash; Myślę, że demokracja to najwspanialszy wynalazek człowieka.&amp;rdquo;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;Sami przyznacie &amp;ndash; strasznie to męczące, nieprawdaż? Nigdy p&amp;oacute;źniej nie żyłam już w atmosferze tak oderwanej od rzeczywistości, pełnej za to abstrakcyjnych przemyśleń, teorii i idei. I dobrze, bo chyba nie nadaję się na speca od jakichkolwiek &amp;bdquo;izm&amp;oacute;w&amp;rdquo; czy &amp;bdquo;kracji&amp;rdquo;. Jestem człowiek prosty, ideały mam, nie przymierzając, jak chłop z nowelki pozytywisty: po dniu ciężkiej, acz owocnej roboty, poleżeć pod jabłonką (lipą r&amp;oacute;wnież nie pogardzę) i popatrzeć na niebo. Cześć pieśni. A dla ludzi zdolnych do pracy nie-usługowej żywię głęboki szacunek. Czapki z gł&amp;oacute;w, że komuś chce się myśleć dla samego myślenia!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;Ale wr&amp;oacute;ćmy do gł&amp;oacute;wnego wątku. Ot&amp;oacute;ż namiętnie lubię czytać młodych ludziach, kt&amp;oacute;rzy wyczyniają koszmarne głupoty, i za te głupoty biorą w dupę od życia, i jedno mnie tylko zastanawia: jak się z tego wyrasta? Jakim to tajemniczym sposobem gros ludzi w wieku lat nastu miota się, przejmuje, szlocha, peroruje, wierzy, ujada, rozmyśla, ustawia, przegryza&amp;hellip;. A potem nagle pstryk! Po prostu mija i już. Nie chciałabym mieć znowu osiemnastu lat. Nie chciałabym znowu bawić się w szczeniaka na lodowisku. Ale za wszystkie skarby świata nie wiem, jak z tego wyszłam. Bo nie wydaje mi się, żeby całe to miotanie się lewa w prawo dało jakieś konkretne efekty. R&amp;oacute;wnie dobrze mogłabym rąbać drewno na Syberii i liczyć, że w ten spos&amp;oacute;b przyspieszę moment odkrycia elektryczności. Więc jak: wystarczy pomęczyć się parę lat bez celu, żeby potem ten cel osiągnąć? Powrzucać do kotła podgniłe truskawki, przejrzałe wiśnie, zielone renklody, dorzucić kilo cukru, zalać spirtem, pokisić, pomieszać&amp;hellip;&amp;nbsp;i, &lt;i&gt;voil&amp;agrave;&lt;/i&gt;!, wydestyluje się samo! Tak, widać tak być musi, skoro jestem tu, gdzie jestem, a gdzie wcale być nie planowałam. Więcej, gdyby dziesięć lat temu ktoś wskazał mi to miejsce na życiowej mapie i powiedział; &amp;bdquo;Nie rzucaj się tak, dziecko drogie, bo i tak wylądujesz miękko na tym i na tym południku, na tym i na tym r&amp;oacute;wnoleżniku&amp;rdquo;, to uciekłabym z panicznym wrzaskiem. Innymi słowy&amp;hellip; Zresztą, co ja się będę produkować, po raz kolejny oddaję głos:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;&amp;bdquo;Rano spytałam: - Perse, czy ja się zmieniłam?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;- Tak. &amp;ndash; Usiadła na ł&amp;oacute;żku i spojrzała na mnie. &amp;ndash; Wydaje mi się, że dojrzałaś. Jest w tobie jakaś&amp;hellip; powaga.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;Oto właśnie. Powaga. I zrozumienie. Zrozumienie życia; dobra i zła, radości i smutku, narodzin i śmierci. Zrozumienie.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;- Czy to nie fascynując! &amp;ndash; wykrzyknęła Perse z entuzjazmem. &amp;ndash; Wszystkie te gruczoły i hormony wymieszają się w człowieku i&amp;hellip; nagle&amp;hellip; żegnaj, okresie dojrzewania!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;- Ja jednak myślę, że jeśli chodzi o mnie, jest to bardziej sprawa&amp;hellip; zrozumienia, dojrzałości charakteru &amp;ndash; przekonywałam.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;- Nie wierz w to &amp;ndash; stwierdziła Perse. &amp;ndash; Wszystko, co się dzieje z nami, dziewczętami, to sprawa hormon&amp;oacute;w.&amp;rdquo;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;P.S. Rany Boskie, przeczytałam to, co powyżej, i zadrżałam po raz wt&amp;oacute;ry. Przebija mi z tego jakieś samozadowolenie, jakbym była ciotką, co to siedzi w pluszowym fotelu i udziela rad trzeciemu pokoleniu, wypisz, wymaluj z ciotka Maren od Karen Blixen. A ja przecież ledwie dociągam do trzydziestki. I nadal zdarza mi się stać przed lustrem i rozmyślać o czarnych bluzkach z dekoltem. A chociaż z lekturą do śniadania nie mam już problem&amp;oacute;w (co można przeczytać przez siedem, maksymalnie dziesięć minut? To oczywiste, m&amp;oacute;j drogi Watsonie &amp;ndash; trzy stroniczki z &amp;bdquo;Rozważnej i romantycznej&amp;rdquo;. Jak pomyślę o przyszłości czekającej na Eleonorę i&amp;nbsp;Mariannę, to zaraz nabieram ochoty na wyjście do roboty), to czasem myślę na tym i nad owym, czasem nawet nad życiem, a może i Życiem; choć najczęściej łączę te dywagacje z wycieraniem podłogi (rozumiecie, przyjemne z pożytecznym). Bo destylacja &amp;ndash; destylacją, hormony &amp;ndash; hormonami, a m&amp;oacute;j charakter daleki jest od owego platynowego wzorca, wyważonego idealnie niczym wz&amp;oacute;r benzenu. I wiecie co, pewnie za dwadzieścia lat obudzę się i poczuję się, jak m&amp;oacute;j literacki kolega po fachu:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;&amp;bdquo;- Każde pokolenie jest przegrane &amp;ndash; stwierdził ponuro Bolek. &amp;ndash; I wasze, i moje, i tej staruszki, co czekała przez rok na fotelu. I w każdym są ludzie samotni.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;- Ale kiedyś tego tak nie odczuwali &amp;ndash; odezwała się Wiktoria. &amp;ndash; Prababcia mi m&amp;oacute;wiła, że mieszkała w małym domku razem z rodzicami, dziadkami i piątką rodzeństwa. A potem jeszcze z mężem i tr&amp;oacute;jką własnych dzieci.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;- Nie miała czasu myśleć o samotności &amp;ndash; wyjaśnił Bolek. &amp;ndash; Musiała gotować kaszę, zamiatać klepisko i karmić inwentarz. Jeśli już o czymś myślała, to pewnie o tym, żeby porządnie się wyspać. Poza tym do takich rozmyślań potrzebna jest odrobina ciszy i spokoju. Jednak to wcale nie znaczy, że twoja prababcia nie była samotna.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;- Ale skoro tego nie wiedziała&amp;hellip;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;i&gt;- No tak, nieświadomość to najtańszy z psychotrop&amp;oacute;w. &amp;ndash; Bolek się uśmiechnął. &amp;ndash; Dlatego w następnym życiu chcę być beztroskim, uśmiechniętym zajączkiem. Najlepiej wielkanocnym&lt;/i&gt;.&amp;rdquo;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;Ale co tam, do tego czasu jeszcze mam sporo czasu, więc &amp;ndash; kończąc kolejnym patetycznym cytatem, tym razem z &amp;bdquo;Matrixa&amp;rdquo; &amp;ndash; &amp;bdquo;co ma być, to będzie&amp;rdquo;. I poklepmy się po plecach niczym starzy frontowcy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;Aha, i jeszcze: &amp;nbsp;dzisiejszym potoku świadomości udział wzięli: Zadie Smith, Eric Malpass, Robin Hobb, Borys Akunin oraz Izabela Sowa. Wybaczcie, ale livejournal zżarł mi odnośniki i nie chce mi się ponownie ich wstawiać. To jakieś horrendum jest. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;I jeszcze mały dopisek całkowicie od czapy: zauważyłam, że mimo mojego wrodzonego optymizmu i promiennej radości wszystkie piosenki, kt&amp;oacute;re wrzuciłam pod notkami, mają nad wyraz przygnębiający wydźwięk. Rodzinę zabili, ukochany poszedł precz, a w wyborach nasi dali dupy. Czas przerwać tę smutną wyliczankę! W związku z tym dziś promuję podnoszący na duchu song &amp;ndash; jak go posłucham, to od razu cieszę się, że żyję akurat tu i teraz.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:8040</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/8040.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=8040"/>
    <title>ann_wlkp @ 2009-01-18T21:07:00</title>
    <published>2009-01-18T20:23:21Z</published>
    <updated>2009-01-18T21:00:49Z</updated>
    <category term="pop"/>
    <category term="literatura"/>
    <content type="html">&lt;span style="display: none"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="display: none"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Boże Narodzenie minęło, Sylwester minął, Nowy Rok też&amp;hellip; a ja nic, żadnej notki okolicznościowej. A teraz to już po ptakach. Trudno, sp&amp;oacute;źniłam się (jak na wiele r&amp;oacute;żnych innych rzeczy). Dziś więc nie będzie rocznicowo ani świątecznie. Będzie zwyczajnie. Popowo.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&lt;b&gt;KAŻDY MA TAKIEGO KRASNALA OGRODOWEGO, NA JAKIEGO SOBIE ZASŁUŻYŁ&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Wszyscy wiemy, jak wygląda prawda: cywilizacja upada. Nar&amp;oacute;d nie czyta, nar&amp;oacute;d nie kontempluje, nie słucha, nie chodzi, a nawet, jak chodzi, to w połowie spektaklu/wernisażu/opery, dzwoni do znajomych, żeby się pochwalić uczestnictwem w szeroko pojętym Wydarzeniu Kulturalnym. Nikt nie chce oglądać dylemat&amp;oacute;w pasterzy wielbłąd&amp;oacute;w z Timbuktu, za to na nowym Bondzie sala pęka w szwach, w radiu zamiast Debussy&amp;rsquo;ego klaszcze Rubik, a misja edukacyjna telewizji sprowadza się do wygibas&amp;oacute;w Dody na lodzie. Eksperci rwą włosy z głowy, autorytety jojczą, że w tym tempie za dziesięć lat &lt;i&gt;Homo sapiens&lt;/i&gt; wr&amp;oacute;ci na drzewo, a ja&amp;hellip; c&amp;oacute;ż, bo ja wiem&amp;hellip; przełączam się na Mostowiak&amp;oacute;w? Powiedzmy, że tak; to brzmi odpowiednio obrazoburczo, a ponieważ zawsze byłam zachowawcza, a nawet konformistyczna, to chciałabym choć raz w życiu poczuć się rewolucjonistką. Bowiem m&amp;oacute;j udział w Kulturze wygląda nędznie. Czytuję niemal wyłącznie kryminały i romansidła, od czasu do czasu przeplataną fantastyką czy felietonem. Szczyt moich gust&amp;oacute;w muzycznych stanowi &amp;bdquo;This Is The Life&amp;rdquo;, puszczone, żeby się lepiej szczotką machało po parkiecie. Więcej wiem o Ridge&amp;rsquo;u Forresterze niż o Michelu Houellebecqu. O dziedzinach takich, jak sztuka czy architektura wolę nawet nie wspominać. Dno wklęsłe i bida z nędzą. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Nie myślcie tylko, że jest mi łatwo. Rozkoszowanie się popkulturą to nie szeroka i wygodna droga występku, o wiele bliżej jej do ciernistej ścieżki cnoty. Trzeba bowiem uważać, bo tuż za rogiem czai się niebezpieczeństwo i zanim się człowiek nie obejrzy, stoczy się do poziomu Ironicznego PopUczestnika. A to już gorzej niż Krytyk Intelektualny czy PopEnztujasta. Ci dwaj ostatni są przynamniej szczerzy w swoim potępieniu czy uwielbieniu dla świata dzielnych inspektor&amp;oacute;w i wydekoltowanych bohaterek. Natomiast Ironiczny&amp;hellip; Zresztą, co się będę polatać w wyjaśnieniach, oddaję głos ekspertowi (wprawdzie rzecz dotyczy architektury teren&amp;oacute;w zielonych, ale zasada jest ta sama): &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&amp;bdquo;&amp;hellip;jeśli już zauważymy w takim ogrodzie jakiś element nieoczekiwanie i niewątpliwie plebejski, warto o niego zapytać właściciela. Reakcja powie nam o wiele więcej o klasie właściciela niż sam dany przedmiot. Ja kiedyś wyraziłam delikatne zdziwienie obecnością krasnala w ogrodzie człowieka z wyższej warstwy klasy średniej (rzuciłam inteligentną uwagę, coś w stylu: &amp;bdquo;O, krasnal!&amp;rdquo;). Właściciel ogrodu wyjaśnił, że krasnal jest &amp;bdquo;ironiczny&amp;rdquo;. Zapytałam go, przepraszając za moją ignorancję, w jaki spos&amp;oacute;b można stwierdzić, że jego krasnal ogrodowy ma być ironicznym manifestem, a nie po prostu krasnalem. Z pewną wyższością odpowiedział, że wystarczy, iż spojrzę na resztę ogrodu, a stanie się dla mnie oczywiste, że krasnal to żart.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Ale przecież, upierałam się, krasnale ogrodowe są pewnego rodzaju żartem, w każdym ogrodzie &amp;ndash; to znaczy, nikt ich nie bierze na poważnie ani nie uważa za dzieło sztuki. Jego odpowiedź była dość chaotyczna i zawiła (nie m&amp;oacute;wiąc już o urażonym tonie), ale sprowadzała się do tego, że klasy niższe postrzegają krasnale jako autentycznie zabawne, jego krasnal natomiast jest śmieszny li tylko z powodu swojej niestosownej obecności w &amp;bdquo;eleganckim&amp;rdquo; ogrodzie. Innymi słowy, krasnale w osiedlach komunalnych to żart, a jego krasnal to żart z gustu mieszkańc&amp;oacute;w osiedli komunalnych, czyli w gruncie rzeczy żart na temat klasy. Nie trzeba chyba dodawać, że nigdy więcej mnie nie zaprosił.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Reakcja tego człowieka na moje pytanie jasno określiła go jako członka wyższej warstwy klasy średniej, a nie właściwej wyższej. Praktycznie już sama uwaga, że krasnal, kt&amp;oacute;rego zobaczyłam, jest &amp;bdquo;ironiczny&amp;rdquo;, zdegradowała go o p&amp;oacute;ł klasy w stosunku do mojej początkowej oceny. Autentyczny członek klasy wyższej albo śmiało przyznałby się do pasji do krasnali ogrodowych (i gorliwie pokazywał inne przykłady tego gatunku, rozsiane po jego skądinąd niewymuszenie eleganckim ogrodzie), albo powiedziałby cos w rodzaju: &amp;bdquo;A, tak, m&amp;oacute;j krasnal. Bardzo lubię mojego krasnala&amp;rdquo; &amp;ndash; i pozwolił mi wyciągnąć własne wnioski. Klasa wyższa nie dba o to, co wścibska antropolog (ani ktokolwiek inny) o niej myśli, a już na pewno nie potrzebuje ironicznych krasnali, żeby podkreślić sw&amp;oacute;j status.&amp;rdquo; *&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Rzecz jasna, nie jest łatwo przyznać się, że człowiek lubi otaczać się krasnalami ogrodowymi, chyba że odziedziczyło się po przodkach geny radosnego poczucia własnej wartości. Ale nic to, zawsze można ćwiczyć. Zwłaszcza że alternatywą pozostają wyrafinowane wygibasy moralno-intelektuktualne. Jakie? Dla zainteresowanych, kt&amp;oacute;rzy mieliby ochotę zabawić się w Ironicznego PopUczestnika, podaję przykłady:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;fikołek w prz&amp;oacute;d, czyli przerzucenie odpowiedzialności na osoby trzecie (&amp;bdquo;Aha, zdarza mi się obejrzeć odcinek, bo moja siostra non&amp;nbsp;stop siedzi przed telewizorem&amp;rdquo;, &amp;bdquo;A tak czytuję&amp;hellip; u fryzjera, bo tam zawsze trzeba czekać godzinami&amp;rdquo;, &amp;bdquo;Antek mnie zaciągnął do kina, ci faceci już tacy są&amp;hellip;&amp;rdquo;). To najprostsza wym&amp;oacute;wka, dość prostacka i w sumie dyskredytująca. Używają jej początkujący Ironiczni, tacy, co jeszcze niedawno bez problem&amp;oacute;w rozprawiali z sąsiadką o meandrach &amp;bdquo;Plebani&amp;rdquo;, ale teraz aspirują do salon&amp;oacute;w, gdzie bezy jada się wyłącznie łyżeczką. Poza tym trzeba się mieć na baczności: a nuż nasz rozm&amp;oacute;wca doniesie osobom zainteresowanym, że wykorzystujemy ich jako zasłonę dymną i sprawa się sypnie, a do tego awantura murowana. Wszak nikt nie lubi odgrywać roli intelektualnego jełopa.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;wejście szwedzkie na r&amp;oacute;wnoważnię, czyli asekuracja przez odwołanie się do trudnych warunk&amp;oacute;w życiowych (&amp;bdquo;Po pracy to mam siłę tylko, żeby zapuścić kolejny odcinek&amp;hellip;&amp;rdquo;, &amp;bdquo;I tak cały dzień tramwajami jeżdżę, to taka literaturę wagonową czytam&amp;rdquo;, &amp;bdquo;Wiem, straszna sieczka, ale jako akompaniament do sprzątania w sam raz&amp;rdquo;). Wytłumaczenie na poziomie poprzedniego - niezbyt wysublimowane, lecz skuteczne. Plusem jest to, że nie szkalujemy niewinnych krewnych i znajomych, a do tego przedstawiamy się w pozytywnym świetle jako osoby zagonione, pracowite, zajęte podnoszenie PKB, co w dobie kryzysu i masowych pomost&amp;oacute;wek oraz wszechobecnego renciarstwa winno być szczeg&amp;oacute;lnie cenione.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;salto w tył, czyli odwołanie się do wiedzy specjalistycznej (&amp;bdquo;Widzisz, profil bohaterki w tego typu literaturze przeszedł ewolucję, poczynając od lat siedemdziesiątych&amp;rdquo;, &amp;bdquo;To przykład dekonstrukcji fabuły filmu wojennego&amp;rdquo;, &amp;bdquo;Czy nie uważasz, że seriale są wsp&amp;oacute;łczesną wersją powieści szkatułkowej, &lt;i&gt;tout proportiones gard&amp;eacute;s&lt;/i&gt;, rzecz jasna?&amp;rdquo;). Metoda jest godna polecenia, cała sztuka tkwi w używaniu odpowiednio fachowego słownictwa. Celem przyswojenia stosownego aparatu pojęciowego polecam lekturę Umberto Eco: czyta się przyjemnie, a w pamięć zapada cała masa przydatnych zwrot&amp;oacute;w i już można uczenie rozprawiać o typach agnicji w &amp;bdquo;Modzie na sukces&amp;rdquo;. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;st&amp;oacute;jka i gwiazda, czyli odkrywanie nawiązań (&amp;bdquo;Widzisz, w gruncie rzeczy to retelling &lt;i&gt;Sabriny &lt;/i&gt;we wsp&amp;oacute;łczesnym wydaniu&amp;rdquo;, &amp;bdquo;Sp&amp;oacute;jrz na to, jak na ironiczną wersję motywu mesjanistycznego&amp;rdquo;, &amp;bdquo;W tym odcinku wyraźnie nawiązują do Dumasa, popatrz choćby na rozkład akcent&amp;oacute;w w scenie demaskacji&amp;rdquo;). Spos&amp;oacute;b ten, podobnie jak wymieniony powyżej, wymaga nieco pracy. Bądź co bądź, trzeba wiedzieć, do czego się odwołać i jakie postmodernistyczne brylanty odnaleźć w worku grochu z kapustą. Dla os&amp;oacute;b leniwych polecam metodę &amp;bdquo;na archetypy&amp;rdquo;. Brzmi dobrze i zamyka usta większości oponent&amp;oacute;w; tym bardziej dociekliwym wyjaśnia się, że chodzi o &amp;bdquo;wzorce obecne w kulturze do czas&amp;oacute;w legend i baśni&amp;rdquo;, po czym dorzuca się coś o Kopciuszku, Wędrowcu i Babie Jadze.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;podw&amp;oacute;jny szpagat, czyli odkrycie wyjątkowości danego dzieła (&amp;bdquo;Zasadniczo nie lubię chic-lit, ale tu jest całkiem niezła psychologia&amp;rdquo;, &amp;bdquo;Wiem, te kolorowe magazyny to dno, chociaż akurat w tym numerze dali ciekawy artykuł o żonach polityk&amp;oacute;w&amp;rdquo;, &amp;bdquo;Tak, kino klasy B, niewątpliwie, a może i C, ale ta scenografia&amp;hellip;). Chwyt cechuje się dość dużą skutecznością, pod jednym warunkiem: że rozm&amp;oacute;wca nie zawoła &amp;bdquo;sprawdzam!&amp;rdquo; i nie zażyczy sobie osobiście napawać się urokami wyjątkowej psychologii czy scenografii. W takim przypadku należy stanowczo spławić delikwenta i pilnować, żeby rzeczone dzieło nie wpadło w jego ręce.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Jak widać, strategii jest wiele, jeno brać i wybierać. Warto tylko pamiętać o jednym: Ironicznym PopUczestnikiem można być jedynie wtedy, gdy wierzy się w istnienie PopEntuzjast&amp;oacute;w, więcej nawet: gdy wierzy się, że Entuzjaści zalewają świat, radośnie i bezmyślnie zanurzając się w odmętach popkultury, a my jesteśmy jako ta samotna latarnia nad spienionymi bałwanami, ewentualnie samotny biały nosorożec, przedstawiciel ginącego gatunku. Co, niestety, kł&amp;oacute;ci się z prawdą. Bo gdzież te tłumu egzaltowanych bab, płaczących w poduszkę nad romansidłami? Gdzie watahy facet&amp;oacute;w prostych jak tłuki pięściowe, kt&amp;oacute;rzy razem z bohaterem zbawiają świat i ścigają szpieg&amp;oacute;w? Gdzie emocjonalnie zap&amp;oacute;źnieni yuppie, marzący o życiu rodem z chic-lit? Gdzie schizoidni specjaliści, obgryzający palce nad kolejnym morderstwem i spiskiem? Patrzę, szukam i nie widzę, gdzieś się, cholera, poukrywali niczym templariusze i cykliści. Og&amp;oacute;lnie panuje zdrowa postawa typu: robię, co lubię, a jak będę chciał, to będę nawet kupować dropsy i łapać ibisy na lasso. I tylko, od czasu do czasu, przez krajobraz przemknie jakiś przedstawiciel wyższej warstwy klasy średniej swoim &amp;bdquo;ironicznym krasnalem&amp;rdquo; pod pachą. A przecież m&amp;oacute;gł go, biedak, postawić w ogr&amp;oacute;dku. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;* cytat to fragment z &amp;bdquo;Przejrzeć Anglik&amp;oacute;w&amp;rdquo; Kate Fox. Ale to samo pisała Agatha Christie (m&amp;oacute;wiłam przecież, że wszystko mi się z nią kojarzy, prawda?). Kto nie wierzy, proszę zajrzeć do &amp;bdquo;The secret of Chimneys&amp;rdquo;, rozmowa inspektora z Anthonym&amp;nbsp;o Virginii.&lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;a name="cutid2"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;P.S. Poza tym warto zauważyć, że znajomość popkultury jest przydatna w wielu sytuacjach życiowych i to nie tylko tak trywialnych, jak pogawędka z przystojnym sąsiadem, z kt&amp;oacute;rym zatrzasnęło się w windzie o godzinie drugiej w nocy. Przykłady? Proszę bardzo.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;b&gt;JAK WYKORZYSTAĆ SWOJE ATUTY&lt;/b&gt; &lt;b&gt;(scenka z serii: życie studenckie)&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;b&gt;Czas akcji:&lt;/b&gt; schyłek wieku dwudziestego, czasy Kwaśniewskiego i Krzaklewskiego&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;b&gt;Miejsce akcji:&lt;/b&gt; szpital X, klinika Y, oddział Z, drugi st&amp;oacute;ł pod trzecim oknem, na korytarzu po lewej&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;b&gt;Okoliczności akcji:&lt;/b&gt; kolokwium zaliczeniowe&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Asystent (kończąc wyw&amp;oacute;d):&amp;hellip; no i jak pan miałby takiego pacjenta to, co by pan zrobił?&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Kolega (typ znany jako Chirurg Prawdziwy): Ja bym operował.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Asystent: No tak&amp;hellip; Ale przypuśćmy, że&amp;hellip; (tu następuje kolejny wyw&amp;oacute;d), to, co by pan zrobił?&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Kolega (twardo): I tak bym operował.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Asystent (desperacko): A jak pan by jeździł karetką i dostałby pan wezwanie z zapadłej wsi, i tam byłby ten pacjent?&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Kolega (twardo): Też bym operował.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Asystent (z rozpaczą): W takich warunkach? Bez sali, bez sprzętu, bez asysty? Przecież by pan nie m&amp;oacute;gł!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Kolega (tryumfalnie): Profesor Wilczur wszystkich operował!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: 12pt"&gt;I wiecie co? Kolega zdał. A wierzcie mi, jak Camusa kocham, tak odwołanie do doktora Rieux na pewno by go nie uratowało.&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;a name="cutid3"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;P.P.S. Nadto należy zauważyć, że kontakt z popkulturą pozwala na nowe spojrzenie na tak zwaną klasykę. Nieskromnie pochwalę się przykładem takiegoż odkrywczego punktu widzenia, w kt&amp;oacute;rego stworzeniu miałam własny udział.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;b&gt;O LITERATURZE&lt;/b&gt; (scenka z cyklu: pogawędki domowe)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;b&gt;Dramatis personae: &lt;/b&gt;Ja (wielbicielka literatury angielskiej, ubrana w klasycznie rozciągnięty sweter i okulary); M&amp;oacute;j Ojciec (wielbiciel czego innego, bez okular&amp;oacute;w, bez swetra, ale za to z kubkiem mocnej herbaty bez cukru); Moja Matka (jak wyżej, ale z kubkiem mocnej kawy bez cukru).&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;M&amp;oacute;j Ojciec (wybrzydzając): Jadą i jadą, a nic się nie rusza do przodu&amp;hellip;A ten Tesla jakiś do siebie nie podobny&amp;hellip;&amp;nbsp;I w og&amp;oacute;le psychologia siada&amp;hellip;.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ja (z wyrzutem): A jak cię prosiłam, żebyś Austen poczytał, to nie chciałeś. Tam byś miał psychologię!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;M&amp;oacute;j Ojciec (nieprzytomnie): Jaką Austen?&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Moja Matka (litościwie); To tam, gdzie biegają w tych sukieneczkach wiązanych pod biustem. Co tydzień idzie na TVNStyle.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;M&amp;oacute;j Ojciec (ponownie wybrzydzając jak aktywista KPZR nad Sołżenicynem): Kiedyś przejrzałem ze dwie strony, ale to jakieś takie&amp;hellip; mętne było. I mało realistyczne.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ja (fanatycznie zrywając się krzesła, grzebiąc na p&amp;oacute;łce z książkami i znajdując odpowiednimi fragment): Jakie mało realistyczne! O, proszę, jak byk napisane, że pułkownik Brandon miał dwa tysiąc funt&amp;oacute;w wolne od podatk&amp;oacute;w! Czysty realizm jak mleko od krowy!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;M&amp;oacute;j Ojciec (nadal wybrzydzając): Ale przychodu czy dochodu? I z czego miał? U Balzaka to wszystko było wyszczeg&amp;oacute;lnione: ile w asygnatach, ile w got&amp;oacute;wce, ile w nieruchomościach, czy odziedziczył, czy zarobił, czy ukradł i to jeszcze komu&amp;hellip;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ja (z desperacją): No z majątku miał doch&amp;oacute;d! Przecież nie grał na giełdzie!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;M&amp;oacute;j ojciec (tryumfalnie): Widzisz! A m&amp;oacute;głby!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: 12pt"&gt;No i teraz wiem już na czym polega wyższość literatury francuskiej nad angielską: na tym, że pułkownik Brandon nie grał na giełdzie. A przecież m&amp;oacute;głby!&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;P.P.P.S. A teraz kończymy. Naprawdę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:7876</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/7876.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=7876"/>
    <title>ann_wlkp @ 2008-11-23T21:50:00</title>
    <published>2008-11-23T20:54:37Z</published>
    <updated>2008-11-23T22:16:38Z</updated>
    <category term="patriotyzm"/>
    <lj:music>Amy MacLeod "Let's Start A Band"</lj:music>
    <content type="html">&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;Ostrzegam, dziś będzie sp&amp;oacute;źniona notka na 11 listopada. Sp&amp;oacute;źniona, bo wcześniej nie miałam czasu ani inspiracji. Tak więc, uwaga!, dziś w menu serwujemy: patriot&amp;oacute;w, prorok&amp;oacute;w, pytania poważne i prognozy ponure oraz pyzy &amp;agrave; la Poniatowski.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;I&amp;nbsp;TY&amp;nbsp;ZOSTANIESZ&amp;nbsp;BOHATEREM...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;73 proc. z nas wedle sondażu &amp;quot;Rzeczpospolitej&amp;quot; odpowiada &amp;quot;tak&amp;quot; na pytanie: &amp;quot;Czy oddałbyś życie za niepodległość ojczyzny?&amp;quot;.&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;Przeczytałam to zdanie w &amp;bdquo;Wyborczej&amp;rdquo; i głos mi odebrało. J&amp;oacute;zefie najukochańszy, pomyślałam, kto tak zgłupiał? &amp;bdquo;Rzeczpospolita&amp;rdquo; &amp;ndash; że rozpisała tak idiotyczną ankietę? Czy może respondenci &amp;ndash; że odpowiedzieli jak kretyni? I &amp;ndash; niemal natychmiast &amp;ndash; przed oczyma duszy mojej wyklarował się następujący obraz: oto wysłannik Losu/Opatrzności Bożej/Ducha Dziej&amp;oacute;w czy inny pan-dziad z lirą materializuje się przed obywatelem, wręczając mu karteluszek z wyżej wymienionym pytaniem. Po zakreśleniu odpowiedzi twierdzącej obywatel pada bez ducha, Polska odzyskuje niepodległość, a Siła Wyższa kwituje odbi&amp;oacute;r ankiety i rozpływa się w powietrzu. Na ekranie wyświetla się napis &amp;bdquo;Koniec&amp;rdquo;. W tle ch&amp;oacute;r ułan&amp;oacute;w i husarzy śpiewa &amp;bdquo;Ten kraj jest nasz i wasz&amp;rdquo;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;W og&amp;oacute;le cały ten sondaż sprawia wrażenie żywcem wyjętego z &amp;bdquo;Praskiej Gazety Urzędowej&amp;rdquo; (made be Jaroslav Hasek), gdzie zamieszczali takie oto artykuły:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;bdquo;Wczoraj przed południem przechodnie na ulicach praskich byli świadkami sceny, kt&amp;oacute;ra wymownie świadczy o tym, że w tej wielkiej i poważnej chwili także i synowie narodu naszego składają najświetniejsze przykłady wierności i uległości dla tronu i dla sędziwego monarchy. Wydaje nam się, jakby powr&amp;oacute;ciły czasy starożytnych Grek&amp;oacute;w i Rzymian, kiedy to Mucius Scaevola podążył do boju, zapomniawszy o swej spalonej ręce. Najświętsze uczucia i interesy były wczoraj zademonstrowane przez kalekę o kulach, kt&amp;oacute;rego stara matuchna wiozła na w&amp;oacute;zku inwalidzkim. Ten syn narodu czeskiego z dobrej woli, nie bacząc na swoje cierpienie, zgłosił się do wojska, aby życie swoje i mienie oddać za cesarza. A jeśli wołanie jego: &amp;quot;Na Białogr&amp;oacute;d!&amp;quot; znalazło takie żywe echo na ulicach praskich, jest to tylko dowodem, że prażanie są żywymi wzorami miłości ojczyzny i domu monarszego. &amp;rdquo;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;Ja wiem, niepoważna jestem. A tu ojczyzna, patriotyzm i czerwone maki&amp;hellip; No właśnie, jak już jesteśmy przy czerwonych makach, zastanawia mnie jedno: czy autor ankiety uważa, że ci, kt&amp;oacute;rzy wg niego już za ojczyznę zginęli, stawali wobec takiego właśnie pytania? Że mieli ten cudowny komfort umierania nie tylko za sprawę, ale i za wygraną sprawę? Że światłość niebieska ich oświeciła, choćby na trzy minuty przed godzina zero, i nagle zrozumieli, że tak, to właśnie oni, Antek Nowaczyk i Jadzia Kowalska, umrą z powodu wstrząsu hipowolemicznego w mechanizmie krwawienia po przerwaniu ciągłości aorty w odcinku brzusznym po zetknięciu z bagnetem, ale nic to, bo wszak to akurat ich zgon będzie ostatnią kroplą, co przeważy szalę i przerwie tamę, i runą mury, i nadejdzie jutrzenka wolności? No tak, w podobnej sytuacji nie ma się co zastanawiać, jeno pędzić z okrzykiem &amp;bdquo;na zdar!&amp;rdquo;. Tak więc, jeśli rzeczywiście taki obrazek miał przed oczyma specjalista układający ankietę, to zwracam honor: pytanie &lt;/span&gt;w idealny spos&amp;oacute;b odzwierciedla intencje autora. A że autor jest bałwan, to już inna para bucik&amp;oacute;w.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;Ale chrzanić autora, bardziej przeraża mnie to siedemdziesiąt procent patriot&amp;oacute;w. No, powiedzmy, że dziesięć procent miało cały ten sondaż w głębokim poważaniu, bo spieszyło się do pracy/do dziecka/do nowego odcinka &amp;bdquo;M jak miłość&amp;rdquo;, w związku z czym udzieliło odpowiedzi na odczepnego. Do nich nie zgłaszam żadnych pretensji; bądź co bądź, jakakolwiek aktywność życiowa jest, wg mnie, ważniejsza, niż odpowiadanie na ankiety, zwłaszcza rozpisane przez bałwana. Odliczmy jeszcze dziesięć procent na ludzi, kt&amp;oacute;rzy rzeczywiście kiedykolwiek w przeszłości poświęcili cokolwiek ważnego &amp;ndash; pracę, szacunek, święty spok&amp;oacute;j leżenia pod poduchą &amp;ndash; dla innych. Chociaż zawsze żywiłam przekonanie, że ci, kt&amp;oacute;rzy zajmowali się prawdziwą robotą, a nie tak zwanym &amp;bdquo;działaniem na polu&amp;rdquo;, nie przepadają za machaniem sztandarami. Ale oni przynajmniej mają do tego prawo. Tak czy inaczej, po całych tych rachunkach, pozostaje nam pięćdziesiąt procent patriot&amp;oacute;w na czysto. I straszliwie zastanawia mnie: co to za jedni? Niespełnieni miłośnicy szarż lekkiej kawalerii, co to &amp;bdquo;my z synowcem na czele i jakoś to będzie&amp;rdquo;? Oderwani od ziemi marzyciele, kt&amp;oacute;rzy zapomnieli dorosnąć i w myślach ciągle przymierzają wdzianko bohatera? A może po prostu jacyś koszmarni ważniacy przekonani, że tak, gdyby była konieczność, to oni bardzo chętnie, ale skoro dziś nie trzeba, to raczej założą marynarę i skoczą do kiosku po papierosy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rany Boskie, jak wielkim trzeba być zarozumialcem, żeby autorytatywnie stwierdzić: &amp;bdquo;tak, oddałbym życie za niepodległość&amp;rdquo;? Bo mnie się to po prostu nie mieści w głowie. Zawsze uważałam, że wątpliwości to najlepsze, co może się wydarzyć człowiekowi. Najlepsze i najzdrowsze; i to nie li i jedynie na gruncie patriotyzmu, ale zawsze i wszędzie. Ale, cholera wie, może ja jestem spaczona, może za długo nasiąkałam Greene&amp;rsquo;em, Conradem i Chestertonem? Nie jestem w stanie wyobrazić sobie stanu umysłu, w kt&amp;oacute;rym umiałabym powiedzieć: &amp;bdquo;tak, jak raz oddałabym życie za to czy za owo&amp;rdquo;. M&amp;oacute;wiąc szczerze, w og&amp;oacute;le nie bardzo chciałabym oddawać to moje życie, zwłaszcza za jakieś enigmatyczne wartości, bo, a nuż, nie byłaby to wymiana ekwiwalentna. Życie to zawsze życie, każdy wie, jak ono wygląda: z okna zawiewa, sąsiad tłucze garami, pomarańcza niedojrzała, a temu z piątki trzeba znowu uciąć palec, ale &amp;ndash; bądź co bądź &amp;ndash; jakoś to leci. A wartości wyższe&amp;hellip; No c&amp;oacute;ż, to abstrakcja &lt;i&gt;ex definitione&lt;/i&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ale nic, pocieszam się, po co ja mam oddawać życie, skoro już tylu chętnych stoi w kolejce? Niech im to wyjdzie na zdrowie. Wprawdzie niepodległość już mamy, ale zawsze można ginąc za coś innego. Choćby za wyższą frekwencję w wyborach samorządowych...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:7606</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/7606.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=7606"/>
    <title>ann_wlkp @ 2008-10-26T20:08:00</title>
    <published>2008-10-26T19:14:25Z</published>
    <updated>2008-10-26T19:14:25Z</updated>
    <category term="medycyna"/>
    <lj:music>mix od Pewnych Osób</lj:music>
    <content type="html">&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Miałam przygotowany błyskotliwy początek notki. Brzmiał on następująco: &amp;bdquo;Czasem nadchodzi czas apokalipsy. Czasem czas pijanych koni. Obecnie mamy czas Zbinia&amp;rdquo;. Niestety, po owym intrygującym zagajeniu, nie powstała nigdy jeszcze bardziej olśniewająca reszta. Poza tym zapominałam, jakiego właściwie Zbinia miałam na myśli. Syna stryjecznego dziadka ciotki J&amp;oacute;zefiny, kierownika zakładu rymarskiego czy może bohatera Teatru Telewizji? W związku z tym cała błyskotliwość poszła się wieszać na najbliższej gałęzi. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Ale nic to. Wszak idzie zima. To znaczy, teoretycznie to idzie jesień, ale nie bądźmy drobiazgowi. Zostańmy przy zimie. A skoro idzie zima, to wiadomo, co robi każda dobra gospodynie. Wyciąga weki. Słoiki. Zakopcowane ziemniaki. I kiszona kapustę z beczki. I ja tak samo. Nie są to może konfitury z dzikiej r&amp;oacute;ży ani marynowane prawdziwki, ale c&amp;oacute;ż&amp;hellip; Jak się nie ma Zbinia, to trzeba się cieszyć choćby z kwaszonych og&amp;oacute;rk&amp;oacute;w.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;Z ŻYCIA STUDENTA &amp;ndash; część pierwsza&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Jak wiadomo, człowiek nie zna dnia ani godziny, nawet jeśli kupi sobie platynowego roleksa. C&amp;oacute;ż więc dopiero powiedzieć o skromnym studencie medycyny?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Prawda ta objawiła mi się pewnego poranka w całej swej przerażającej okazałości niczym mngwa mieszkańcom Tanganiki. Była akurat sobota, żaden tam piątek czy trzynasty, nie wspominając już o roku przestępnym. Słońce świeciło, sroki skrzeczały, staruszka z parteru wrzeszczała na Pikusia. Innymi słowy, dzień zapowiadał się pogodnie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Nie przeczuwając niczego złego, stałam na korytarzu i czekałam na windę. Na tablicy nie wisiały akurat żadne ciekawe obwieszczenia, więc po prostu wpatrywałam się w czeluść szybu, nucąc najnowszy przeb&amp;oacute;j z RMF FM. Braki w wokalu tuszowałam machaniem do taktu workiem na śmieci. Gdzieś przy trzeciej linijce drugiej zwrotki usłyszałam zgrzyt klucza i stukot obcas&amp;oacute;w. Ponieważ zdrowie psychiczne sąsiad&amp;oacute;w zawsze leżało mi na sercu, czym prędzej przerwałam operowe występy, przygładziłam fryzurę i po raz ostatni zaszeleściłam czarną folią. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Dzień dobry &amp;ndash; przywitałam się uprzejmie niczym w najbardziej promiennej polskiej telenoweli. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Dzień dobry, dzień dobry &amp;ndash; odpowiedziała zgodnie Sąsiadka (widać też oglądała ten sam serial).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Po tym zachęcającym początku zapadła wieloznaczna cisza. Staruszka z parteru nadal wydzierała się na Pikusia, sroki nadal skrzeczały, a ja zastanawiałam się, czy osobie z niemal wyższym wykształceniem wypada pokazywać się publicznie w reklamowym T-shircie Okocimia. Z drugiej strony, czy do sprzątania miałam ubierać się jedwabne koszulki? Albo chociaż w top z H&amp;amp;M?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- A wiesz, dobrze się składa, że cię widzę &amp;ndash; Sąsiadka nagle przerwała ciszę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Tak? &amp;ndash; zdziwiłam się ostrożnie. Od kiedy moja rodzina odm&amp;oacute;wiła podpisania petycji w sprawie pojemnika na śmieci, nasze stosunki z lokatorami spod &amp;oacute;semki uległy dość znacznemu ochłodzeniu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Takie mam problemy z nogami &amp;ndash; zwierzyła się konfidencjonalnie Sąsiadka. &amp;ndash; Wszystko przez te żylaki. Słyszałam, że to można operować, ale m&amp;oacute;j lekarz m&amp;oacute;wi, że się nie kwalifikuję. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Tak? &amp;ndash; zdziwiłam się, tym razem z uprzejmym zaciekawieniem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Ciągle tylko te maści i maści... &amp;ndash; westchnęła Sąsiadka. - A to nic nie pomaga.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Aha &amp;ndash; pokiwałam wsp&amp;oacute;łczująco głową i otworzyłam drzwi do windy, kt&amp;oacute;ra właśnie zatrzymała się na naszym piętrze.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;-&amp;nbsp;Albo te tabletki &amp;ndash; kontynuowała Sąsiadka, wciskając guzik z literką P. &amp;ndash;Takie małe, ż&amp;oacute;łte, w czerwonym pudełku. Przez trzy miesiące łykałam i nic! Tyle że w ulotce napisali &amp;bdquo;trzy razy dziennie&amp;rdquo;, a rodzinny kazał mi...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Przez następne dziewięć pięter wysłuchałam elaboratu o zachowawczym leczeniu niewydolności żylnej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe to zdarzenie miało miejsce w sobotę. Ale, jak pisał Philip K. Dick, to był dopiero początek. W niedzielę przeżyłam objawienie, r&amp;oacute;wne temu, kt&amp;oacute;re dopadło Runcitera wraz z pięćdziesięciocent&amp;oacute;wką Joego Chipa. Zasłona spadła z moich dotąd niewinnych oczu w samym środku rodzinnej imprezy, pomiędzy sernikiem na zimno a wiśniowym plackiem. Jadłam akurat ten drugi (wmawiając sobie, że drożdżowe ciasto to świetny zamiennik gotowanych brokuł&amp;oacute;w z diety), kiedy dobiegł mnie głos Babci Heleny.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Koszmar, po prostu koszmar &amp;ndash; opowiadała z przejęciem. &amp;ndash; Wieczorem nie mogę zasnąć, w nocy nie śpię, rano ledwo wstaję z ł&amp;oacute;żka... Cały czas jakaś taka zdenerwowana jestem. Ani telewizji obejrzeć, ani zakup&amp;oacute;w zrobić. Nic! Tylko Oxazepam mi pomagał. Ale ten nowy lekarz nie chce mi przepisać. To jak ja mam w og&amp;oacute;le żyć?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Wok&amp;oacute;ł stołu zapadła cisza. Zaskoczona podniosłam wzrok znad talerzyka i napotkałam ostry niczym stal wzrok Babci. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- No... &amp;ndash; mruknęłam ni to potakująco, ni to krytycznie, a w istocie po prostu asekurancko. &amp;ndash; A nie zapisał nic innego?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Zapisał, zapisał! &amp;ndash; żachnęła się seniorka rodu. &amp;ndash; Może i zapisał. Takie jakieś dziwne tabletki i w dodatku strasznie drogie. Tydzień jadałam i nic nie pomagają.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- A ja to Bolka nie mogę zmusić, żeby brał leki &amp;ndash; westchnęła Ciotka Ewa. &amp;ndash; Może ty byś go nam&amp;oacute;wiła, co? &amp;ndash; rzuciła mi natarczywe spojrzenie zza dzbanka z kawą. &amp;ndash; W końcu jesteś lekarzem...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Prawie &amp;ndash; uzupełniłam, po czym popatrzyłam na Wuja. Nakładał sobie właśnie drugą porcję torcika i wcale nie wyglądał na człowieka potrzebującego porady medycznej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;-&amp;nbsp;Bzdura, Ewuniu &amp;ndash; rzucił kr&amp;oacute;tko, wbijając widelczyk w puszysty biszkopt. &amp;ndash; Czuję się świetnie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Świetnie?! Tydzień temu byłeś cały zielony na twarzy! Już chciałam wzywać pogotowie! &amp;ndash; krzyknęła dramatycznie Ciotka. &amp;ndash; Sama powiedz, czy to normalne?!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Raczej nie &amp;ndash; potwierdziłam, bez precyzowania co dokładnie mam na myśli.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Lekarz m&amp;oacute;wił, żeby się oszczędzał! Dietę stosował! A on co? &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;W odpowiedzi na apel swojej ukochanej żony Wuj Bolesław wzruszył ramionami, dolał śmietanki do kawy i oświadczył:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Ci doktorzy każdemu wymyśliliby jakąś chorobę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Wymyślili?! On do grobu siebie wpędzi! I mnie na dodatek! &amp;ndash; Ciotka zerwała się z krzesła. Połowa krewnych przerwała rozmowy, wiedziona nadzieją, że Ewa dźgnie swojego męża srebrnym widelczykiem. Na szczęście Ciotka ograniczyła się do kilku gwałtownych wymach&amp;oacute;w rękami oraz biegu do sąsiedniego pokoju. Wr&amp;oacute;ciła w ciągu siedmiu sekund, piastując w objęciach grubą teczkę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Sama zobacz &amp;ndash; rzuciła i wepchnęła mi &lt;i&gt;dossier&lt;/i&gt; Wuja. &amp;ndash; Wszystkie badania, i krwi, i prześwietlenie...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Aha &amp;ndash; podsumowałam błyskotliwie. Na kolanach rozwinął mi się zw&amp;oacute;j kilkunastu EKG. Poczułam się jak na kolokwium z kardiologii.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Powinnaś się cieszyć, Ewa, przynajmniej Bolkowi zrobili jakieś badania &amp;ndash; skomentowała zgryźliwie Kuzynka Marta. &amp;ndash; Jak mnie ostatnio coś obsypało, to lekarz nawet porządnie nie popatrzył. A przecież to m&amp;oacute;gł być czerniak! Tyle o tym pisali w poprzednim &amp;bdquo;Twoim Stylu&amp;rdquo;... A ten dermatolog nic! Tylko rzucił okiem i zapytał, czy nie brałam jakichś lekarstw. A co go to obchodzi? On się powinien zająć moją sk&amp;oacute;rą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Zasadniczo tak &amp;ndash; powiedziałam, z ulgą odrywając się od studiowania EKG. &amp;ndash;Ale zmiany sk&amp;oacute;rne...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Bzdura, nie znał się i tyle &amp;ndash; przerwała stanowczo Marta. &amp;ndash; Muszę po prostu zmienić lekarza. Ty pewnie znasz jakiegoś dobrego dermatologa, prawda? Ale nie za drogiego.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- No tego... Zastanowię się &amp;ndash; obiecałam.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- I wytłumacz Bolkowi, żeby brał leki...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Lepiej wytłumacz Ewuni, że jestem zdrowy...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- A w sprawie tego Oxazepamu...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Placek wysychał na moim talerzyku. Szkoda tylko, że na sali nie było żadnego lekarza.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Jak można się domyślić, następnego dnia ranek był pogodny i słoneczny. Zmęczona weekendowymi przeżyciami, postanowiłam pocieszyć się lekturą gazety (a ściślej m&amp;oacute;wiąc &amp;ndash; &amp;bdquo;Gazety&amp;rdquo;). Wstałam więc skoro świt i pognałam do sklepu, szczęśliwie unikając spotkania z Sąsiadką. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Jest &amp;bdquo;Wyborcza&amp;rdquo;? &amp;ndash; zapytałam Sprzedawcę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Jest, jest... Proszę sobie wybrać ze stelaża &amp;ndash; odparł, po czym wziął z lady moją pięciozłot&amp;oacute;wkę. &amp;ndash; A właśnie &amp;ndash; dodał, brzęcząc wydawanym bilonem &amp;ndash; pani studiuje medycynę, prawda? Bo mnie ostatnio coś tak kłuje w boku. Jak pani myśli, co najlepiej zrobić?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Iść do lekarza &amp;ndash; rzuciłam i uciekłam ze sklepu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a name="cutid2"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;Z ŻYCIA STUDENTA &amp;ndash; część druga&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Tak dłużej być nie mogło. Zrozumiałam to pewnej nocy, ciemnej i burzliwej niczym w powieści pisanej przez Snoopy&amp;rsquo;ego. A może Amandy Quick? Wszystko jedno. Ważne jest, że objawienie spłynęło na mnie we wtorek, o godzinie dwudziestej trzydzieści pięć (według czasu salonowego, bo zegar w kuchni pokazywał wp&amp;oacute;ł do dziesiątej, a w strefie czasowej sypialni mijała akurat &amp;oacute;sma dwadzieścia). &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Robiłam akurat to, co robi większość Polak&amp;oacute;w o tej porze, to znaczy oddawałam rozwojowi duchowemu, kultywacji tradycji oraz wartość rodzinnych.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Zawsze m&amp;oacute;wiłam, że Gosia i Stefan nie pasują do siebie &amp;ndash; powiedziałam z głęboką satysfakcją.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Zupełnie, jak ta Wanda&amp;hellip; - dorzucił Tata znad talerza obiadokolacji.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- W&amp;oacute;jcikowa? &amp;ndash; zdziwiłam się. &amp;ndash; Przecież ona wyszła za Araba.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Chodziło mi c&amp;oacute;rkę Kraka &amp;ndash; wyjaśnił Tata, dokładając kolejny plaster sera do makaronu. &amp;ndash; A W&amp;oacute;jcikowa to barmanka, co udawała, że jest w ciąży z synem Balcerka, czy była żona ochroniarza sędziny?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- To nasza sąsiadka z piątego piętra &amp;ndash; rozstrzygnęła Mama. &amp;ndash; Gdzie ty w tym serialu widziałeś Araba?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- A ten fałszywy wuj sprzed dw&amp;oacute;ch miesięcy? &amp;ndash; zaprotestował Tata. &amp;ndash; On chyba był z Emirat&amp;oacute;w.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Z USA.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Z Ballarat &amp;ndash; mruknęłam pod nosem i sięgnęłam po herbatkę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Jak u Stevensona! &amp;ndash; ucieszył się Tata.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Co wy opowiadacie! - Mama aż podniosła się z kanapy. &amp;ndash; Z Nowego Jorku był. Tak jak przyrodni brat Marysi, jak mu tam było?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Przyrodni brat? &amp;ndash; Tata zamyślił się nad ćwiartką pomidora. &amp;ndash; Ten, kt&amp;oacute;ry miał drugie dziecko z siostrą Małgosi?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Nie, ten był tylko na kontrakcie w Detroit &amp;ndash; uściśliłam. &amp;ndash; Mirek mu było.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Jaki tam Mirek! Jakoś tak dłużej, Robert chyba...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Robert to temu z Detroit, a tamtemu &amp;ndash; Mirek.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Norbert, nie Robert.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- No przecież m&amp;oacute;wię, że nie Mirek!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;W tym momencie zadzwonił telefon. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Ponaglana spojrzeniami rodzic&amp;oacute;w, zwlokłam się z fotela i sięgnęłam po słuchawkę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;&amp;bdquo;Jednak za czas&amp;oacute;w Austen obowiązki najstarszej c&amp;oacute;rki były lżejsze&amp;rdquo; &amp;ndash; pomyślałam.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Słucham? &amp;ndash; rzuciłam gniewnie, usiłując jednym okiem śledzić zawikłane perypetie nieślubnego syna sędziny i jego eks-ojczyma.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Kochanie, tu Marta &amp;ndash; usłyszałam szczebiot Kuzynki &amp;ndash; W sobotę wyprawiamy imieniny Mareczka. Mam nadzieję, że wpadniecie?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Dzwoni Marta &amp;ndash; zaraportowałam Rodzicom. - W tym tygodniu Marek ma imieniny. Impreza w niedzielę. Przychodzimy?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Dobrze, dobrze&amp;hellip; - Mama przyzwalająco machnęła ręką. Tata ograniczył się do kiwnięcia głową. Na szklanym ekranie rozgrywały się właśnie rzeczy wstrząsające: Małgosia wyliczała wszystkich mężczyzn, z kt&amp;oacute;rymi sypiała, Lucjan zmagał się z trzecim zawałem, a mąż Marysi dawał w mordę przyszłemu teściowi swojego syna.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Najlepiej, jak będziecie o sz&amp;oacute;stej &amp;ndash; świergotała Kuzynka &amp;ndash; Ewunia i Bolek już się zgodzili, a Karol obiecał podjechać po mamę. Pasuje wam?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Yhm&amp;hellip; - mruknęłam. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Przyszły teść Piotrka zleciał ze schod&amp;oacute;w, a jego żona zwierzała się Marysi, że chyba go porzuci. Lucjana aktualnie reanimował wielbiciel jego c&amp;oacute;rki; ten sam, kt&amp;oacute;ry romansował z byłą kochanką jej męża.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Tylko nie kupujcie nic słodkiego, bo my z Mareczkiem jesteśmy na diecie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Yhm&amp;hellip;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Małgosia właśnie doszła do wniosku, że po dw&amp;oacute;ch małżeństwach, dw&amp;oacute;ch rozwodach i dw&amp;oacute;ch romansach, czas się ustatkować. Dlatego postanowiła zamieszkać z przyjacielem-gejem. Tym samym, kt&amp;oacute;ry uwi&amp;oacute;dł jej pierwszego męża z Nowego Jorku. Kt&amp;oacute;ry &amp;ndash; jak mnie nagle olśniło - wcale nie nazywał się Mirek, tylko Michał.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- I żadnych alkoholi &amp;ndash; wyliczała Kuzynka. &amp;ndash; Bo Mareczek ma wysokie ciśnienie. I cholesterol też. Zresztą, musisz koniecznie zobaczyć jego wyniki&amp;hellip;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Yhm&amp;hellip;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Małgosia nadal wyliczała swoich facet&amp;oacute;w, tym razem przyjacielowi-gejowi, i zastanawiała się, kt&amp;oacute;rego kochała naprawdę. Jej eks-mąż w tym czasie pocieszał się flirtem z barmanką, ale wcale nie z tą, kt&amp;oacute;ra była w fałszywej ciąży z najlepszym kumplem byłego małżonka. Nie, ona już ze cztery odcinki temu wyszła za mąż za faceta z firmy niedoszłej kochanki brata Małgosi. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- I co z tym dermatologiem? Znalazłaś kogoś?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;-&amp;nbsp;Yhm&amp;hellip;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Lucjan nadal leżał bez życia pod czułą opieką wielbiciela swojej c&amp;oacute;rki. Przyszły teść Piotrka knuł zemstę. Barmanka chichotała.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Super! To jakiś profesor? Kiedy przyjmuje? I za ile?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Yhm&amp;hellip;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Pytałam się, kiedy i gdzie przyjmuje! Halo! Czy ty mnie w og&amp;oacute;le słuchasz?!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Jasne&amp;hellip; Jasne&amp;hellip; - rozejrzałam się nerwowo, zupełnie jakby lampka w przedpokoju albo widoczek z parku mogły mi udzielić podpowiedzi. - Jasne, że tak &amp;ndash; wybrnęłam w końcu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- No to gdzie przyjmuje?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Ekmh &amp;ndash; odchrząknęłam. &amp;ndash; Tego&amp;hellip; Kto przyjmuje? &amp;ndash; zapytałam nieśmiałym szeptem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;- Jak to kto?! Ten dermatolog, o kt&amp;oacute;rego cię pytałam dwa tygodnie temu! Ale przecież ty mnie w og&amp;oacute;le nie słuchasz!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Przez następne dziesięć minut wyrażałam skruchę i chęć poprawy. Oraz wysłuchiwałam żali i skarg na temat niewdzięcznej młodzieży, lekceważącej problemy starszego pokolenia. I, niestety, straciłam z oczu moich ulubionych bohater&amp;oacute;w. A odcinek był ponoć rzadkiej urody: Marysia, nad zreanimowanym ciałem swego ojca, wyznała swemu adoratorowi, że, mimo udanej defibrylacji, jej serce zawsze będzie należeć do męża, Małgosia odkryła, że miłością jej życia był bucowaty profesor z wyższej uczelni, a pasierb niedoszłej kochanki kumpla Stefana zaczął knuć i mataczyć, wchodząc w buty naczelnego złego. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;I pomyśleć, że ja w tym czasie musiałam słuchać jakichś dupereli o cholesterolu Mareczka i wypryskach Marty! Skandal! To właśnie wtedy zrozumiałam, że czas z tym skończyć! Raz i na zawsze.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Postanowiłam przystąpić do działania. Najpierw zgromadziłam stos literatury fachowej. Wynotowałam najważniejsze zagadnienia, przestudiowałam je dogłębnie, spisałam co lepiej brzmiące sformułowania&amp;hellip; I ruszyłam do ataku!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;W czwartek rano czatowałam na Sąsiadkę. Kiedy tylko wsiadłyśmy do windy, opisałam obrazowo przebieg operacji usuwania żylak&amp;oacute;w. Oczywiście, z wyszarpywaniem żyły odpiszczelowej włącznie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Po zajęciach w piątek wpadłam do Ciotki Ewy i przejrzałam wszystkie EKG Wuja. Rozpoznałam u niego blok przedniej wiązki lewej odnogi pęczka Hissa, ekstrasystolię komorową z epizodami bigeminii oraz przeciążenie lewej komory. Przedstawiłam wszystkie możliwe powikłania, łącznie z ich patomechanizmem i dołożyłam jeszcze kilka malowniczych opis&amp;oacute;w blaszki miażdżycowej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Sobotnie popołudnie spędziłam u Babki Heleny. Wygłosiłam porywający elaborat o działaniach niepożądanych benzodwuazepin, co poparłam licznymi przykładami klinicznymi. Dla pewności om&amp;oacute;wiłam też pokr&amp;oacute;tce mechanizm działania innych psychotrop&amp;oacute;w i nawet zahaczyłam o profilaktykę uzależnień.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&lt;span&gt;Dzisiaj idę do Kuzynki Marty. Zastanawiam się, czy wziąć ze sobą podręcznik dermatologii. Ten z kolorowymi zdjęciami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: medium"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:6668</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/6668.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=6668"/>
    <title>ann_wlkp @ 2008-10-12T22:36:00</title>
    <published>2008-10-12T20:39:09Z</published>
    <updated>2008-10-13T18:21:16Z</updated>
    <content type="html">&lt;span style="font-size: medium;"&gt;Gdyby ktoś mi wyjaśnił, dlaczego nie mogę zrobić tekstu we &amp;quot;wcięciu&amp;quot; i jak to ominąć, to byłabym zobowiązana do grobowej deski. W og&amp;oacute;le coś ostatnio siada...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;P.S.Cwaniak z&amp;nbsp; tego journala, na Explorerze jakoś chodzi, chociaż ze zgrzytem, a pod Firefoxem wariuje. Ale co tam, nie będzie Gates pluł nam w twarz. Poza tym na moim kompie Explorer padł i siadł tak z rok temu. Tak więc, gdyby ktoś przypadkiem wiedział, jak zrobić to cholerne wcięcie pod Firefoxem, to będe się ścielić do n&amp;oacute;g.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:6261</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/6261.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=6261"/>
    <title>ann_wlkp @ 2008-09-14T23:13:00</title>
    <published>2008-09-14T21:16:47Z</published>
    <updated>2008-09-14T21:52:25Z</updated>
    <category term="kryminały"/>
    <category term="czytanie"/>
    <category term="wakacje"/>
    <content type="html">  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;W pierwszych słowach mej notki bezwstydnie przyznam: jestem z siebie dumna. Piętnaście dni wakacji jak obszył, a ja nic! Żadnego podręcznika, żadnego czasopisma fachowego ani nawet ulotki promocyjnej. Żadnego EKG do obejrzenia, żadnej epikryzy do napisania. No, raz w nocy, o p&amp;oacute;łnocy nawiedziła mnie wizja zatorowości płucnej, ale zaraz potem przyśnił mi się romans gotycki, więc w sumie wychodzi na zero.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;A co robiłam? Ano, to co normalny człowiek: jadłam, piłam, biegałam po poligonie, fikałam koziołki i traciłam pieniądze. I nurzałam się. W mrocznych głębinach i w bezdennych topielach. I nie chodzi mi li i jedynie o nasz rodzimy Bałtyk, kt&amp;oacute;ry kocham miłością bezwarunkową. Mam na myśli także odmęty zbrodni i otchłanie występku. Skąd? Z biblioteki i taniej książki, jakiej ostatnio namnożyło się w wakacyjnych miejscowościach. Tak więc bogatsza o kilka kilogram&amp;oacute;w (dorsz tuczy!), naszyjnik z labradoryt&amp;oacute;w i przestępcze doświadczenie, pozwolę sobie na przedstawienie kr&amp;oacute;tkiego rankingu wakacyjnego. Panie, panowie, oto moje Bursztynowe Morsy!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;(Na stronie dodam, że inspirowałam się wszechobecnymi w kolorowej prasie konkursami i festiwalami, na kt&amp;oacute;rych kr&amp;oacute;lują jakieś platynowe kaczki, złote lamparty i inne elementy biżuteryjno-zoologiczne. A ponieważ moje czytelnicze przygody miały miejsce nad Bałtykiem, i ponieważ pewien pan był tak uprzejmy, że zaliczył mnie do Mors&amp;oacute;w, postanowiłam upamiętnić owe wydarzenia choćby w tak symboliczny spos&amp;oacute;b.)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;UWAGA: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Mimo że bardzo się starałam, nie ustrzegłam się pewnych spoiler&amp;oacute;w. Ostrzegam więc, że czytając notkę, można dowiedzieć się kilku rzeczy o fabule następujących książek: &amp;bdquo;Miłość zimniejsza od śmierci&amp;rdquo; Anny Małyszewej, &amp;bdquo;Czego boją się anioły&amp;rdquo; C.S Harris, &amp;bdquo;Frost i ciemna noc&amp;rdquo; R.D. Wingfielda, &amp;bdquo;Park Gorkiego&amp;rdquo; Martina C. Smitha, &amp;bdquo;Z premedytacją&amp;rdquo; i &amp;bdquo;Podejrzenie&amp;rdquo; Francisa Ilesa, &amp;bdquo;Niech bestia zdycha&amp;rdquo; Nicholasa Blake&amp;rsquo;a, &amp;bdquo;Najstarsza prawnuczka&amp;rdquo; Joanny Chmielewskiej, &amp;bdquo;Gra na cudzym boisku&amp;rdquo; Aleksandry Marininej, &amp;bdquo;Dżentelmeni i gracze&amp;rdquo; Joanne Harris.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="BURSZTYNOWE MORSY"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;u&gt;&lt;strong&gt;BURSZTYNOWE&amp;nbsp;MORSY&amp;nbsp;NA&amp;nbsp;BAŁTYCKIM&amp;nbsp;BRZEGU&lt;/strong&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Bursztynowy Mors za Najciekawsze Wykonanie Zbrodniczego Zamiaru&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Bez wątpienia dla Francisa Ilesa i jego &amp;bdquo;Z premedytacją&amp;rdquo;, w kt&amp;oacute;rym zbrodniarz wpada na nieznajomości mikrobiologii. No, bo sami powiedzcie: czy rozsądny zab&amp;oacute;jca będzie się spodziewał, że warunkach tlenowych wyhoduje Clostridium botulinum? Jasne, że nie! W warunkach tlenowych wyrosną sobie nie żadne laseczki jadu kiełbasianego, ale zwykła, swojska Salmonella typhi. I właśnie na pałeczce duru brzusznego przejechał się doktor Bickleigh. A pomyśleć by, że lekarz powinien posiadać potrzebną wiedzę. Ale - bądź co bądź - to lata trzydzieste, i nic dziwnego, że biedaczyna nie otrzymał odpowiedniej edukacji bakteriologicznej. A za podobne braki płaci się życiem, nawet jeśli ktoś jest mordercą niewinnym jak nowonarodzone dziecię (ach, jak to oksymoronicznie zabrzmiało. Aż czuję się dumna!). &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Dodatkowo &amp;bdquo;Z premedytacją&amp;rdquo; otrzymuje &lt;b style=""&gt;Wyr&amp;oacute;żnienie im. Amandy Quick &amp;ndash; za Najbardziej Wymyślne Imiona&lt;/b&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Gdzie bowiem działa doktor Bickleigh? W zwykłej, angielskiej wioseczce. Wśr&amp;oacute;d zwykłej angielskiej mieszanki wolnych zawod&amp;oacute;w i popłuczyn po &lt;i style=""&gt;gentry&lt;/i&gt;. A przy stoliku, na herbatce, kt&amp;oacute;ż zasiada? Wielebny Hessary Todd. Z c&amp;oacute;reczką Quarnian i synem Benjie&amp;rsquo;em. I młodzi Ridgewayowie: Harford oraz Ivy. I Gwynyfryd Rattery. A na horyzoncie majaczy sir Hamerton Foliott, słynny medyk z Londynu. I tylko jeden Dennis Bourne nazywa się po Bożemu (choć na drugie ma Blaize, jak na syna ziemianina przystało). &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Dodatkowo Francis Iles otrzymuje &lt;b style=""&gt;Wyr&amp;oacute;żnienie im. Hitchcocka za Najbardziej Wstrząsające Otwarcie&lt;/b&gt;. Za pierwszy akapit &amp;bdquo;Podejrzenia&amp;rdquo;:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;bdquo;&lt;i style=""&gt;Niekt&amp;oacute;re kobiety rodzą morderc&amp;oacute;w, inne idą z nimi do ł&amp;oacute;żka, a jeszcze inne biorą z nimi ślub. Lina Aysgarth żyła ze swoim mężem przez niemal osiem lat, nim domyśliła się, że wyszła za mordercę&lt;/i&gt;.&amp;rdquo;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Piękne, prawda?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Bursztynowy Mors za Najbardziej Odkrywcze Obalenie Alibi&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;bdquo;&lt;i style=""&gt;A drugie, nie tak całkiem z Kundzią było i nie dla pana Bazylego ona do lasu poszła, tylko z młynarczykiem się spotykała, co już pewne jest, bo są po ślubie i dziecko jest na świecie. Taili to, bo młynarz synowi bogatszej panny szukał, a nie chłopskiej dziewuchy, choćby i najpiękniejszej, ale rzecz się rozwikłała nawet całkiem łatwo. Oto stara klucznica Zeni, chrzestną matką owej Kundzi będąca, już na łaskawym chlebie, zmarła z wieku i z choroby i całe swoje oszczędności jednej Kundzi przeznaczyła, księdza proboszcza na świadka wziąwszy. Przeto młynarz gębę zamknął i tak się to cicho i grzecznie załatwiło, że nikt prawie nie wiedział i hałasu żadnego nie było. A już pewne jest, że młynarczyk po panu Bazylim Kundzi by nie brał, bo ognisty jest kawaler i wielce ambitny. Zatem pan Bazyli z Kundzią się nie gził po lesie, w domku myśliwskim go nie było, tylko koń stał uwiązany, wobec tego gdzie był?&lt;/i&gt;&amp;rdquo;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Gdzie był pan Bazyli, kto pomiatał panem Fularskim po niedźwiedziej sk&amp;oacute;rze i jak się zakładało kasyno za Gomułki - to wszystko wyjaśnia się w toku dalszej akcji. Tym niemniej uznaję, że obalenie alibi na podstawie charakteru młynarczyka i czci Kundzi jest szczytem psychologizmu, a więc zasługuje na wyr&amp;oacute;żnienie. A wraz z nim &amp;bdquo;Najstarsza prawnuczka&amp;rdquo; Joanny Chmielewskiej. Bo to chyba jedyna post &amp;ndash; PRLowska powieść tej autorki, kt&amp;oacute;rą zaliczam do ulubionych.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Bursztynowy Mors za Najbardziej Zakręcony Motyw Zbrodni&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Tu na podium staje Martin Cruz Smith z naczelnikiem wydziału Arkadijem Renko, majorem Pribłudą oraz pięknymi dziewczętami, marzącymi o lepszym świecie za żelazną kurtyną. A do tego &amp;bdquo;Park Gorkiego&amp;rdquo; plus trzy trupy, prawdziwi amerykańcy twardziele &lt;i style=""&gt;made in New York&lt;/i&gt; i&amp;hellip; tadam uwaga!... rosyjskie bogactwo naturalne w roli &lt;i style=""&gt;spiritus movens.&lt;/i&gt; I to bogactwo małe, a ruchliwe, a przy tym cenne nad podziw. I za bogactwo nagroda się należy, jak najbardziej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;A minusy? Minusy są. Choćby wątek &amp;quot;porządne chłopy z kryminalnej kontra sukinsyny KGB&amp;quot; (w wersji polskiej &amp;ndash; z UB). Grali to już częściej niż &amp;bdquo;Ben Hura&amp;rdquo; na TCM-ie, a nie jest to motyw, kt&amp;oacute;ry by mnie szczeg&amp;oacute;lnie bawił. No i koszmarny dialog na zakończenie, z tymi wszystkimi &amp;bdquo;Zawsze będę cię kochał&amp;rdquo; i Poświęceniem przez wielkie P.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Bursztynowy Mors im. Inżyniera Mamonia za Największa Liczbę Wytartych Motyw&amp;oacute;w Zebranych Do Kupy, Skleconych W Intrygę, Wydanych i Sprzedanych&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;hellip; wędruje w ręce debiutantki C.S. Harris (imiona utajnił wydawca) za &amp;bdquo;Czego boją się anioły&amp;rdquo;. Bo czeg&amp;oacute;ż tu nie mamy!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Primo&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;, plejadę nie tyle postaci, co typ&amp;oacute;w. Owszem, można w typa tchnąć życie, ale, niestety, pani Harris to nie Kay ani Waltari, więc czytelnik jest skazany na obcowanie z:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Niezwykle Utalentowanym Bohaterem, takim, co to widzi w nocy, słyszy z daleka, ma ż&amp;oacute;łte oczy i na domiar złego łączy tytuł wicehrabiego z talentem aktorskim, zdolnościami lingwistycznymi oraz CV od wojskowego wywiadu (nie, kochani, to nie fantasy, to zaledwie zesp&amp;oacute;ł Bithila. Swoją drogą, sankcjonowanie niedostatk&amp;oacute;w pisarskiej wyobraźni za pomocą wymyślnych fikołk&amp;oacute;w genetyki zawsze wydawało mi się jazdą po bandzie. Zwłaszcza, że te wszystkie syndromy i choroby w rzeczywistości niemal nigdy nie występują w postaci książkowej).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Piękną Prostytutką o Szlachetnym Sercu, kt&amp;oacute;rej mroczna przeszłości kryje i gł&amp;oacute;d, i prześladowania, i miłość, i poświęcenie, i zemstę, i szpiegostwo, i&amp;hellip; Dobra, zatrzymajmy się, dziewczyna liczy sobie dwadzieścia trzy lata, a nie mogła wszak być heroiną romansu już w powijakach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Makiawelicznym Ojcem J&amp;oacute;zefem, knującym sieci o podw&amp;oacute;jnym znaczeniu i potr&amp;oacute;jnych dnach, a w przerwach na herbatkę oplątującym dandysowatego Księcia Regenta. Czyli tradycyjna mieszanka: nieskończenie inteligentna manipulacja plus zimna bezwzględność, plus idealistyczne uwielbienie dla wizji imperium, plus woda sodowa uderzająca do łba. Aż się chce zawołać: ludzie, ludzie, a gdzie ci sympatycznie łap&amp;oacute;wkarze&amp;hellip;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Urzędnikiem Do Szpiku Kości Uczciwym, kt&amp;oacute;ry dotrze do prawdy, co prawda w spos&amp;oacute;b nie tak błyskotliwy jak Bohater, ale r&amp;oacute;wnie pewny. I chociaż facet służy państwu (reprezentowanemu przez Ojca J&amp;oacute;zefa &amp;ndash; patrz wyżej), to w sumie porządny z niego chłop i jak trzeba postawi zasady przed paragrafem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Sprytnym Ulicznikiem, kolejnym dzieckiem rynsztoka o złotym sercu (patrz &amp;ndash; Piękna Prostytutka), grającym rolę towarzysza Bohatera, elementu humorystycznego i &lt;i style=""&gt;deus ex machina&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Zimną Arystokratką, co dla męża i dzieci poświęci brata i ojca. I nawet mogło z tej postaci coś być (zdeterminowane matki to moje ulubione bohaterki), ale, niestety, autorka poprowadziła ją w kierunku tak bezwarunkowo zimnej suki, że człowiekowi chce się jedynie ziewać. Ale c&amp;oacute;ż, w &amp;bdquo;Czego boją się anioły&amp;rdquo; nie da rady jednocześnie być przeciwko Bohaterowi i zachować odrobinę człowieczeństwa.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Secundo&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;, fabuła przypomina łańcuszek spleciony ze zużytych do cna motyw&amp;oacute;w. Żadnego przekształcenia, żadnego odwr&amp;oacute;cenia, żadnej ironii. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Jak Miłość - to mezalians, poświęcenie i cierpienie złamanych serc.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Jak Polityka &amp;ndash; to intrygi piętrowe niczym ślubny tort, manipulacje, szantaże, z(a)bijanie pionk&amp;oacute;w i wszystko dla idei.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Jak Honor &amp;ndash; to pojedynki o świcie, chamy i brutale padający na trawę, obrona czci kobiecej oraz przyjaźń, platoniczna rzecz jasna.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Jak Podłość &amp;ndash; to ostateczna, z wbijaniem noża w plecy nieświadomych niczego braci i w niewinnych konstabli (kt&amp;oacute;rzy jednakże szybo zaleczają przebite płuca, by dać świadectwo prawdzie).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Jak Szaleństwo &amp;ndash; to z nekrofilią, bełkotliwymi monologami, wywlekaniem wątpi na ołtarzu i ofiarą zawieszona na sznurze.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Tertio&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;, mimo wszystko nie trzeba wylewać dziecka z kąpielą. Bo nawet w tym mało strawnym debiucie jest jedna ciekawa scena i jedna ciekawa relacja. Gdyby pani Harris miała ochotę machnąć sequela, to ja bym uprzejmie prosiła wykopać zakochanych męczennik&amp;oacute;w płci obojga, a zamiast tego postawić na c&amp;oacute;rkę lorda Jarvisa i uczciwych ludzi w nieuczciwych okolicznościach. I stanowcze &amp;bdquo;nie&amp;rdquo; dla pseudo-psychopatycznych morderc&amp;oacute;w, kt&amp;oacute;rzy nie umieją pływać; ten motyw wygrała już Ania Shirley w swoich młodzieńczych opowiastkach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Bursztynowy Mors im. Sherlocka Holmesa dla Prywatnego Detektywa &lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;hellip; w ręce Nigela Strangeways, kt&amp;oacute;ry tak oto wkracza na scenę w &amp;bdquo;Niech bestia zdycha&amp;rdquo; Nicholasa Blake&amp;rsquo;a:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;bdquo; &lt;i style=""&gt;&amp;ndash; Co piszesz? &amp;ndash; spytała (Georgia).&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Tworzę pytania na temat wiedzy og&amp;oacute;lnej. Favete lingius.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Czy to znaczy, że mam siedzieć cicho w kącie, aż skończysz? A może wolisz, żebym zaglądała ci przez ramię?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Wolałbym to pierwsze. Mam małe t&amp;ecirc;te-&amp;agrave;-tet&amp;ecirc; z podświadomością. To bardzo uspokaja.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Nie będzie ci przeszkadzało, jak zapalę?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Ależ proszę. Czuj się jak u siebie w domu&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;.&amp;rdquo;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;A jak wygląda takie t&amp;ecirc;te-&amp;agrave;-tet&amp;ecirc;? Ano tak:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;bdquo;&lt;i style=""&gt;Georgia wzięła kartkę i głośno przeczytała to, co było na niej napisane (uwaga, podaję wybrane, bo już mnie palce bolą od tego przepisywania cytat&amp;oacute;w)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;1. Dlaczego posmarowana kromka chleba z reguły spada masłem w d&amp;oacute;ł?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;6. Kim jest Sylwia?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;13. Znajdź r&amp;oacute;żnicę między ministrem rolnictwa i ryboł&amp;oacute;wstwa&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;15. Gdzie są chłopcy z naszej brygady? Odpowiedź zlustruj szkicem na mapie&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;.&amp;rdquo;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Do tego &amp;bdquo;Niech bestia zdycha&amp;rdquo; otrzymuje &lt;b style=""&gt;wyr&amp;oacute;żnienie im. Tuppence za postać Towarzyszki Detektywa Na Tropie&lt;/b&gt;. Dowodem reakcja niezawodnej Georgii na zestaw pytań męża:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;bdquo;&lt;i style=""&gt;Georgia zmarszczyła nos, spoglądając na Nigela znad kartki.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Potrzebny ci odpoczynek?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Tak.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Może byśmy wyskoczyli do Tybetu na kilka miesięcy&amp;hellip;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Wole Hove. Nie lubię mleka jak&amp;oacute;w i zagranicy. Nie chcę też mieć nic do czynienia z lamami.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;rdquo;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Ale, niestety, za chwilę okazuje się, że ani Tybet, ani Hove, bo dzwoni telefon i &amp;hellip;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;bdquo;&lt;i style=""&gt;M&amp;oacute;wi Georgia Strangeways&amp;hellip; Och, to ty Michael! &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Co u ciebie? Jak tam Oksford?... Tak, jest tutaj&amp;hellip; Praca dla niego? Nie, Michael, on nie może&amp;hellip; Jest wykończony&amp;hellip; To była naprawdę trudna sprawa, zaczyna powoli wariować&amp;hellip; Właśnie przed chwilą kazał mi znaleźć r&amp;oacute;żnice między Kopciuszkiem a Kotem w Butach i&amp;hellip; Tak, wiem, że przytyk jest wysoce niestosowny, ale mamy zamiar pojechać gdzieś na wakacje, więc&amp;hellip; Sprawa życia i śmierci?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;rdquo;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;I tak już leci: wypadek, podejrzenie, oszustwo, morderstwo&amp;hellip; Szkoda jedynie, że na polskim rynku Nicholas Blake prezentowany jest wyjątkowo ubogo, ot, trzy ksiązki na krzyż. A przecież klasyki nigdy za mało.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Bursztynowy Mors dla Kryminalnej Mary Sue&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Palmę pierwszeństwa - nadal i niezmiennie - dzierży major Anastazja Kamieńska, tym razem strzelająca gole w &amp;bdquo;Grze na cudzym boisku&amp;rdquo;. A żeby nie było, że zaślepiły mnie uprzedzenia i zazdrość, podaję przykłady:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Punkt pierwszy&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;, czyli rozterki duszne, obrazujące głębię charakteru oraz wysokiej pr&amp;oacute;by zasady moralne.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;bdquo;&lt;i style=""&gt;Ona nie tęskni za matką. Ojczym radzi sobie bez żony. Rodzina się rozpadła. A Nastia nie odczuwa b&amp;oacute;lu. (&amp;hellip;) Wczoraj dała łap&amp;oacute;wkę. Tak, tak, nazywajmy rzeczy po imieniu, dokonała czynu karalnego. I co? Czy jest jej wstyd? Ani trochę. (&amp;hellip;) Jestem emocjonalnym monstrum &amp;ndash; ze smutkiem myślała Nastia, przemierzając ścieżkę bieżni &amp;ndash; jestem potworem pozbawionym normalnych ludzkich uczuć.&lt;/i&gt;&amp;rdquo; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Fakt, trzeba być potworem, żeby nawet zapierniczając na bieżni, dywagować o Miłości, Prawdzie i Dupie Maryni. I to nie jeden raz. Podobne dyrdymały o oziębłej duszy i braku emocji powtarzają się kilka razy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Punkt drugi&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;, czyli wdzięk i zdolności Maty Hari, a do tego mn&amp;oacute;stwo szarych kom&amp;oacute;rek&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;bdquo;&lt;i style=""&gt;Spr&amp;oacute;buję być kobietą &amp;ndash; postanowiła Nastia &amp;ndash; i może to choć trochę roztopi l&amp;oacute;d, kt&amp;oacute;ry sprawia, że cała w środku zamarzłam, że stygnie mi dusza.&lt;/i&gt;&amp;rdquo;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;A potem: &amp;bdquo;&lt;i style=""&gt;No, Nastazjo, naprz&amp;oacute;d, ch&amp;oacute;d zapożyczony od jednej aktorki, głos &amp;ndash; od drugiej, uśmiech &amp;ndash; od trzeciej.&lt;/i&gt;&amp;rdquo; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Matko Boska i J&amp;oacute;zefie najukochańszy, kto powiedział, że kobiecości można się nauczyć? A skoro już major K. posiadła sztukę zmieniania osobowości jak rękawiczek, to po cholerę siedzi za biurkiem, zamiast zajmować się pracą operacyjną? Toż takie umiejętności zdarzają się raz na milion przypadk&amp;oacute;w. Ale za chwilę wiemy już dlaczego. Ot&amp;oacute;ż&amp;hellip; Ale nie, niech lepiej przem&amp;oacute;wi głos ludu pracującego w postaci lokalnego oligarchy:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;nbsp;&amp;bdquo;&lt;i style=""&gt;Ile ona ma lat? Tola m&amp;oacute;wił, że trzydzieści. Nie jest już podlotkiem&amp;hellip; I to chyba jej największy atut: wygląda tak młodziutko, że nikt jej nie bierze poważnie. Nie, jej największym atutem jest głowa. Pamięć, spos&amp;oacute;b myślenia, logika, umiejętność analizy. A reszta to po prostu przykrywka, żeby nikt tego atutu nie dostrzegł.&lt;/i&gt;&amp;rdquo; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Tak jest! Oto ta zdumiewająca kobieta, kt&amp;oacute;rej intelekt przerasta wszelkie inne zalety. Wyjątkowo jasny umysł, absolutnie niestandardowe myślenie, olśniewająca logika i niemal encyklopedyczna wiedza&amp;hellip; Ach, poniosło mnie i zajechałam Doncową. Ale u Doncowej, bądź co bądź, te wszystkie peany odnosiły się do grubawej matematyczki z prowincji, a nie do blond oficera służb kryminalnych.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Punkt trzeci&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;hellip; Nie, wystarczy, chyba każdy wie już, o co mi chodzi: o to, że gładko przełknę nielogiczności fabuły, ale kością w gardle staje mi inkongruencja bohater&amp;oacute;w. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Ale poza tym &amp;bdquo;Gra na cudzym boisku&amp;rdquo; jest całkiem niezła. Bo co my tam mamy? Zadupie z miejscowym Ojcem J&amp;oacute;zefem (świetna scena z ustalaniem liczby niewyjaśnionych morderstw na rok i piękny wątek Mera, rozbijającego sobie głowę o niewidzialny mur prawdziwej grupy trzymającej władzę). Parę bohater&amp;oacute;w, kt&amp;oacute;rych życie wykopało na margines, a kt&amp;oacute;rzy są jedynymi uczciwymi ludźmi w całej tej zabawie (i, jakże tradycyjnie słowiański, motyw prostytutki o złotym sercu). Szaleńczą młodzieńczą miłość, co okazuje się jednym wielkim oszustem. Porządnych obywateli, krok po kroku rozpadających się na kawałki, ku własnemu przerażeniu i przy pełnej tego świadomości. I w sumie żal, że te wątki pozostawiono na marginesie, a zamiast tego wyeksponowano major Kamieńską i muzycznych geniuszy w szponach zbrodni. Ale trudno, jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Bursztynowy Mors im. majora Szczęsnego Szczęsnego dla Bohatera w Mundurze&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Tu r&amp;oacute;wnież bez niespodzianek &amp;ndash; inspektor Jack Frost i jego rdzawoczerwony szalik. W Denton po raz kolejny nadciąga koniec świata: na komisariacie szaleje grypa, w mieście szaleje włamywacz i morderca, a za drzwiami &amp;ndash; tradycyjnie nadęty komendant Mullet. Jedna sprawa miesza się z drugą, brakuje ludzi, czasu i mocy przerobowych, tu umiera staruszka, tam skrada się podpalacz &amp;ndash; innymi słowy dzień jak co dzień na posterunku. No i, oczywiście, zaległe papiery piętrzą się biurku. Ale na wszystko znajdzie się rada. Jaka? A przynajmniej taka:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;bdquo; &lt;i style=""&gt;&amp;ndash; Johnny, chodź, to kilka wypełnisz. Tylko zmień charakter pisma. Sześć galon&amp;oacute;w, osiem galon&amp;oacute;w i cztery galony.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Długopis sierżanta zawisł w powietrzu.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Jakie przestępstwo właśnie popełniam?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Fałszerstwo &amp;ndash; odparł kr&amp;oacute;tko Frost i dał trzy rachunki Burtonowi. &amp;ndash; Pamiętaj zmienić pismo, chłopcze. Dwa razy po osiem galon&amp;oacute;w i raz sześć.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Popchnął dwa rachunki w stronę Arthura Hanlona.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Arthurze, pięć galon&amp;oacute;w i siedem galon&amp;oacute;w. I wytrzyj nos, bo zaczyna kapać.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Teraz powiedz mi, co ja takiego zrobiłem &amp;ndash; spytał Johnny, oddając wypełnione rachunki.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Frost zabrał gotowe potwierdzenia od Gilmore&amp;rsquo;a i Burtona i szybko je przejrzał.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Zgubiłem wszystkie rachunki ze stacji benzynowych za zeszły miesiąc. Udało mi się je podrobić, ale jakiś bęcwał z hrabstwa, kt&amp;oacute;ry nie ma nic lepszego do roboty, wziął je pod lupę i zauważył, że to podr&amp;oacute;bki. Mullet powiedział, że wyciągnie mnie z kłopot&amp;oacute;w, jeśli przyniosę mu oryginalne kwity. Oto one &amp;ndash; oświadczył bezczelnie, machając zwitkiem papier&amp;oacute;w.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Ale to są w dalszym ciągu falsyfikaty &amp;ndash; upierał się Johnson.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Zgoda, ale znacznie lepsze niż za pierwszym razem.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;rdquo;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;I za to właśnie lubię opowieści o inspektorze Froście. Za uroki dnia powszedniego. I za codzienny bałagan, w kt&amp;oacute;rym gubią się protokoły, zapomina się o przesłuchaniu świadka, a arycważne notatki giną w stosie śmieci. Sądząc po tym, jak wyglądają &amp;bdquo;od środka&amp;rdquo; polska budżet&amp;oacute;wka, seria Wingfielda jest najbliższa prawdy o funkcjonowaniu policji. Sporo zamieszania, trochę szczęścia, kupa animozji, gąszcz papier&amp;oacute;w &amp;ndash; i jakoś to idzie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Bursztynowy Mors za im. Leszka Blanika Za Najbardziej Ekwilibrystyczny Przewr&amp;oacute;t&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Nagroda na tym polu przypada Joanne Harris za &amp;bdquo;Dżentelmen&amp;oacute;w i graczy&amp;rdquo;. Oraz tłumaczce Katarzynie Kosterce, kt&amp;oacute;rej udało się formę - raczej nienaturalną dla języka polskiego - przeflancować z gruntu angielskiego na nasze ojczyste poletko. Jasne, można się zorientować w przygotowywanym fikołku, choćby patrząc na motyw szachowy, ale na początku łatwo być zwiedzionym. Muszę przyznać, że gdzieś w połowie nawet mnie zaczęło coś dźwięczeć &amp;ndash; bo przecież nie może być tak, jak to podejrzewaliśmy, prawda? Ale, m&amp;oacute;wiąc szczerze, nie drążyłam tego, jestem bowiem posłusznym czytelnikiem, z gatunku tych, kt&amp;oacute;rzy pokornie dają się prowadzić za rękę. I jeśli autor pokaże mi piękny pokaz fajerwerk&amp;oacute;w, to nie trzeba mi nic więcej do szczęścia. Innymi słowy, nie myślę za wiele przy czytaniu, zwłaszcza po raz pierwszy. Potem, kiedy znam już drugie dno, wracam do książki, żeby obr&amp;oacute;cić fabułę na drugą stronę i zobaczyć, jak (i czy) zazębiają się nitki. Ale nie ma dla mnie nic bardziej rozczarowującego niż odkryć przed czasem to, co autor pr&amp;oacute;bował zakamuflować. A u Joanne Harris ciekawie się dzieje. No i ładnie wygrany motyw &amp;bdquo;zamkniętej enklawy&amp;rdquo;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Bursztynowy Mors za Najbardziej Poruszającą Formę&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;bdquo;Stając po raz pierwszy przed drzwiami obcego mieszkania, z palcem niepewnie uniesionym w stronę dzwonka, musimy dokonać wyboru &amp;ndash; odejść czy zadzwonić. Ten wyb&amp;oacute;r może okazać się ważniejszy, niż nam się wydawało w pierwszej chwili. To tak, jakbyśmy się znaleźli na rozstaju dr&amp;oacute;g i rozważali, kt&amp;oacute;rą z nich wybrać. Zdajemy sobie z tego sprawę, wahamy się, a jednak dzwonimy. I ten, kto czai się za tymi drzwiami, też musi podjąć decyzje: otworzyć czy udać, ze nikogo nie ma w domu? Waha się i boi, ale w końcu otwiera. Wsp&amp;oacute;lnie zdecydowaliśmy się na to spotkanie i oto teraz stoimy twarzą w twarz, i za p&amp;oacute;źno wracać na skrzyżowanie.&amp;rdquo;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;W taki oto spos&amp;oacute;b zaczyna się i kończy &amp;bdquo;Miłość zmniejsza od śmierci&amp;rdquo; Anny Małyszewej. A pomiędzy tymi dwoma akapitami leży świat moskiewskich student&amp;oacute;w, wynajmowanych pokoi i futerek z norek. Og&amp;oacute;lnie rzecz biorąc, dużo pytań, niedopowiedzeń i zwykłego brudu. A do tego pr&amp;oacute;by kończenia niedokończonych powieści (w tym przypadku &amp;bdquo;Tajemnicy Edwina Drooda&amp;rdquo;). I jeszcze coś, co prywatnie nazywam &amp;bdquo;puszczaniem kaczek&amp;rdquo;, czyli głębokie stwierdzenia wrzucane od tak, sobie pomiędzy prozaiczne opisy codziennych czynności (technika może mało wyrafinowana, lecz bliska memu sercu). Innymi słowy, bracia (i siostry) Słowianie g&amp;oacute;rą, a panią Małyszewą zapisujemy do kajecika z dużym plusem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;P.S. O w mordkę, o motcie zapomniałam. A jakże tak, to bez wytycznej i cytatu! To wprost nieprzyzwoite. Naprawiam błąd. Dziś w programie Gilbert Keith Chesterton, kt&amp;oacute;remu do n&amp;oacute;g się ścielę z wielu r&amp;oacute;żnych powod&amp;oacute;w.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;bdquo;Strzeżcie się więc grzecznego, dobrze wychowanego dżentelmena, ubranego modnie, lecz ze spokojną elegancją, kt&amp;oacute;ry co drugie słowo przeprasza, a jego spos&amp;oacute;b bycia jest zarazem szczery i pełen dystansu. Uważajcie, nim dopuścicie go do domowych sekret&amp;oacute;w, bo może okazać się fałszywym hrabiom.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Albo, co gorzej, prawdziwym.&amp;rdquo;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;P.S.2. Aha, pochwalić się miałam, jak to wyantycypowałam telenoweliczne podejście do całodobowych program&amp;oacute;w informacyjnych. W najnowszej &amp;bdquo;Polityce&amp;rdquo; Ewa Winnicka pisze: &amp;bdquo;W&amp;nbsp;okolicach pięćsetnego odcinka starsza znajoma dziennikarza Andrzeja Morozowskiego przestała oglądać amerykański serial &amp;bdquo;Moda na sukces&amp;rdquo; i&amp;nbsp;przerzuciła się na TVN24, kt&amp;oacute;ry uznała za doskonalszą formę ulubionego tasiemca. Bohaterowie korzystają z&amp;nbsp;podobnie prostych środk&amp;oacute;w wyrazu, gra się na podstawowych uczuciach widza, takich jak zagrożenie czy nadzieja. Można wyjechać na urlop i&amp;nbsp;nie stracić wątku. Akcja nigdy się nie kończy. Za to za cenę abonamentu można bohaterom towarzyszyć całą dobę&amp;rdquo;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 13.5pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:5452</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/5452.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=5452"/>
    <title>ann_wlkp @ 2008-08-08T17:09:00</title>
    <published>2008-08-08T15:22:46Z</published>
    <updated>2008-08-08T15:24:34Z</updated>
    <category term="cytaty"/>
    <category term="czytanie"/>
    <category term="polityka"/>
    <content type="html">&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Dziś na dzień dobry szklanka spirytusu (czyli prewencja gruźlicy w wykonaniu moich najbliższych) oraz cytat:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;„&lt;i style=""&gt;- A co by ojciec radził członkom parlamentu? – spytał Michał z uśmiechem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;– Zostać pocztylionami, mój drogi. Taki, wiesz, jedzie sobie i jedzie, ma przy tym pewną powagę i solidną torbę, psy poszczekują na niego, inicjatywy nie trzeba, a przy każdych drzwiach można uciąć pogawędkę.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;” *&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;To tak na marginesie ostatniej rozróby wokół Wielkiego Nieobecnego aka Zbigniewu Ziobru. A tak na marginesie marginesu, to wyłapałam u siebie kolejne uprzedzenie. A może raczej stereotyp. Albo przesąd. Albo cholera wie co, bo już mi synonimów nie starcza i nawet Wordowski tezaurus mówi &lt;i style=""&gt;pas&lt;/i&gt;. Tak czy inaczej, chodzi mi o niechęć do ideologicznie zaangażowanych pań. Jak to jest, że kiedy na trybunie miota się mężczyzna, to jest w najgorszym razie śmieszne bądź denerwujące (a czasem nawet sympatyczne, jak w przypadku Tadeusza Cymańskiego), a gdy to samo robi kobieta, ogrania mnie najwyższa niechęć i zdegustowanie? Zupełniej jakby w butelce od Carlo Rossi znaleźć Zemstę Elektryka. Oczywiście, wiem, że to seksizm - bo czy tylko płeć męska posiada licencję na ideologiczną głupotę? Pewnie nie, ale taki wizerunek wprał się w moje zwoje mózgowe na skutek konsumpcji literacko – filmowej sieczki. Bo w końcu te wszystkie tajne stowarzyszenia, mroczne konwenty i podziemne kręgi to zawsze była głównie męska domena, a panie manipulowały raczej na boku i w celach mniej abstrakcyjnych, a bardziej praktycznych. Owszem, tu i ówdzie przemknęła przez ekran jakaś zaangażowana działaczka, co łkała w poduszkę po śmierci Wielkiego Wodza, ale primo: łkała po Wodzu, nie po ideologii, secundo: sympatii raczej nie budziła. No więc, wracając do naszych parlamentarnych owiec, nijak nie umiem polubić tych pań, co to krzyczą zaangażowane z hasła z piersi bujnych, obleczonych w żakiety &lt;i style=""&gt;made by Zara&lt;/i&gt;. Innymi słowy, bardziej Renata Beger, niż Beata Kempa. Tak, stanowczo o wiele bardziej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;A teraz, po małym wstępie publicystyczno-politycznym przejdźmy to meritum. Meritum to streszcza się w jednym zdaniu: Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki i nie wraca się do książek z dzieciństwa. W każdym razie nie w ilościach hurtowych. I nie do tych z lat młodzieńczych (bo już „Śpioszka Popielica” i „Tygrysek z pociągu”&lt;span style="display: none;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;to jak najbardziej polecam i zachęcam). Dlaczego? Dlatego, że nie warto tracić złudzeń. I to nie to złudzeń dotyczących literatury, ile złudzeń dotyczących samej siebie. &lt;/span&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Bo i co z tego, że &lt;i style=""&gt;the ponies run, the girls are young&lt;/i&gt;…** &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Chlip, chlip…(tu następuje przerwa na wydmuchanie nosa).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;A przecież taka byłam pewna, że w wieku lat nastu &lt;span style="display: none;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;prezentowałam Powagę, Głębię i Przejęcie Problemami Wagi Ciężkiej. A tu co? A tu dupa. Bo jakaż to była powaga, skoro delektowałam się literackimi powidłami i to z bitą śmietaną. I chrzanić Dostojewskiego, którego obsmarowywałam kilka notek wcześniej, Dostojewski przynajmniej przydaje się przy czytaniu najnowszego Akunina. Są większe zbrodnie. Nie ma bowiem nic gorszego, niż przeżyć rozczarowanie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Dajmy na to taka Montgomery. Łykałam kiedyś jak czereśnie, nie bacząc na pestki i robaki. A teraz co? Teraz zachodzę w głowę, czemu autorka nie wywaliła w diabły głównej bohaterki, jej bezpłciowego amanta i wszystkich romantycznych wątków. Zostałaby przyjemna atmosfera swojskiego zadupia, mnóstwo złośliwych pań w wieku balzakowskim i ładna wiązanka romantycznych idiotów płci obojga. I bezwzględnie, żadnych - ale to żadnych – Pierwszych Miłości, powracających z worem złota i sztuczną nogą.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="PRZERWA NA REKLAMĘ I PSYCHOTEST"&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Tu, w ramach przerwy na losowanie lotto, zapraszam do małego teściku pt. „I ty zostaniesz bohaterką”. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;ol type="1" style="margin-top: 0cm;" start="1"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Masz      przyjaciela z lat dzieciństwa, z którym spotykasz się…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;a)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;w motelu, w każdy piątek, gdy twój mąż ma nocny dyżur, a jego żona odwiedza rodziców&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;b)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;przy stoisku z napisem „Wędliny”: mówicie sobie „cześć”, a potem prosisz go o kilo karkówki&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;c)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;w ogóle się nie spotykasz, ale żyjesz nadzieją, że któregoś dnia wróci, zagwiżdże i zbuduje dla ciebie pałac z różowego marmuru&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;ol type="1" style="margin-top: 0cm;" start="2"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Twoja      rodzina składa się…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;a)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;z inteligentnie złośliwych staruszek, poczciwych staruszków i tak zwanego tła sytuacyjnego, które zwala się w najmniej oczekiwanym momencie i żąda poczęstunku&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;b)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;z ludzi, którzy występują w talk-showach, kolekcjonują plastikowe talerzyki i obnoszą się z wąsami. A do tego zwalają się w najmniej oczekiwanym momencie i fundują ci striptiz dla ubogich. Albo wieczór wigilijny. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;c)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;w ogóle się nie składa, bo mkniesz po falach życia samotnie i z przebojem niczym Cutty Sark dookoła Przylądka&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;ol type="1" style="margin-top: 0cm;" start="3"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Kiedy      patrzysz w lustro widzisz…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;a)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;że trzeba je umyć, bo zarosło kurzem. A poza tym włosy ci odstają i oko się rozmazało.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;b)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;idealne linie wykreślone przy pomocy konturówki, szminki, cieni i kredki. No i ten błysk w oku…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;c)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;wewnętrzne piękno swej duszy przeświecające przez rysy twarzy, która, choć odległa do klasycznych kanonów piękna itd. itd.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;ol type="1" style="margin-top: 0cm;" start="4"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Najlepiej      czujesz się…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;a)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;w gwarze wielkiego miasta i w świetle reflektorów&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;b)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;w swym rodzinnym miasteczku/wioseczce, wśród idyllicznych ogródków, między którymi przemykają rozplotkowane wdowy&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;c)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;pod kocem, z tabliczką czekolady i poczuciem, że nareszcie możesz odpocząć od Prawdziwego Życia&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;ol type="1" style="margin-top: 0cm;" start="5"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Na      strychu trzymasz…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;a)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;swoje powieści, wiersze i listy, związane w paczki i ukryte w starym kufrze&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;b)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;na razie stać się tylko na antresolę i aneks kuchenny, ale jak się już dorobisz strychu…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 53.4pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;c)&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;nic nie trzymasz, bo w penthousie nie ma strychu, a poza tym wszystkie pamiątki wyrzuciłaś za burtę&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;font size="3"&gt;  &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;  &lt;/font&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Teraz czas na rozwiązanie: &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- odpowiedzi: 1a, 2c, 3b, 4a, 5c – Jesteś bohaterką współczesnego amerykańskiego romansu sensacyjnego. Niestety, tą zła. Nie masz co liczyć na happy-end i księcia z bajki, ale przynajmniej dobrze się zabawisz, zanim zejdziesz ze sceny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- odpowiedzi: 1c, 2a, 3c, 4b, 5a – Jesteś bohaterką powieści Montgomery. Wytrwale dziergaj swoje poematy i serwety, a nie minie cię nagroda. Ale nie licz raczej na morze szampana i pokaz fajerwerków.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- odpowiedzi: 1b, 2b, 3a, 4c, 5b – Jesteś bohaterką współczesnej polskiej powieści „dla kobiet, o kobietach i przez kobiety”. Z tym, że bliżej ci do Izabeli Sowy, niż do Moniki Szwaji W związku z tym uzbrój się cierpliwość, ale nie licz, że cokolwiek zostanie ci oszczędzone. Łącznie z publiczną spowiedzią twojej matki w „Rozmowach w toku”.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;KONIEC PRZERWY, ZAPRASZAMY DO RADIOODBIORNIKÓW&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;    &lt;/div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;p&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Ale co tam Montgomery. Montgomery mogę przeżyć. Natomiast nijak nie umiem przeżyć Dumasa. I Charlotte Bronte. I jeszcze paru innych. No bo jak to? Piętnaście czy ile tam lat minęło i taki przewrót? Zmiana ustroju intelektualnego? Rewolta niemal? Poczułam się oszukana. Jakbym przez całe życie wierzyła, że mieszkam w antykach, a tu nagle którego dnia budzę się w łóżku z IKEA. Ale trudno, stało się. Teraz przynajmniej wiem, że zamiast Głębi odczuwam jedynie irytację. Bo wprawdzie nie ma nic bardziej interesującego, niż czytać książkę i nie zgadzać się autorem, ale nie można nie zgadzać się z bohaterami. Tak więc powalona życie wewnętrznym heroin Charlotte Bronte i rozwydrzeniem młodzież u Dumasa, porzuciłam myśl o dalszym eksplorowaniu biblioteki. Widać ksiązki to nie koniaki, co muszą się odleżeć w piwnicy. No bo na przykład jak wytłumaczyć, że Blixen, Grin i Conrad, do których wracam co najmniej raz w roku, nijak mi ni przeszli?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;A jak już jesteśmy przy Blixen (bo dzisiejsza notka – gdyby ktoś nie zauważył – jest radośnie odczapistyczna i skonstruowana na zasadzie wianka z koniczyny), to przypominam sobie jeden felieton o życiowych mottach. Teza brzmiała jakoś tak, że jedna dewiza starcza człowiekowi na circa dwadzieścia lat, a potem pojawiają się nowe horyzonty, nowe cele i nowe długi (tak więc może to słusznie, że zmieniałam antyki na meble z IKEA, w bądź co bądź, po kilkunastu latach warto zainwestować w nowe sprzęty). I tak mnie nurtuje, jaką by tu maksymą podsumować moje ponad ćwierczwieczne bytowanie? Zasady dotyczące dewiz życiowych są trzy: primo, musi być w języku obcym; secundo: musi być krótka; tertio: musi być wieloznaczna jak diabli. W kwestii punktu pierwszego sytuacja wygląda następująco: angielski jest wulgarny i dla mas, łacina zbyt wzniosła, greki nie znam, na arabskim łamie się język i zwoje mózgowe, a węgierskiego i tak nikt nie zrozumie, więc nie ma co szpanować Zostają więc dwa najmelodyjniejsze narzecza świata, czyli francuski i rosyjski. Nad punktem drugim i trzecim nadal myślę, ale na razie brak mi konceptu. Bo wprawdzie namiętnie myślę cytatami, ale nie są to raczej cytaty nadające się jakiekolwiek motta: nie dość, że rozwlekłe, to jeszcze pospolite. Tak więc gdyby coś komuś wpadło do głowy, to jestem otwarta na propozycje. A na razie będę sobie wegetowała jak ten krab na brzegu morza, ot tak, z dnia na dzień, bez zawołań i maksym.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 18pt; text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;*autora cytatu nie zdradzę, bo zawsze miałach ochotę być Kobietą Tajemniczą, a skoro los pozbawił mnie zarówno woalki, jaki kruczych loków, to pofolguję sobie chociaż na moim livejournalu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 18pt; text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;** cytat z lekka od czapy, ale akurat rzucił mi się na uszy. Poza tym&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Cohena nigdy za dużo (jak mawiam moja Mama „to idealny podkład muzyczny dla samobójców”).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;  &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:5148</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/5148.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=5148"/>
    <title>ann_wlkp @ 2008-06-01T22:49:00</title>
    <published>2008-06-01T20:51:37Z</published>
    <updated>2008-06-01T21:08:17Z</updated>
    <category term="kryminały"/>
    <category term="czytanie"/>
    <content type="html">&lt;p align="left" style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="2"&gt;&lt;font size="3"&gt;Dziś ciąg dalszy mych wynurzeń. Prosimy o nieregulowanie odbiorników. Zakłócenia to część naszego &lt;i&gt;image&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;.&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center" style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center" style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center" style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;CAŁKOWICIE SUBIEKTYWNA, TENDENCYJNA I STRONNICZA KLASYFIKACJA POWIEŚCI KRYMINALNYCH - ciąg dalszy&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Za dawnych czasów tego nie było, czyli Europejski Kryminał Społeczny &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;(nazwa ściągnięta bezczelnie od Wojciecha Józefa Burszty)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p align="left" style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Elementy niezbędne:&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="left" style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Element Podejrzany&lt;/b&gt; – którego w ostatnich latach (i w zamyśle autora) namnożyło się jak moli w futrze. Bo to dawniej wiadomo było: na Sycylii mafia, w Londynie Irlandczycy, w Sztokholmie spokój. A dziś? Na Sycylii Niemcy, w Londynie Polacy, a w Sztokholmie cholera wie kto. Jedni czymś tam handlują, inni przemycają przyszywanych szwagrów na przemian z lewym spirtem, tworzą jakieś niby-gangi, niby-spółki, porządku i metody w tym za grosz. Zanim człowiek - a już zwłaszcza funkcjonariusz - się obejrzy, ma trupa na tapecie. Ale nie to jest najgorsze. Najgorsze są demony, które budzą się za wykrochmalonymi firaneczkami miejscowych „porządnych ludzi’. Innymi słowy, jeden wielki burdel.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Element Upierdliwy&lt;/b&gt; – nosi mundur, ku utrapieniu Bohatera i hańbie policji. Najczęściej przybiera postać Podłego Szefa (kupuje drogie garnitury, obija się w robocie i bierze w łapę). Ale dość popularny bywa także Wkurzający Podwładny (ma wuja-szychę, rasistowskie uprzedzenia albo przekonanie o własnej nieomylności) oraz Fałszywy Kumpel (lizus, zdrajca i kanciarz – do wyboru lub łącznie, jak kto woli). W każdym swoim wcieleniu Element Upierdliwy jest nie tylko nośnikiem drugoplanowego wątku pt. „problemy w pracy”; stanowi również egzemplifikację tezy, że w Europie nawet policja schodzi na psy. (Zgadzam się, to zdanie brzmi obrzydliwie, prawie jak z jakiegoś poradnika dla domorosłych krytyków w wyciągniętych swetrach. Wybaczcie, drodzy moi.)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Element Krzepiący&lt;/b&gt;, czyli Główny Bohater&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Wersja „A” – Pater Familias&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;: ojciec dzieciom, mąż żonie, płaci podatki, segreguje śmieci, ogólnie rzecz biorąc, podpora społeczeństwa. Oczywiście, ideałem nie jest, więc od czasu do czasu zdarzają mu się drobne wpadki. A to zapomni o urodzinach, a to pokłóci się teściem, a to na cudzoziemców popsioczy. Ale poza tym, to całkiem porządny człowiek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Wersja „B”&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt; – &lt;b style=""&gt;Mężczyzna Po Przejściach&lt;/b&gt;: żona go rzuciła, dzieci zostawiły, a kochanka puściła w trąbę. W mieszkaniu ma bałagan, pustą lodówkę i sprzęt grający wysokiej klasy. Samotność zagłusza alkoholem na przemian z pracoholizmem. &lt;i style=""&gt;Sensu stricto&lt;/i&gt;, o wiele bardziej wydajny w robocie niż Wersja „A” (nie traci czasu na rodzinne obiadki, wizyty u teściów i pikniki z córeczką). &lt;i style=""&gt;Sensu lato&lt;/i&gt;, niewydolny społecznie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Uwaga&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;: cechą wspólną dla obu wersji jest hobby – rzecz niezbędna dla Głównego Bohatera. Hobby musi być odpowiednio wykształciuchowskie, a równocześnie nie nazbyt wysublimowane: jak piwo - to mocne, jak kuchnia – to śródziemnomorska, jak rock - to klasyczny. Nie do pomyślenia jest, żeby Główny Bohater pląsał w bermudach do wtóru muzyki Drupiego. To się po prostu nie przydarza porządnym policjantom w Kryminale Społecznym.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Wersja „C”&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt; &lt;b style=""&gt;– Kobieta Z Przeszłością&lt;/b&gt;: mąż (wymiennie: kochanek, narzeczony) ją rzucił, dzieci nie miała, rodzina się wyparła. Ale nic to, wszak istnieją jeszcze szczyty do zdobycia i przestępcy do złapania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Element Społeczny&lt;/b&gt; – objawia się w postaci codziennych bolączek, takich jak: brak metra, wysokie podatki, niewydolna służba zdrowia, idioci u władzy. Czyli niemal tak jak w TVN24, z tym, że zamiast gadających głów na ekranie dostajemy kilka wesołych historyjek o umierających w domu staruszkach, konflikcie kultur i wyzysku ludu pracującego. A wszystko to okraszone sosem kryminalnym, bo w mieście pozbawionym sprawnie działającej komunikacji, tylko mordercy mogą zdążyć na czas i popełnić zbrodnię.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Moje własne trzy grosze&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Do Kryminału Społecznego ma stosunek różny, raz siaki, raz owaki - tak jak przy zupie – zależy, na czym upichcił go autor. Po pierwsze, organicznie nie znoszę Bohaterów w wersji „A” - żeby się chociaż zalewali na chama i cierpieli na przewlekłe zapalenie trzustki albo impotencję czy w ostateczności refluks żołądkowo-przełykowy. A tu nic! Wódkę spłukują zimną wodą i lecą na posterunek niczym Janek Kos na Berlin. Jedynym Mężczyzną Po Przejściach, który budzi moją sympatię, jest Jack Frost (wprawdzie Wingfield to lata siedemdziesiąte, ale nie bądźmy zbyt drobiazgowi). Pewnie dlatego, że Frost jest koszmarnym fleją, działa na zasadzie intuicji, rzuca niewybredne odzywki, a jego Tragiczna Historia (miłość, nowotwór, medal i niemalże-śmiertelna-rana, czyli zestaw obowiązkowy Mężczyzny Po Przejściach) okazuje się wcale nie tak tragiczna, za to dość przypadkowa. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Po drugie, uciekam z krzykiem od Bohaterek w wersji „C”. Wprawdzie uważam, że odrobina Mary Sue nie nikogo jeszcze nie zabiła, ale Kobiety Wyzwolone to nie moja melodia. A już zwłaszcza Kobiety Wyzwolone, Acz Naznaczone Przez Życie. Tak więc precz z zabójczo inteligentnymi analityczkami! Precz z przebojowymi paniami z Wydziału Zabójstw! Precz z policjantkami o pięknych oczach i pewnej ręce! I niech wreszcie ktoś napisze normalną Kobietę W Mundurze, bo major Kamieńskiej nie jestem w stanie strawić, mimo mej odwiecznej miłości do Rosji, rekietu i pogrobowców KGB.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Po trzecie, organicznie uwielbiam Bohaterów w wersji „B”, zwłaszcza jeśli w domu hodują dzieci, a w sercu – miłość do ojczystego regionu. Nawiasem mówiąc, zauważyłam, że od kilku dobrych lat rośnie we mnie upodobanie do typów rodzinnych i lokalnie patriotycznych; albo odzywa się we mnie instynkt łowiecki panny na wydaniu, albo popadam w giertychizm. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Po czwarte, nie lubię, gdy Kryminał Społeczny popada w czarnowidztwo podszyte analizami społeczno-psychologicznymi głębokimi niczym studnia artezyjska. Ach, ten upadek moralny! To zdziczenie obyczajów! Ta nieznośna płynność norm etycznych, w której roztapiają się pryncypia! Na te i podobne ubolewania moja odpowiedź jest jedna: e tam, nie ma co generalizować, od kilkunastu tysięcy lat czasy są te same i jeden Berlusconi tego nie zmieni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Jak wskazują najnowsze dane…, czyli Kryminał Branżowy&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Tu powinna znaleźć się obszerna analiza z podziałem na podtypy, takie jak: Kryminał Medyczny, Kryminał Prawniczy, Kryminał Służb Specjalnych &lt;i style=""&gt;et caetera&lt;/i&gt;. Niestety, nic z tego nie będzie. Powód jest prosty: nie czytuję Kryminałów Branżowych. Dlaczego? Ano dlatego, że za dużo w nich profesjonalistów, a za mało zwykłego życia. Ach, gdybyż tak w którymś rozdziale zastrajkowali technicy z Pracowni Histopatologii, szpiedzy zgubili się w mieście rozkopanym z powodu permanentnego remontu, a sędzia wziął lewe zwolnienie, bo mu sąsiad zalał mu mieszkanie. O ile ciekawszy byłyby taki bieg akcji, niż ciągłe meldunki, raporty i doniesienia, które z monotonną regularnością lądują na biurku Bohatera. A tu nic! Zawodowstwo święci swe tryumfy, a ja nie daję rady przebrnąć przez pierwszy rozdział. Istnieje jednak pewien wyjątek – Kryminał PRL-owski kocham miłością wiernego komsomolca. Tak więc, dla zainteresowanych:&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Elementy niezbędne:&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Przestępca&lt;/b&gt; – &lt;span style="color: black;"&gt;wiem, to wydaje się niepotrzebne, bo wszak każdy kryminał opiera się na fundamentalnym fakcie, że gdzie zbrodnia, tam i zbrodniarz. Ale, o ile we wszystkich poprzednich gatunkach założenie brzmiało, że mordercą może być każdy, o tyle w krainie dzielnych milicjantów winowajca zawsze wywodzi się z konkretnych kręgów. Z jakich? Ano, to już zależy od ram czasowych. Po wojnie królują leśne bandy, sanacyjni rotmistrze i eks-hrabiny. Wraz z Gomułką nadchodzi czas zbrodniarzy-handlarzy, którzy pod płaszczykiem prywatnej inicjatywy prowadza mętne interesy. Za to w latach sześćdziesiątych do bycia złoczyńcą predysponuje tytuł magistra, a już na pewno profesora. Wraz z towarzyszem Edwardem ma miejsce &lt;i style=""&gt;come back&lt;/i&gt; szwindlarzy, a kilka lat później nadchodzi wielka nowość: przestępca na świeczniku, czyli osławiony prominent (kto nie wie, jak taki wyglądał, może obejrzeć reklamówkę PiS ze słynnym morda-ty-moja-oligarchą). Ale za chwilę wracamy do swojskich klimatów: zabójcy to prywaciarze, cinkciarze i awanturniczy brodacze. I tak już do końca. Wniosek z tego taki, że przestępcę w Kryminale PRL-owskim dość łatwo zidentyfikować. Zdradza go wymowa (akcent „pani na co najmniej tysiącu wileńskich hektarów”, złowroga pronuncjacja rodem z RFN czy innej Wielkiej Brytanii), wygląd (sanacyjne wąsy à &lt;st1:personname w:st="on" productid="la Piłsudski"&gt;la Piłsudski&lt;/st1:personname&gt;, obfity zarost i koszula w kartę, barwne ortaliony zza oceanu), miejsce pracy (własny warsztat, brak etatu), a nawet krewni (wuj w Ameryce, brat w więzieniu i dziadek – kombatant-nie-z-tej-formacji-co-wypada). &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Patos&lt;/b&gt; – w tej konkurencji wygrywa w przedbiegach Anna Kłodzińska. Ta kobieta jest po prostu niezrównana, według mnie przebija nawet Mniszkównę, która bywa nużąca w swej nazbyt rozbudowanej metaforyce. A Kłodzińska? Sam miód i cud! Majstersztykiem nie do pobicia jest dla mnie opis śmierci starego Zbowidowca – jest w nim wszystko, co powinna zawierać scena śmierci prawdziwego Bohatera przez wielkie B, łącznie z duchem dowódcy prowadzącym druha w zaświaty (cholera wie jakie, chyba jakieś Pola Elizejskie, na których stachanowcy prowadzą wykopki). Roland ze swoim mózgiem odpada w przebiegach. Zresztą, nie będę gołosłowna. Proszę choćby zobaczyć, w jak wspaniale podniosły sposób autorka kończy kryminał „W pogardzie prawa”:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;„Z daleka narastał, wolno zbliżał się, potężniał ogromny warkot wozów piechoty. Słuchali z natężeniem. Była północ, zaczął się nowy dzień.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Porażające, czyż nie? Zwłaszcza, że chodzi o pamiętny grudzień.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Proza Życia&lt;/b&gt; – która zawsze mnie urzeka. Bo mimo wszystkich ideologicznych założeń, kultu dzielnych milicjantów i wiodącej roli partii, zawsze prześliźnie się coś jeszcze. Co? Choćby haftowane złotą nitką aksamity, w które spowija się żona zabójczo bogatego ordynatora. Albo rozważania o wyższości pociągów elektrycznych nad spalinowymi. Czy konstatacje, że na naszych dobrych, polskich drogach, nawet zagraniczny ścigacz nie wyciągnie powyżej setki. A czasem cała intryga powala człowieka swoją odrębnością społeczną. Wystarczy pomyśleć, że istniał system, w którym to nie mafia, nie gang, nie kamorra, ale skromny inspektor PIH robił za mistrza zbrodni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Templariusze są w to wmieszani, czyli Kryminał Spiskowy &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;(za cytat kłaniam się do stóp Umberto Eco)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Elementy niezbędne&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Organizacja Tajna i Tajemnicza&lt;/b&gt; – Dawniej na topie byli templariusze i różokrzyżowcy, ale dziś to już pieśń przeszłości; wszak byle prostak potrafi spłodzić rozwiązanie zagadki słynnego wozu z sianem i wskrzesić potomka Jakuba de Moley. Obecnie w modzie są bardziej elitarne stowarzyszenia: Iluminaci Bawarscy (siedzą wszędzie, tylko nie w Bawarii, dla większej mistyfikacji), asasyni &lt;i style=""&gt;made in&lt;/i&gt; Alamut (plus Starzec Z Gór w odnowionej wersji i garniturze w prążki), a w ostateczności swojscy antytrynitarze. Oczywiście, jak to w porządnej Organizacji, wszystko musi być porządnie zhierarchizowane; po fabule plączą się więc różni Strażnicy Wielkiej Pieczęci i Mistrzowie Siódmego Znaku, co, niestety, czasem dezorientuje czytelnika. Bo co innego zapamiętać Johna Johnsona czy Iwana Iwanowycza, a co innego odróżnić Patriarchę Wschodu od Autarchy Zachodu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Spiskowa Teoria Dziejów&lt;/b&gt; – stanowi nie tylko element intrygi, ale i element dydaktyczny. Dzięki niej współczesny polski inteligent może się dowiedzieć, kto zabił Kennedy’ego, dlaczego Edison wynalazł żarówkę i co właściwie robił święty Piotr po wyświetleniu napisów końcowych w Nowym Testamencie. Równocześnie, jest w tym pewna oszczędność rodem z Tesco. Oto bowiem czytelnik w jednej książce dostaje dwie historie: jedna, dajmy na to, o dzielnym panu historyku wnętrz i zakochanej w nim ponętnej policjantce oraz ich pogoni za złodziejem zabytkowego kilimu, a drugą – o ucieczce Napoleona ze świętej Heleny przy udziale Zakonu Złotego Runa. Przy obecnej sytuacji klimatyczno-globalnej (efekt cieplarniany, ginące lasy w Amazonas, wysokie ceny ropy itd.) metodę tę warto polecić wszystkim pisarzom.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Ojciec Józef&lt;/b&gt; – stoi na czele Tajnej Organizacji, knuje, mąci i gmatwa wątki, by na końcu zostać zdemaskowanym przez bohatera. Po czym ginie przypadkiem, acz spektakularnie (wątła barierka przy wodospadzie, spadający sopel lodu, niefortunna skórka od banana itd.). Ewentualnie zostaje utrupiony przez bohatera drugiego planu (wierny kamerdyner, dzielny posterunkowy, znajomy ze szkolnej ławki, który przypadkiem okazuje się płatnym zabójcą itp.)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Moje własne trzy grosze&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Był czas, gdy Kryminał Spiskowy połykałam jak świeże poziomki. A potem mi przeszło; Bóg wie czemu. Może to wina mojej rosnącej miłości do prozy życia. Albo lektury „Wahadła Foucoulta”. Albo koniunkcji Marsa z Wenus i plam na Słońcu. A teraz pluję sobie w brodę, bo po sukcesie Dana Browna w księgarniach brodzi się wręcz w tego typu powieściach. Ale cóż, mój kołek do zawieszania niewiary nie jest w stanie udźwignąć złowrogich Wielkich Mistrzów, którzy przestawiają tryby historii za pomocą wielopiętrowych machinacji. Po prostu uważam, że ludzkość nie jest zdolna do porządnego spisku i jeśli gdzieś tam istnieją Iluminaci, to pewnie każdy z nich bardziej zainteresowany jest wciśnięciem szwagra do Wielkiej Loży i zakombinowaniem cementu na budowę, niż wyborami w Timbuktu albo powrotem Trzydziestu Sześciu Niewidzialnych. A jeśli już uda im się upichcić jakiś zamach stanu, to pewnie na końcu okazuje się, że zamiast rządów komunistów w Hondurasie wyszedł reżim wojskowej junty w Laosie. Ale nic to, nie trzeba tracić nadziei, w końcu każdy musi mieć hobby i może lepiej biegać na supertajne spotkania bogumiłów, niż leżeć na kanapie i oglądać Dodę na łyżwach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Wstałem, ziewnąłem, zgoliłem wąsy; a potem pomyślałem, że warto zabić teściową, czyli Kryminał &lt;i style=""&gt;À Rebours&lt;/i&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Elementy niezbędne&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Monolog Wewnętrzny&lt;/b&gt; – który prowadzi Bohater i Przestępca w jednej osobie. Dzięki temu czytelnik ma niepowtarzalną okazję poznać jego wspominki z przedszkola, szkoły, pierwszej randki, rozmowy kwalifikacyjnej oraz imienin u cioci Fruzi. Z drugiej strony, autor może zaprezentować znajomość różnorakich teorii psychologicznych i pomiędzy poszczególnymi wzruszającymi obrazkami przemycić nieco tak zwanej Prawdy Życia. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Wyjaśnienie &lt;/b&gt;– w odróżnieniu od poprzednich rodzajów kryminałów nie dotyczy tak trywialnego zagadnienia jak rozwiązanie zagadki, kto zabił i za ile. O nie, tu chodzi o sprawy większej wagi, a mianowicie o odpowiedź na odwieczne pytanie: dlaczego. A także: z jakich pozycji, w jakim położeniu i po czyjej linii.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Wersja „A” – Na Litość&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;: Bohatera w domu dręczyła rodzina, poza domem koledzy, a w sklepie ekspedientki. Nic więc dziwnego, że chłop chce się czymś wykazać. Żonglować nie potrafi, na hokeju się zna, no to umyślił sobie, że zostanie mordercą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Wersja „B” – Na Przeznaczenie&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;: Bohater od małego znęcał się nad siostrą, torturował mrówki i topił koty w studni. Potem nauczył się maskować, ale każda maska kiedyś opadnie. No, a jak już iść w tango, to na całego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Wersja „C” – Na Myślenice&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;: Bohater w to sumie porządny facet; nie pije, nie bije, nie klepie kelnerek po tyłkach. Ale, niestety, miał za dużo czasu na rozwój intelektualny. I od tego rozwoju tak głupieje, że tworzy różne bzdurne teorie. A potem, wiadomo – najgorzej, jak wyksztalciuch bierze się roboty…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Wersja „D” – Na „A dlaczego by nie?”&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;: Bohater jest zwykłym człowiekiem, ani gorszy, ani lepszy od każdego z nas. I dlatego właśnie popełnia zbrodnię. Bo właściwie, dlaczego by nie?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Moje własne trzy grosze:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Kryminał &lt;i style=""&gt;À Rebours&lt;/i&gt; lubię, ale tylko w wykonaniu niektórych autorów. Na pierwszym miejscu, zdecydowanie i niekwestionowanie, stoi u mnie Patricia Highsmith, mistrzyni wersji „D”. Kiedy czytam jej ksiązki bez trudu wierzę, że każdy może popełnić morderstwo: i wujek Robert, i Nowacka z parteru, i nawet ja sama. A rozmiar empatii, jaką odczuwam w stosunku do Toma Ripley, czasem wręcz mnie przeraża.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Co dalej? Dalej trudno powiedzieć. Nie posiadam określonych preferencji. Może tylko jedną: nie lubię nadmiaru psychologizowania i wymyślnych gadżetów rodem z policyjnych kronik. Wiem, i w realu bywali tacy, co pili krew z kubeczków po jogurcie, ale to nie znaczy, że muszę o nich czytać, &lt;i style=""&gt;n’est pas&lt;/i&gt;? Wolę cichy, spokojny obłęd; taki który pozwala bez problemu kupować bułki w sklepie i gawędzić z sąsiadem o pogodzie. A jeśli już mam mieć psychopatę na tapecie, to niech nie rozpada się spektakularnie kawałki, niech raczej pracowicie uprawia swoje szaleństwo na rabatkach z mieczykami. A jeśli już musi się rozpaść, to niech zrobi zwyczajnie i brzydko, bez żadnej wirtuozerskiej elegancji. Przykłady? Shirley Jackson i jej „Skłońcie wszyscy głowy przed naszą ukochaną Mary Catherine”, „lord Ferdynand Clegg” Fowlesa, Kathy i Czarodziej u O’Briena. Czyli zwykły nasz obłęd dnia codziennego.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="POST SCRIPTUM OSOBISTE"&gt;&lt;font size="3"&gt;A teraz jestem pozbawiona książek i siedzę zdezorientowana, jak to brakujące ogniwo na gałęzi, w połowie drogi między tym a tamtym, i zastanawiam się, co będzie tematem następnej notki. Zwłaszcza, że przez trzy następne tygodnie nie mam szans na obejrzenie "Kawy na ławę" i nikt nie wytłumaczy mi, na czym polega różnica między Olejniczakiem a Napieralskiem (bo na oko, to tylko krawaty mają różne). Z tej rozpaczy chyba napiszę poemat o Burakach.&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;  &lt;/div&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:4995</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/4995.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=4995"/>
    <title>ann_wlkp @ 2008-05-18T18:26:00</title>
    <published>2008-05-18T16:55:57Z</published>
    <updated>2008-05-18T16:55:57Z</updated>
    <category term="kryminały"/>
    <category term="czytanie"/>
    <lj:music>Anjani, Thanks For The Dance</lj:music>
    <content type="html">&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Dzisiaj będzie jak u Hitchcocka, czyli najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie i wysadza korki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Tak więc zaczynajmy! Na pierwszy ogień kontrowersyjna teza: każda (a jeśli nie każda, to co druga) książka jest kryminałem. W każdej bowiem (a jeśli nie w każdej to… patrz wyżej) celem jest odkrycie prawdy, a nawet Prawdy. Proszę wskazać jakąkolwiek książkę (a jeśli nie jakąkolwiek to… ditto), a powiem, że to kryminał. I obojętnie, czy osią fabuły będzie nieudane małżeństwo, kradzież zwłok czy Murzyn z załogi „Narcyza” – jedno jest pewne: to kryminał!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;(tu następuje przerwa techniczna na herbatkę, ciasteczka i rozebrane panienki reklamujące wartości prorodzinne)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;A teraz, kiedy już mamy za sobą prelegomenę, wyjaśnienie i alibi, przystąpmy do dzieła. Otóż kryminały, nawet te najbardziej klasyczne z zakrwawionym nożem na okładce, dzielą się na różne odmiany i gatunki. A ja, z moim ukochaniem do porządkowania i punktowania, nie mogłam się oprzeć temu podziałowi. Stworzyłam więc prywatny system. Wprawdzie specjaliści rozpisują się na temat rozmaitych &lt;i style=""&gt;cosy murders&lt;/i&gt; czy &lt;i style=""&gt;whodunit&lt;/i&gt;, ale, jak zwykle, chrzanić ekspertów - niech żyje zwykły człowiek (czyli ja)!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p align="center" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;CAŁKOWICIE SUBIEKTYWNA, TENDENCYJNA I STRONNICZA KLASYFIKACJA POWIEŚCI KRYMINALNYCH&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Żona wuja szwagra pastora widziała przypadkiem…, czyli Kryminał Klasyczny&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Elementy niezbędne:&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Zadupie&lt;/b&gt; - może to być wiocha zabita dechami (wersja Klasyki Klasyki), ale może być i przedmieście, letnisko albo podmiejska sypialnia dla zapracowanej middle-middle class. Miejsca te łączy wspólny mianownik – na Zadupiu wszyscy się znają: wiedzą, komu brakuje do pierwszego, kto zdradza żonę i dlaczego Jonesowie pomalowali salon na wiśniowy burgund. Innymi słowy, na Zadupiu panuje sielska, rodzinna atmosfera rodem z Gosford Park i nic dziwnego, że niektórzy jego mieszkańcy sięgają po rewolwer bądź arszenik. W wersji polskim idealnym odpowiednikiem angielskiej wioski jest blokowisko i dziwi mnie tylko, że jeszcze żaden z rodzimych pisarzy nie wpadł na podobny pomysł. Tym niemniej nie tracę nadziei i czekam cierpliwie, a nuż już w przyszłym roku ukaże się „Noc w Bibliotece Publicznej Nr &lt;st1:metricconverter productid="78”" w:st="on"&gt;78”&lt;/st1:metricconverter&gt; czy „Nieprzyjemność w Osiedlowym Klubie Seniora”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Kobieta Dociekliwa&lt;/b&gt; - jej zadaniem jest obserwować, śledzić, komentować, snuć teorie i wpadać pod nogi (a czasem i w ramiona) władz prowadzących oficjalne śledztwo. W Klasyce Klasyki rolę tę pełni zazwyczaj przysłowiowa Stara Panna z lornetką i filiżanką herbaty na stoliczku Hepplewhite’a. I nie, nie jest to jedynie przeżytek z lat pięćdziesiątych. Od czasów panny Marple powstały dziesiątki nowych odmian Starej Panny, przy czym palmę pierwszeństwa na tym polu przyznałabym Caroline Graham z jej niezrównaną plejadą gwiazd drugiego planu: od Lucy Bellringer („Nie ma co tak zadzierać nosa nadinspektorze. W końcu gdyby nie ja, nie prowadziłby pan tej sprawy.”) przez May Cuttle („Padłam kiedyś ofiarą dżumy i wrzeszczałam na całe gardło. A po tygodniu miałam cudowne spotkanie z Henrykiem VIII. Nigdy nie wiadomo.”), Elfridę Molfrey („Wekowanie owoców, smażenie klopsików z wątróbki i wyszywanie, tylko do tego się nadaje. Typowy mężczyzna.”) po Evadne Pleat („Przypływy i odpływy emocji w ludzkim sercu. I tak naprawdę, czyż nie tego dotyczą wszystkie wasze śledztwa?”). Ale, rzecz jasna, Kobieta Dociekliwa nie musi mieć siedemdziesiątki na karku i wzorzystego szala na ramionach. Równie świetnie w tej roli wypadają Inteligentne Dwunastolatki, jak urocza April Craig Rice czy introwertyczna Emma Marthy Grimes. Bowiem Kobieta Dociekliwa równie dobrze może nosić habit, jak suknię z dzwoneczkami. Może sprzedawać kryminały albo uczyć stepu. Może być jednostką samodzielną i niezatapialną, słodką idiotką z głową w chmurach (w tej kategorii brawa dla Borysa Akunina za galerię Naiwnych Dziewcząt, Co Dostają w Rzyć Od Życia), albo wścibskim babskiem w tweedach, któremu powabu nie dodaje tytuł szlachecki ani talent do dręczenia bratanka. Może być nawet owcą z ciągotami do klonowego syropu. Tylko jedno pozostaje niezmienne – Kobieta Dociekliwa to cierń w boku dla każdego inspektora.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Burmistrz, Lekarz i Aptekarz&lt;/b&gt; – czyli miejscowa elita, której zadaniem jest wyrażaniem zdziwienia, zaciekawienia, a nawet oburzenia. Bowiem wszyscy lokalni notable lubią się czuć czymś lepszym od zwykłego motłochu, który nosi jaskrawe apaszki i popija piwo z gwinta. A tu nagle łups! Morderca czai się u gustownych drzwi oplecionych bluszczem, prostak w mundurze żąda zeznań, a nocny stróż grozi, że o wszystkim doniesie policji – i co na to powie pastor, sąsiedzi, a nade wszystko żona? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Rewelacje Uboczne&lt;/b&gt; – wychodzą w praniu przy okazji śledztwa. I, często, okazują się o wiele bardziej ekscytujące, niż tożsamość zabójcy. Bo Zadupie – Zadupiem, a jak się okazuje, niektórym udało się ukryć kilka brudnych sekrecików przed oczyma sąsiadów. Oczywiście, do momentu, gdy zawirowania śledztwa wyciągają je na światło dzienne. A czymże jest morderstwo wobec splamionej reputacji? Drobiazgiem niewartym wzmianki. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Moje własne trzy grosze:&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;W prostych, żołnierskich słowach – Klasyczny Kryminał kocham miłością wielką i trwałą. I to nie tylko w jego najlepszych aspektach, jak choćby piękny obraz małych społeczności i rządzących nimi praw. Równie dobrze bawią mnie niezgrabności i schematy, w które autor musi sznurować ten typ powieści. Ach, te zbiegi okoliczności, gdy na jednym garden party zbiera się dziesięć osób niechętnych panu Jonesowi, a pan Jones – dziwnym trafem – zostaje zabity! Te przemowy i wyjaśnienia, skomplikowane meandry przemyśleń głównego bohatera (wspaniale sparodiował to Mendoza w &lt;i style=""&gt;finale grande&lt;/i&gt; „Przygody fryzjera damskiego”)! Ta przesadna drobiazgowość w opisach mieścin, gdzie wszyscy hodują klematis w ogrodzie i kłębowisko żmij w sercu! Urocze, urocze aż do dna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, a układ za rogiem, czyli Kryminał Czarny Jak Noc&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Elementy niezbędne:&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Alkohol&lt;/b&gt; – artykuł pierwszej potrzeby (i pierwszej pomocy) dla każdego detektywa. Może być to whisky, może burbon, a w ostateczności swojski bimber. Pełni on wieloraką funkcję: charakteryzuje bohatera (tradycjonaliści piją Żołądkową Gorzką, zblazowani -sześcioskładnikowe drinki, a bankruci - Balsam Pomorski), wprowadza klimat (ach, te czasy prohibicji…), a do tego pozwala na &lt;i style=""&gt;product placement&lt;/i&gt;. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Kobieta Podstępna&lt;/b&gt; – jej rolą jest oszukiwanie, wodzenie, kuszenie i mącenie spokojnej wody. W Klasyce Klasyki pojawia się już w pierwszej scenie, z zabójczym makijażem, łzami w oczach i wzruszającą historią o zaginionym bracie/skradzionym testamencie/tajemniczym mordercy, który czai się za rogiem z nożem w zębach. A bohater… cóż, Bohater, jak to mężczyzna, nie może się jej oprzeć. Z czasem, z postępem i z osiągnięciami Kobiety Podstępne poszerzyły arsenał swoich sztuczek i w kolejnych Czarnych Kryminałach występują już nie tylko w kostiumiku &lt;i style=""&gt;femme fatale&lt;/i&gt;, ale i w bardziej wyrafinowanych przebraniach. Naśladują Naiwne Dziewczęta, udają Słodkie Idiotki, a nawet Matki Dzieciom i Żony Mężom. A Bohater… cóż, Bohater nadal nie mądrzeje.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- &lt;b style=""&gt;Korupcja, degeneracja i degrengolada&lt;/b&gt; – będę okrutna, ale odnoszę wrażenie, że Bracia Kaczyńscy (a także kilku innych luminarzy, jak na przykład Zbigniew Ziobro) uwierzyli, że żyją w świecie Czarnego Kryminału. A jak wygląda taki świat? Ano, wiadomo: urzędnicy skorumpowani, prawnicy przekupieni, policjanci zaprzedani, a kobiety i lekarze sprzedajni. Aktorzy w przerwie między zdjęciami wciągają kokainę ze złotych puzderek, dziennikarze za judaszowe srebrniki wylewają brudy na niewinne ofiary, a biznesmeni lobbują jak szaleni i tylko czyhają, żeby wepchnąć komuś łapówkę. Nie przeczę, może i tak wygląda nasza rzeczywistość (choć na nieco mniejsza skalę – bo kogo w Polsce stać na kokainę?) ale, niestety, nie każdy jest Philpem Marlowe’em, a jeden dyktafon nie starczy, by wyplenić całe zło.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Moje własne trzy grosze:&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Otóż z Kryminałem Czarnym mam problem. Problem ten trudno ująć w słowach, ale może najłatwiej zdefiniować go pytaniem – dlaczego, do cholery, wszyscy są tam obślizgli? Obślizgli senatorowie na bakier z prawem, obślizgłe niewierne zony i obślizgli prokuratorzy jadający obiady z obślizgłymi szefami mafii. Ja tam nie mam nic przeciwko wszechogarniającej korupcji i nieuczciwości, moje oko zawsze raduje jakiś miły lansztafcik z układem i lobbingiem w tle. Ale dlaczego tak jednowymiarowo? Czy nie można być skorumpowanym urzędnikiem, a równocześnie idealnym ojcem? Chadzać do mafijnego burdelu i nie brać w łapę? Kopać dołki pod kolegami i bronić interesów mniejszości narodowych? A tu nie, wszystko naraz – i prostytucja, i narkotyki, i płatni zabójcy. A może po prostu jestem zbyt słowiańska w swych gustach (tak, wiem, to brzmi prawie jak manifest najconal-komunistów Żyrinowskiego), bo korupcja nigdy nie kojarzyła mi się z obślizgłym politykiem, raczej z kimś zwyczajnym i sympatycznie znajomym. Na przykład? Na przykład tak:&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="Układ Prawdziwy"&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;„Braliśmy, brali, to prawda – któż jest bez grzechu wobec Boga, bez winy wobec cara? Ale z drugiej strony, czyż lepiej nie brać pieniędzy i nie załatwić sprawy? Gdy człowiek weźmie, to i pracuje mu się jakoś sprawniej, bardziej ochoczo. A teraz co? Ludzie wciąż gadają, i to przeważnie o jakiejś tam bezinteresowności, ale nie widać, żeby się coś robiło, nie słychać, żeby się chłopek miał lepiej, owszem, narzeka jeszcze gorzej niż wprzódy. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;W owe czasy my wszyscy, urzędnicy, żyliśmy ze sobą w wielkiej zgodzie. Żadnej zawiści, żadnego szkalowania, jeden drugiemu chętnie służył radą i pomocą. Bywało, że człowiek rżnie w karcięta calutką noc, spłucze się do szczętu – co wtedy? Ano, idzie jak w dym do sprawnika. „Ojczulku, Demianie Iwanowyczu, tak a tak, ratuj!”. Demian Iwanowycz wysłucha, zaśmieje się po naczelnikowsku: „Ej wy psubraty-gryzipiórki, nawet nie potraficie uciułać grosiwa, puszczacie wszystko na wódę i karty!”. Potem zaś mówi: „Ha, trudno, ruszaj do gminy szarkowskiej ściągać podatki”. I człowiek jedzie; podatków co prawda nie ściągnie, ale będzie miał czym zatkać gęby swoich dzieciskom. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;I jak to się wszystko prosto odbywało! Żadnego, Boże broń, znęcania się czy wymuszania; ot przyjeżdża człowiek, zwołuje chłopów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- No, dziateczki – powiada – pomóżcie! Carowi-ojczulkowi potrzeba pieniędzy, dawajcież podatki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Sam zaś idzie do chałupy i wygląda przez okno: kmiotkowie stoją i drapią się w ciemię. Potem wybucha wrzawa, wszyscy gadają na raz, wymachują rękoma, no i zejdzie im na tym dobra godzina. A człowiek, naturalnie, siedzi sobie w chacie, śmieje się w kułak, w końcu posyła do nich setnika: „Dosyć tej gadaniny, pan się gniewa”. Wtedy wszczyna się jeszcze gorszy rejwach; zaczynają ciągnąc losy - bez tego rosyjski chłopek ani rusz. Znaczy to, że sprawa wzięła dobry obrót; postanowili pójść do ławnika i prosić na miły Bóg, żebym zaczekał, aż coś zarobią.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- E-e-e, dziateczki, a cóż na to powie car-ojczulek! Przecież potrzeba mu pieniędzy; miejcie litość nad nami, swoimi zwierzchnikami!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;A wszystko to łagodnie, bez prania po pysku, bez targania za kudły, że to niby: „Ja łapówek nie biorę, już ja was nauczę moresu!”. Nie, tu trzeba łagodnie, wzruszająco, słowem, tak, żeby chłopka aż skręciło!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;- Ojczulku, czyby nie można zaczekać choć do Pokrowy?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;I bęc do nóg, naturalnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Czemu nie, czemuż nie zaczekać, to wszystko zależy od nas; ale pomyślcie sami, dlaczego ja mam być odpowiedzialny wobec zwierzchności?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Więc chłopkowie znów idą na naradę, rajcują, rajcują, potem rozchodzą się do domów, a po dwóch godzinach – no proszę! Za to, żeś się zgodził czekać, setnik przynosi ci po dziesiątce od duszy, ponieważ zaś gmina liczy ze cztery tysiące głów, więc wypadnie jakich czterysta rubli, a tu i ówdzie nawet więcej…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;No i człowiek jedzie do domu w weselszym nastroju.”&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Przyznajcie sami, czyż to nie piękny obraz? Są sprzedajni urzędnicy, podatkowe przekręty, sitwa i zmowa, a nawet wódka i hazard. A zarazem, jakiż miły i ciepły obrazek! Ileż w nim przytulnej swojskości i sympatycznej wręcz atmosfery. Oto prawdziwy Układ, jak się patrzy. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;A &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;za cytat jestem dozgonnie wdzięczna jego autorowi - Sałtykowowi-Szczedrinowi, Richardowi Pipesowi, który umieścił go swojej książce, oraz mojemu Tacie, który odkrył przed mną jego urodę pewnej ciemnej nocy po drugiej stronie Oceanu.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Tyle na dziś. W następnym odcinku: socjologia, psychologia i Trzydziestu Sześciu Niewidzialnych. Zapraszam i do usłyszenia.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;font size="3"&gt;&lt;/font&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:4834</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/4834.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=4834"/>
    <title>ann_wlkp @ 2008-03-30T20:29:00</title>
    <published>2008-03-30T18:32:20Z</published>
    <updated>2008-03-30T20:21:34Z</updated>
    <category term="zwyczajne życie"/>
    <category term="poglądy"/>
    <content type="html">&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Najpierw będą ogłoszenia parafialne, a potem treść właściwa, czyli kolejny odcinek mego wezbranego potoku pod- i nadświadomości.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Ogłoszenie nr 1&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Wprawdzie Dzień Kobiet już za nami, ale nie będzie byle kalendarz dyktował mi, co pisać. W związku z tym pragnę wszystkim moim współtowarzyszkom niedoli i współbeneficjentkom korzyści zadedykować pewien cytat pióra Jerzego Parfiniewicza, niedościgłego mistrza PRLowskiego kryminału:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;„- Siadajcie kochani! Zastanowimy się teraz nad podziałem zadań! Tymczasem koleżanka zrobi nam coś do picia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Dlaczego zawsze ja? Jestem takim samym funkcjonariuszem, jak każdy inny! – zbuntowała się Grzelec.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;i&gt;- Racja! – poparł koleżankę Bondaruk. – Czy to jej wina, że jest kobietą?”&lt;/i&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;No właśnie, czy to wina nieszczęsnej towarzyszki Grzelec?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;A w ramach post scriptum do cytatu: czy nie uważacie, że ten cały seksizm miewa od czasu do czasu dobre strony (chociaż plusy i tak nigdy nie przesłonią nam minusów)?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Ogłoszenie nr 2&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Ileż to się naśmiałam nad Odnową Przez Miłość! Ileż razy nabijałam się z autorów i reżyserów! I teraz przyjdzie mi to wszystko odszczekać. Tak jest! Bowiem przed mymi zdumionymi oczami życie nakreśliło obraz tak kiczowaty niczym jeleń na rykowisku z gołą babą i dzielnym ułanem - Odnowa Przez Miłość jak w pysk strzelił i sierpem rzucił. I to jaka! Nie żadna tam podróbka czy tania imitacja z&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Biedronki. Prawdziwa Odnowa, co to zegar bije, czterdziestka mija i oto porzucamy klasyczny syndrom APS, sadzimy chryzantemy w ogródku i z utęsknieniem czekamy na najbardziej ekscytującą chwilę dnia, czyli kubek herbatki malinowej, wypijany razem z ukochaną żoneczką, przy wtórze dżingla do „M jak Miłość”. Boże, mój Boże, widzisz i nie grzmisz…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;* syndrom APS (Alkoholizm, Pracoholizm, Seksizm) typowy dla kryminału i powieści sensacyjnej; blisko spokrewniony z zespołem PDH (Pijaństwo, Dziwkarstwo, Hazard), występującym w romansach historycznych &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;A teraz, panie, panowie i proletariusze, tadam!, przed wami:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="TREŚĆ WŁAŚCIWA NOTKI"&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;TREŚĆ WŁAŚCIWA NOTKI&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Czy miewacie olśnienia? Takie chwile, gdy nagle, na raz, dwa, trzy, kurtyna idzie w górę i oczom odsłania się prawda; jeśli nie naga, to chociaż roznegliżowana jak striptizer na wieczorze panieńskim? I brakuje tylko odpowiedniego podkładu muzycznego, żeby człowiek mógł poczuć się niczym Scully na tropie przybyszów z Tau Wieloryba? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Bo mnie zdarzają się podobne przebłyski. Najczęściej wtedy, gdy zajmuję się jakąś banalną czynnością: myciem talerzy, wycieraniem podłogi albo układaniem prania. Biegam sobie ze szczotką czy inną ścierką w dłoni, w głowie nic tylko sieczka z ostatnio przeczytanych kryminałów i artykułów o życiu Putina, a tu nagle… łups! Objawienie spada mi na kark. Tak więc, jeśli można i jeśli wypada, pozwolę sobie podzielić się kilkoma iluminacjami z weekendowych porządku roku 2008.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;b&gt;ILUMINACJA PIERWSZA&lt;/b&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Czym różni się literatura wysoka od literatury rozrywkowej? Ano tym, że tę pierwszą można czytać jak tę drugą, a na odwrót już nie. Weźmy choćby Henry’ego Jamesa (jak już jesteśmy przy nim, to bezwzględnie – tak jest! – bezwzględnie domagam się przetłumaczenia „The Golden Bowl” i ”Wings of Dove”, jako że moje umiejętności lingwistyczne pozwalają zaledwie na zrozumienie sensu tekstu, a to stanowczo za mało). Taki „Portret damy” da się czytać na wiele sposobów. Może być rzeczywiście portretem psychologicznym bohaterki, ale może być też panoramą pewnego środowiska; może być chirurgicznym przekrojem przez różne rodzaje oszustw, może być ilustracją starcia odmiennych kultur, może być widoczkiem z zapomnianej epoki. Ale może być czymś jeszcze - porywającym romansem, opowieścią o wyższych sferach, a nawet plotkarskim obrazkiem z historyjkami o cudzych problemach. I w tym tkwi całe sekret moje olśnienia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;No, bo przyznacie, czy to nie wspaniałe? Można czytać „Zbrodnię i karę” jak kryminał! „Szaleństwo Almayera” - jak romans! „Jeśli zimową nocą podróżny”- jak powieść obyczajową! „Mistrza i Małgorzatę” – jak reportaż z soclandu! A nawet „Człowieka, który był czwartkiem” – jak sensacyjniaka! I chrzanić oburzone opinie krytyków, że bezcześcimy świętości. Nic nie robi tak dobrze na cerę, jak jedno zbezczeszczone arcydzieło przed snem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;b&gt;ILUMINACJA DRUGA&lt;/b&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Czy to nie szczęście, że poglądy znaczą tak niewiele? Mniej więcej tyle, co kolczyki: wprawdzie człowiek stara się dopasować je do ubioru, nastroju i okoliczności, ale nie jest to rzecz, która spędzałaby mu sen z powiek. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;I bardzo dobrze! Nie wyobrażam sobie bardziej uprzykrzonej sytuacji, niż konieczność weryfikowania zapatrywań krewnych i przyjaciół. Gdyby światopogląd znaczył coś więcej niż para błyskotek na srebrnym druciku, miałabym ciężki orzech do zgryzienia. Co wtedy zrobiłabym z moją moherową ciotką, która kolekcjonuje romansidła i jako jedyna znana mi osoba uważa, że ekranizacja „Pożegnania z Afryką” to kompletna klapa? Z zakochanym w Che Guevarze kolegą, który odróżnia Allijewa od Turkmenbaszy, a kiedyś nawet widział na własne oczy Czernomyrdina (albo kogoś niezwykle do niego podobnego)? I z seksistowskim kuzynem, fanem biegania po chaszczach i wpadania w bagno? Ze współmaniaczką Jane Austen, twardo wierzącą w uczciwość i prawdę absolutną? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;No właśnie, cóż miałabym począć z tymi wszystkimi ludźmi? Gdyby swoje poglądy nie tylko nosili na srebrnych drucikach, ale demonstrowali je na każdym kroku? Gdyby, nie daj Bóg, żyli tak, jak myślą, że sądzą? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;A i ja sama nie jestem lepsza – poglądów mam tyle, co kolczyków w szkatułce, co jedne, to ładniejsze i bardziej kolorowe. Ale jeśli zaczęłabym je stosować… Przerażająca wizja. Nie dość, że wszystko to dość mętne, to jeszcze sprzeczne, a w dużej mierze zapewne nieprawdziwe. Dlatego całkiem mnie cieszy, że to tylko błyskotki. Kiedy kilka lat temu spłynęło na mnie olśnienie, że na światopogląd trzeba sobie zapracować, uznałam to za dość ponurą konstatację. Liczyłam na to, że po prostu w z biegiem lat, z biegiem dni, nasiąknę doświadczeniem życiowym, które, jakimś alchemicznym cudem, przedestyluje w zwarty, sensowny i spójny system zapatrywań. A tu klapa. Okazało się, że z podświadomej destylacji nici, trzeba usiąść i pomyśleć. Teraz jestem przekonana, że – tak czy inaczej – podobny ogrom pracy intelektualnej wymaga czasu i doświadczenia dostępnego ludziom w wieku co najmniej sześćdziesięciu lat. Jako że do tej liczby trochę mi jeszcze brakuje, mogę spokojnie zabawiać się kupowaniem nowych kolczyków.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;b&gt;ILUMINACJA TRZECIA&lt;/b&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Tolerancja nie istnieje. I nigdy nie będzie istniała, chyba że zaczniemy hodować dzieci jak szklarniowe pomidory. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Oczywiście, mogę sobie wmawiać tolerancyjność do utarty tchu, mogę przekonywać sama siebie o bezsensie uprzedzeń i wierzyć, że to zadziała. Ale, niestety, nie zadziała. A przecież nie ma nic groźniejszego, niż wierzyć, że jest się lepszym niż w rzeczywistości. Jak wiadomo, najgorsze obelgi zaczynają się od wstępu „Jestem człowiekiem tolerancyjnym”, a potem to już leci jak popadło - od nacjonalizmu, przez seksizm, do rasizmu - i zanim się człowiek obejrzy, jest przy masonach i cyklistach. Tak więc, skoro tolerancja nie istnieje, jedyne, co pozostało rozsądnemu człowiekowi to poznać swoje uprzedzenia i starać się nie przekładać ich na codzienne życie. Ja na przykład, wiwisekcjonując swoją świadomość i podświadomość, dokopałam się antypatii do: członków klanów korporacyjnych płci obojga, młodych mężczyzn w eleganckich garniturach i ekskluzywnych samochodach, Amerykanów, utytułowanych panów z siwizną na skroniach, panienek - intelektualistek, wyborców PiS, czytelników „Frondy” oraz zwolenników kina moralnego niepokoju. Ale – przyrzekam – cały czas z tym walczę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;POST SCRIPTUM&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;br /&gt; Ach, i jeszcze jedno: znalazłam niedościgniony wzór, do którego mogę dążyć w ramach doskonalenia zawodowego. Otóż posłuchajcie (z ukochanej lektury mojego dzieciństwa i nie tylko):&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p align="center" style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;I wszystko w dalszym ciągu&lt;br /&gt; Jest w porządku w pociągu,&lt;br /&gt; Kiedy czuwa Kot Wagonów Sypialnych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p align="center" style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;(…)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p align="center" style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;I przyjemnie jest wiedzieć,&lt;br /&gt; Kiedy podróż trwa,&lt;br /&gt; Że jest ktoś, kto o wszystkim&lt;br /&gt; Pamięta i dba,&lt;br /&gt; Żeby nic się nie stało nikomu;&lt;br /&gt; I że żadna cię mysz&lt;br /&gt; Nie ukąsi, gdy śpisz,&lt;br /&gt; Kiedy czuwa Kot Sypialnych Wagonów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p align="center" style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;(…)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p align="center" style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Lecz przyjemnie, gdy wie się,&lt;br /&gt; Że w tym Nocnym Ekspresie&lt;br /&gt; Czuwa on - Kot Wagonów Sypialnych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Do takie ideału staram się upodobnić, gdy o godzinie piątej spełzam z kanapy po raz czwarty i krokiem posuwistym, lekko niedbałym, zapinając guziki i sprawdzając, czy nie zatrzasnęłam kluczy, podążam korytarzem. Chociaż, gdzieś po głowie plącze mi się myśl, że cały czas bliżej mi do swojskiego PKP niż do Kota Wagonów Sypialnych. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:4534</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/4534.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=4534"/>
    <title>ann_wlkp @ 2008-02-09T20:35:00</title>
    <published>2008-02-09T19:46:39Z</published>
    <updated>2008-02-10T02:04:52Z</updated>
    <category term="wojsko"/>
    <category term="seriale"/>
    <category term="zwyczajne życie"/>
    <category term="polityka"/>
    <lj:music>Julia Marcell, "The Roads"</lj:music>
    <content type="html">&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Dziś krótko i od czapy, bo w głowie mam bałagan, a z drugiej strony, wstyd, żeby taka pustka tu wisiała, jakby mój livejournal schodził na tresowane pudle. Chociaż – że tak tradycyjnie odbiegnę od tematu – od jakichś dziesięciu lat wierzę w zapewnienia ekspertów, że gorszy pieniądz wypiera lepszy, a świat się kundli. Dzisiaj nawet poborowi kupują sobie chusty rezerwistów z ogłoszenia w „Żołnierzu Polskim”, zamiast - jak Bóg i dobry obyczaj przykazał - pracowicie dziergać gołe babki na prześcieradłach. Ale cóż, nie poddawajmy się, walczmy i jakoś to będzie. Wiele w końcu warto – na przykład warto mieć przyjaciół, czego dowodzi pewna anegdota frontowa z morałem. Czy prawdziwa – trudno powiedzieć. Ale znam ją z trzech niezależnych źródeł, w tym jednego drukowanego, więc pozwolę sobie zacytować:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;„Otóż leżę sobie w śniegu i prowadzę ogień ciągły. Nagle pepesza się zacina… (tu następuje pięć sekund grozy). Co robić?! (kolejne pięć sekund grozy) Na szczęście (radość na twarzy opowiadającego) trafiło kolegę koło mnie. No to biorę jego pepeszę i dalej prowadzę ogień ciągły. I jaki z tego wniosek? Że warto mieć kolegów!”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Tak więc nie rozdzierajmy szat nad upadkiem świata, nie posypujmy głów popiołem – warto bowiem cieszyć się tym, co mamy. A co mamy? Ano, kilka powodów do radości. Dajmy na to:&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Primo, &lt;b&gt;DUMA NARODOWA&lt;/b&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;Cóż z tego, że nasz Stadion Narodowy wygląda jak kosz z jajami (tyle że bez jaj). Cóż z tego, że George i Wołodia wygrywają nami niczym pingpongiści serwujący przez Atlantyk. Cóż z tego, że pani minister mówi rzeczy alogiczne, a posłowie prezentują tak porażający brak znajomości rzeczy, że zaczynam z utęsknieniem myśleć o Andrzeju Lepperze, który nie dość, że odróżniał owoce twarde od miękkich, to jeszcze umiał załatwić dopłaty do tych ostatnich. Plunąć na to wszystko! Oto bowiem Polska doczekała się splendorów, blasków i zaszczytów. Za górami, za lasami, w tajemniczym kraju zwanym Wielką Brytanią, w pewnym romansidle… któż został głównym bohaterem? Porywającym amantem? Mrocznym sukinsynem przeżywającym wiosnę duchową niczym Węgry w 1848? Któż jak nie nasz swojski, przaśny Stefan! Chłop prosto z dzikich pól i stepów, made in Europa Wschodnia. Tak jest, teraz i my, Polacy, możemy chodzić z podniesionym czołem!&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;  &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Secundo, &lt;b&gt;DUMA LITERACKA&lt;/b&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Szykuje się nam nowe dzieło narodowe. Książka nie tylko barwna i fascynująca, ale równocześnie ciekawa w formie i nowatorska w treści. Albo na odwrót. W każdym razie, wszyscy zapaleni czytelnicy powinni trzymać rękę na pulsie i co najmniej raz w tygodniu wizytować księgarnie. Oto bowiem kolejny aresztant sięga po pióro: Stanisław Ł. pisze wspomnienia, które – jak obiecuje (a może grozi?) – zadedykuje Zbigniewowi Ziobrze (a może Ziobru?). Jak widać, znaki zapytania w tej sprawie są liczne, ale jedno jest pewne – będzie to bestseller! Wanda Łyżwińska, żona przyszłego literata i osoba bywała, oświadcza: „&lt;span style=""&gt;Jako młody mężczyzna Stachu brał się za rymowanie. Umiał połączyć dosadne słowa z elementami romantycznymi&lt;/span&gt;. &lt;span style=""&gt;Wierzę, że mężowi nie zabraknie pomysłów&lt;/span&gt;”. Ponoć już teraz pan Stanisław Ł. ma w więzieniu ksywę „Stasiuk”. Tak więc czekamy z napięciem i życzymy szczęścia na nowej drodze życia! Oby była usłana laurami do wieńca chwały!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;A skoro już jesteśmy przy tematach literackich, to pozwolę sobie na autotematyzm i urządzę mały konkurs dla zainteresowanych.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="KONKURS AUTOTEMATYCZNY, czyli reklama dźwignią handlu!"&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;„Nikt nie spodziewał się katastrofy. Nie zwiastowały jej prorocze sny, narodziny dwugłowych cieląt ani nawet wizyta wicepremiera. Przez niebo nie przemknęła kometa, szarańcza nie wyroiła się z Dzikich Pól, a ścianach niczyja ręka nie nakreśliła żadnych tajemniczych ostrzeżeń, chyba żeby za takie uznać nieudolne grafitti autorstwa Marcina Koca z czwartej „be”. Trudno jednak wyczytać przyszłość z kilku krzywych liter, składających się na najpopularniejsze przekleństwo III RP, a do tego napisane bez poszanowania zasad ortografii. Nie, to, co się stało, stało się tak nagle i niespodziewanie, że nawet Hercule Poirot nie umiałby ustalić dokładnego biegu i czasu trwania wydarzeń oraz liczby zamieszanych w nie osób; zwłaszcza że odpowiedź na odwieczne pytanie &lt;i&gt;Qui bono?&lt;/i&gt;, brzmiała &lt;i&gt;Nihil ad rem&lt;/i&gt;. Ale dociekliwy badacz wskazałby co najmniej kilka czynników sprawczych. Do tej grupy należałoby zaliczać siły tak potężne jak: grawitacja, Ministerstwo Zdrowia, a także wpływ popkultury lansującej anorektyczne modelki. Nie od rzeczy byłoby także wspomnieć o układzie, zakładzie psychiatrycznym, Gazecie Wyborczej lub innych czasopismach, a uważny obserwator dopisałby do tej listy nawet Hamida Karzaja. Biorąc pod uwagę różnorodność przyczyn, nie należy się dziwić, że nikt nie przewidział katastrofy. Katastrofa nadpełzła sama i obwieściła się pięcioma dobitnymi słowami.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;A teraz proszę o odpowiedź na pytanie: do jakiego gatunku zaliczyłbyś powyższy tekst? Do wyboru: &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;a) romansidło, &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;b) horror, &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;c) psychosocjomelodramat, &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;d) poradnik dla hodowców mrówkojadów&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;A teraz czas na odpowiedź – wszystkim, którzy wybrali odpowiedź „b” gratuluję intuicji, szczęścia i wyczucia. Cytowany fragment to początek opowiadania, które napisałam na TNowska „Horrorynkę”. Cóż, utrzymanie się ramach jakiegokolwiek &lt;i style=""&gt;genre’u&lt;/i&gt;, to dla mnie rzecz niewykonalna. Ale może ktoś kiedyś urządzi jeszcze konkurs na szpitalną opowieść grozy, z cieniami PRL-u, reklamą pewnej konfitury oraz sporem o wyższości interny nad chirurgią i vice-versa. Wtedy będę mogła od razu wysłać manuskrypt, chociaż wiem, że nie mam co się mierzyć z panem Stanisławem Ł.&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Tertio, &lt;b&gt;DUMA FEMINISTYCZNA&lt;/b&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Kiedyś każdy wiedział, że „Polak potrafi”. Dziś to kobieta potrafi! Skąd czerpię to przekonanie? Z mojego ulubionego źródła mądrości życiowych, czyli z „M jak miłość”. Nawiasem mówiąc, polecam oglądanie tej frapującej produkcji, której kiedyś z pewnością poświęcę notkę; uważam ją bowiem za polski odpowiednik Monty Pythona, tym ciekawszy, że niezamierzony. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Ale wracając do kobiecej dumy: otóż bohaterki wyżej wymienionej telenoweli wykazują niezwykły hart ducha, walcząc nie tylko z przeciwnościami losu, ale i z aseksualnymi podolcami, zsyłanymi im przez przeznaczenie i wyobraźnię scenarzystów. Wystarczy popatrzyć i podliczyć:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Marysia aka Matka Polka: facet nr 1 – nieudacznik z brodą, najpierw zbankrutował, potem dał się skosić przez zawał, ledwie wylał fundamenty pod nowy dom; facet nr 2 – psychopata z firmy farmaceutycznej, wymuszający na ukochanej fałszywe zeznania; facet nr 3 - ubogi portfelem internista z POZ, który nie zabrał kochanki nawet do Ustki poza sezonem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Marta aka Kobieta Fatalna: facet nr 1 – związkofob, porzucający kobietę z dzieckiem; facet nr 2 – hazardzista z brodą, najpierw spędzał białe noce w towarzystwie kawioru, bałałajki i pięknej szefowej, potem uciekł na Cypr, a na koniec niemal utopił przybranego syna; facet nr 3 – prawnik z bokobrodami à la pułkownik Brandon, porywacz dzieci i człowiek ogólnie niezdecydowany; facet nr 4 (tożsamy z numerem pierwszym) – po raz kolejny zafundował bohaterce nieplanowaną ciążę, po czym wziął ślub, wyjechał do Ameryki i dał się ubić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Małgosia aka Latawica: facet nr 1 – bucefał i wykładowca akademicki (nie wiadomo, co gorsze); facet nr 2 – Amerykanin z polskimi korzeniami i krawatem oraz, jak się okazało po ślubie, ciągotami do własnej płci; facet nr 3 – Niemiec bez korzeni, za to w żółtej koszuli; facet nr 4 – podstarzały pisarz, który nie umiał napisać głupiego romansu, jeśli go nie przeżył; facet nr 5 – mroczny taksówkarz z policyjną przeszłością i zapewne TW (węszę tu &lt;i style=""&gt;casus&lt;/i&gt; Sawickiej).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Jak widać, w telenoweli gorzej niż w życiu. I jak to podnosi człowieka na duchu! Kiedy myślę sobie, że przecież mogłabym mieć na karku eks-męża, eks-kochanka i eks-adoratora, to zaraz czuję radość z mego ubogiego życia emocjonalnego. I dumę, że inne kobiety mogą tyle znieść.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Tak więc cieszmy się! Zwłaszcza, że - jak mówi moje motto życiowe - &lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;zawsze może być gorzej.&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:4311</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/4311.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=4311"/>
    <title>ann_wlkp @ 2007-12-24T11:18:00</title>
    <published>2007-12-24T10:27:09Z</published>
    <updated>2007-12-24T11:29:30Z</updated>
    <category term="zwyczajne życie"/>
    <category term="kreacja"/>
    <lj:music>"Chocolat", Rachel Portman</lj:music>
    <content type="html">&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;I&lt;font size="3"&gt;dą Święta. Idą, a raczej już nadeszły. Z tej okazji pragnę złożyć banalnie tradycyjne życzenia wesołych Świąt wszystkim, którzy czytają (tym, którzy nie czytają, też życzę, ale i tak nie będą mieli okazji się o tym dowiedzieć, więc szkoda marnować bitów i bajtów). A ponieważ Boże Narodzenie to czas sentymentalnych wyznań, postanowiłam takie uczynić. Co widać poniżej.&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="ROLE MOJEGO ŻYCIA"&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Jeśli nie sobą, to kim chciałbyś być?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;„Laurie ma w rzeczywistości duszę burmistrza małego miasteczka, Jannie jest typową guwernantką, Sally niezbyt przytomną staruszką, patrzącą na nas wszystkich z lekką ironia, Barry zaś jest dzielnym małym piechurem maszerującym wiernie i bez namysłu za swoim&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;wodzem.”* &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Przez całe swoje, nie tak znowu długie życie, chciałam, żeby ktoś mnie w ten sposób podsumował. Niestety, moja rodzina nie należy do ludzi szczycących się zwięzłością wypowiedzi. Wręcz przeciwnie, wszyscy popadają w klasyczne wykształciuchowskie rozwadnianie tematu, zbaczanie z wątku, oglądanie drugiej i trzeciej strony medalu. Tak więc, pozbawiona pomocy krewnych, musiałam sama wymyślić, kim jestem i kim mogłabym się stać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;I tak w wieku lat siedmiu chciałam być Femme Fatale. Taką najprawdziwszą, z mrocznymi puklami i jasnymi oczami, z nylonami, tapetą na twarzy, obcisłą sukienką i toczkiem z woalką. Po stronie aktywów miałam: geny, krewnych w Ameryce i toczek po mamie. Niestety, wraz z upływem czasu moje marzenia okazały się nieziszczalne. Powody były trzy: po pierwsze, alergia na lycrę, po drugie, alergia na większość kosmetyków. Ostatni gwóźdź do trumny wbiła genetyka. Zamiast odziedziczyć czekoladowe pukle i szmaragdowe tęczówki, w spadku po rodzicach dostał mi się jasnobrązowa szopa i bliżej nieokreślony kolor oczu, który w wieku dwunastu lat skłonił mnie do odbycia krótkiej rundki po krewnych-i-znajomych z ankietką pt. „Co radziłbyś mi wpisać we wniosku o paszport?”. O ile pamiętam, „zielony” zwyciężył o krótki łeb przed&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;„szarym” i „brązowym”. A do tego niedobory finansowe zmusiły rodzinę do oddania toczka w komis. Trzy dni szlochałam w poduszkę, zwłaszcza że w czasach propagandy sukcesu łatwiej było zobaczyć dwugłowe cielę w telewizji niż woalkę w sklepie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;No cóż, nie mogłam walczyć z faktami, więc porzuciłam sny o Femme Fatale. Zresztą, akurat dorastałam i zmiana wydawała mi się naturalna, a nawet niezbędna. Moim kolejnym ideałem została Intelektualistka. Tym razem podeszłam do sprawy poważniej, zwłaszcza że okulary i stos książek towarzyszyły mi od kilku dobrych lat. Wprawdzie po dwóch miesiącach musiałam zmodyfikować plany (wyprysk kontaktowy na miedź i nikiel, nadwrażliwość na wełnę), ale w końcu każdą przeszkodę można ominąć. Tak więc byłam gotowa do zostania idealną Intelektualistką – wyciągnięte swetry (bawełniane), koszulowe bluzki, okulary na nosie i sznur koralików na szyi (bez miedzi, bez niklu, wyłącznie naturalne składniki). Ach, ileż samozaparcia włożyłam w tę rolę! Pamiętam doskonale, jak w pewien słoneczny, lipcowy dzień przekonałam samą siebie, że najlepsze co można robić, to zgrywać drugą Isabel Archer i przedzierać się przez zawiłości „Biesów”. Tak czy inaczej, cała moja praca poszła na marne. Dziś, gdy teoretycznie powinnam czerpać z zasobów ciężko zdobytej wiedzy, sypać perłami bon motów i opromieniać blaskiem filozoficznych przemyśleń, dziś, jedyne co mi zostało to Agatha Christie. Cóż, podobno pierwsza fascynacja to jak pierwsza miłość – najtrudniej wyrzucić ją z pamięci. W moim przypadku oznacza to, że jestem każdą, powtarzam dosłownie każdą, sytuację, przedmiot czy zdarzenie skojarzyć z Pierwszą Damą Kryminału. Emigracja zarobkowa służby zdrowia, nieuczciwi architekci wnętrz, niewypłacalni szwagrowie, kupno płaszcza na wyprzedaży, powrót do lektur z lat dziecinnych, domowe wino, wewnątrzpartyjna korupcja – każda z tych spraw w moim umyśle prowadzi nieuchronnie do nazwiska Christie. Nawet moja ulubiona Mary Sue to bohaterka jej kryminału – dziewczyna w pogoni za mordercą zdolna do wszystkich chwytów: od rzewnego płaczu na współczującym ramieniu po oczarowywanie kolejnych mężczyzn chwytem „jak miło jest mieć uczucie, że mogę komuś ufać”. Gdyby ktokolwiek zechciał, mogę również zaprezentować olśniewający wachlarz umiejętności. Potrafię mianowicie wymienić imiona sióstr lady Eileen i dzieci Hastingsa, pamiętam, pod jaką przykrywką pracował syn inspektora Battle, a także wiem, że „Haghia Sophia jest niezwykle piękna”, a konfitury czereśniowe łatwo się przecukrzają. Zadziwiające, ile niepotrzebnych nikomu informacji jest w stanie przechować mój mózg, zwłaszcza że mnóstwo innych danych ulotniło się, zanim zdążyłam policzyć do trzech. A z tego cholernego Dostojewskiego pamiętam li i jedynie „Zbrodnię i karę”; „Biesy” i „Bracia Karamazow” poszli z dymem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Po Intelektualistce zostało mi kilka koszul, trzy metry szklanych koralików oraz Agatha Christie, tak więc na studia wkroczyłam z odpowiednim bagażem doświadczeń. Przez następne sześć lat tkwiłam w zawieszeniu, próbując odnaleźć życiową rolę, do której odegrania mogłabym aspirować. Z początku korciła mnie kreacja Lekarz U Wiedzy Bram, ale dookoła mnie kilka osób podjęło już ten angaż i nie czułam się na siłach sprostać konkurencji. Zwłaszcza, że trudno byłoby mi kreować się na nadzieję służby zdrowia, skoro u mnie w domu – jak w komedii dell’arte – lekarz był i jest postacią komiczną. Lekarze nie umieją przeliczyć decylitrów na litry, lekarze gubią teczki i spodnie, lekarz nie umieją wymówić „Borrelia burgdorferi”… Te i inne opowieści krążą wśród nas od lat. Trudno się więc dziwić, że nawet Pies nigdy nie żywił ani ociupiny szacunku dla mojej wiedzy fachowej i w razie jakichkolwiek kłopotów żądał kontaktu z dyplomowanym weterynarzem, najlepiej specjalistą z renomowanej klinki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Przez sześć lat rozwijałam się naukowo i uczuciowo, a równocześnie balansowałam na linie. Jak można bowiem żyć, nie wiedząc, kim chce się być? Niełatwo, drodzy moi, wyznaję z bólem serca rozdartego na strzępy. Ostatnio jednak udaje mi się zobaczyć światełko na końcu tunelu. Otóż, myślę… wyobrażam sobie… może słusznie, a może nie… nie żeby to była moja wymarzona rola…. ale zawsze lepsze to niż nic… tak więc myślę sobie, że całkiem dobrze nadawałbym się na Bohaterkę Romansidła. Wiele scen mam już przećwiczonych. Spotkania z przystojnym nieznajomym w dezabilu, w środku nocy i w dziwnych okolicznościach – zaliczone. Złapanie na gorącym uczynku przez zabójczo przystojnych przedstawicieli prawa, również w środku nocy – zaliczone. Udawanie cudzej żony pod groźbą broni palnej – zaliczone. W obliczu ołtarza i przedstawiciela władz kościelnych – jak wyżej. Wpadanie do wody, konwersacje w opadającym prześcieradle, bieg w kostiumie przez bulwary – jak wyżej. Oczywiście, sprawa nie wygląda wcale tak różowo. Nie jest łatwo być Bohaterką Romansidła w naszym zdegenerowanym świecie III RP. To zupełnie tak samo, jak z byciem agentem specjalnym - w filmie pościgi, whisky i piękne kobiety, a w rzeczywistości – hmm… sądzę , że bardziej w taki sposób:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;„– Miałeś kiedyś w ręku mikrofilm, Castle?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;– Nie, nigdy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;– Taki stary wiarus jak ty? A jaka była najtajniejsza informacja, do której miałeś dostęp?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;– Znałem kiedyś przybliżoną datę inwazji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;– Na Normandię?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;– Nie, tylko na Azory.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;– To tam była inwazja? Musiałem zapomnieć, a może nigdy nie wiedziałem...” **&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Jak widać, granie Bohaterki Romansideł nie jest proste, zwłaszcza że żadna usłużna Barbara Cartland nie gwarantuje mi happy endu. Ale spróbować warto. Jakże użyteczna bywa na przykład zasada „Im większy dekolt, tym mniejsza potrzeba prowadzenia konwersacji”***; oczywiście z adnotacją, że dekolt nie może być za duży (niektórzy utytułowani mężczyźni, przy czym myślę tu raczej o docentach niż o hrabiach, nie lubią, gdy przypomina im się w sposób zbyt nachalny, że są mężczyznami). No i może, po latach starań, w końcu, któryś z tych nabzdyczonych i wysoko ustosunkowanych bufonów, którzy grają mi na nerwach (i vice versa, mam nadzieję), okaże się uroczym osobnikiem obdarzonym poczuciem humoru, platynową kartą kredytową i diamentową kolią na zbyciu. A jeśli nie? Cóż, albo umrę z rozpaczy, albo zacznę się wczuwać w inną rolę. Najchętniej zostałabym Wścibską Staruszką w stylu Caroline Graham. Zacznę hodować stado jamników, wtykać nos w nieswoje sprawy i nosić kilogramy srebrnej biżuterii. To dopiero będzie życie…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;* S. Jackson, „Poskramianie demonów”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;** G. Greene, „Czynnik ludzki”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;*** made by Connie Brockway – i kto teraz powie, że z romansideł nie da się wyciągnąć pożytku?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;font size="2"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font size="2"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:4033</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/4033.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=4033"/>
    <title>ann_wlkp @ 2007-12-09T21:23:00</title>
    <published>2007-12-09T20:32:59Z</published>
    <updated>2007-12-09T20:34:45Z</updated>
    <category term="zwyczajne życie"/>
    <category term="medycyna"/>
    <category term="polityka"/>
    <content type="html">&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;APEL nr 1&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Przyznam szczerze i otwarcie: cios, jaki na mnie spadł, przeżywałam ciężko. Łkałam w poduszkę. Wygrażałam pięcia niebu. Kłóciłam się z telewizorem. Jak tak można, panie Filipek? Ja pana obsadzam w roli Wiernego Druha, a pan takie numery odstawia? A przecież myślałam, łudziłam się, że gdzie, jak gdzie, kto, jak kto… Że prędzej Kaczyński z Kaczyńskim się pokłóci i kot Alik z suką Sabą… Że lojalność, prostolinijność, kwity, te sprawy… A pan, panie Filipek, rozwiał me złudzenia i potargał je niczym mroźny wiatr pajęczynę. I do tego, czy musiał pan stawać u boku pani Hojarskiej (której nie darzę sympatią), porzucając równocześnie tak bliską memu sercu panią Beger (o przewodniczącym Lepperze nie wspominając)? Cóż, po raz kolejny brutalna rzeczywistość zniweczyła moje wyobrażenia o Świecie Wielkiej Polityki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;APEL nr 2&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Primo, panie Rymanowski, stanowczo protestuję przeciwko zapraszaniu na kawę pana Putry. Może i ma wąsy, ale nie ma poczucia humoru. Na poparcie mojej prośby pozwolę sobie przytoczyć następujący argument: pan Putra wyraźnie nie budzi sympatii pozostałych uczestników programu. Dowód: w ciągu dwóch programów cztery razy padły pod jego adresem słowa „Ja panu nie przerywałem” (dwa razy – Niesiołowski, po jednym razie – Kalisz i Pawlak). Poza tym, panie Rymanowski, jeśli nie che pan mieć w studiu trupów, radzę oddzielić żelazną kurtyną pana Putrę od pana Niesiołowskiego – inaczej jak nic poleje się krew. A przecież ja, skromny widz i zwykły Polak, nie po to oglądam „Kawę na ławę”, żeby sycić oczy widokiem jadowitej złośliwości; od tego są inne programy i inne godziny. Ponieważ zaś pan Niesiołowski – w odróżnieniu od swego oponenta - opowiada dowcipy i gra na tych samych falach, co reszta towarzystwa, proponuję na stałe wymienić pana Putrę na pana Cymańskiego (w moim prywatnym rankingu to jedyny poseł PiS z poczuciem humoru).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Secundo, ja rozumiem: pluralizm, ja rozumiem: wolność słowa, ja wszystko rozumiem, ale czy, na miłość Boską, prezydenta musi reprezentować pan Kamiński? Toż on ma mniej dowcipu niż pan Putra (i wąsów też)! Dowód: na tapecie, a raczej na ławie, sprawa recitalu Dody dla Tuska. Uczestnicy programu zareagowali w sposób następujący:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: Symbol;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Ryszard Kalisz – historyczna paralela z Kennedym i Marylin Monroe&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: Symbol;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Stefan Niesiołowski (cytuję za netem) - „&lt;span style=""&gt;Jak zobaczyłem, że Doda popiera PO, to cofam poparcie dla Mandaryny.”&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: Symbol;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Tadeusz Cymański – propozycja wspólnych śpiewów (jako ze muzyka łagodzi obyczaje i różnice polityczne)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: Symbol;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Waldemar Pawlak – dowcip o piosenkarce (BTW, panie Pawlak, gdyby pan przypadkiem wpadł na mojego livejournala, to może pan zdradzić mi tajemnicę i wyznać, co pan tak zawzięcie notuje w swoim miniaturowym notesiku?)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: Symbol;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Michał Kamiński (cytuję z pamięci) – występ Dody dla Tuska to przejaw kultu jednostki, jaki panuje w PO&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;        &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Czy to trzeba komentować? Bo ja tylko jednego nie rozumiem: czy chodzi o to, że Doda nie zaśpiewała dla prezydenta? Albo dla pana Kaczyńskiego, w czasie gdy to on piastował godność i tekę premiera? A może pan Kamiński martwi się sytuacją w PO i uważa, że to dla całej partii, dla wszystkich radnych, posłów i szarych myszy powinna zaśpiewać Doda? Tak czy inaczej, proponuje przenieść pana Kamińskiego do „Idola”, a na jego miejsce przeflancować jakąś inną gwiazdę z Kancelarii Prezydenta (chyba że byłaby to pani Fotyga – w tej sytuacji wolę już pana Kamińskiego, który jest równie niekompetentny, ale przynajmniej nie jest kobietą i nie muszę się za niego wstydzić).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 18pt;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;APEL nr 3&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt; (w sumie to nie żaden apel, ale porządek musi być, więc proszę wybaczyć, że nie zmienię nagłówka)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Nie tak dawno temu villi obdarowała mnie cennym cytatem dotyczącym mej przyszłej – jak Bóg da – profesji. Skojarzenie pogoniło skojarzenie i przypomniał mi się inny cytat o podobnej tematyce. Bo chociaż nie przepadam za książkami/filmami/serialami o służbie zdrowia (jak to mawiała Bridget Jones, śmieciarz po godzinach nie grzebie w śmieciach), to lubię wydłubywać różnorakie rodzynki z dzieł nie-okołomedycznych. Jednym z nich jest właśnie fragment „Chleba olbrzyma” Mary Mallowan. Wprawdzie rzecz dzieje się w Anglii, w czasie I Wojny Światowej, ale – wierzcie mi – czas i miejsce niewiele znaczą. Miałam przyjemność poznać osobiście „doktora Langa" i „doktora Wilbrahama”. A „doktor „Keen” był na moim roku – i to nie jeden.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/p&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="Bynajmniej nie Leśna Góra"&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;„Szmer głosów płynął nieprzerwaną strugą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;—&amp;nbsp;Powiedziałam jej: naturalnie, przypadki chirurgiczne mają pierwszeństwo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;—&amp;nbsp;Jak to się mówi, ja tylko zwróciłam uwagę, nic więcej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;—&amp;nbsp;Pcha się do przodu. Zawsze to samo. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;— Uwierzyłabyś? Zapomniała przytrzymać panu doktorowi ręcznik.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;—&amp;nbsp;Powiedziałam panu doktorowi dzisiaj rano…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;—&amp;nbsp;Zwróciłam uwagę siostrze…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Wciąż powracało jedno i to samo zdanie: „Zwróciłam uwagę”. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;(…)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;I ciągłe porządki. „Siostro, siostry łóżka. Z dziewiątki zwisa pościel. Dwójka nie stoi na swoim miejscu. Co pan doktor sobie pomyśli?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Pan doktor, pan doktor, pan doktor. Rano, w południe i w nocy. Pan doktor! Pan doktor był bogiem. Ochotniczka nie mogła się odezwać do pana doktora, bo byłoby to jej poczytane za obrazę majestatu i ściągnęłoby na nią gniew siostry. Jednak niektóre z nich popełniały to wykroczenie bez złej woli. Były przecież z Wiltsbury i znały miejscowych lekarzy, stąd też powiedzieć jednemu czy drugiemu wesołe „dzień dobry” zdawało się całkiem na miejscu. Nim się zorientowały w sytuacji, już ciążył na nich grzech „pchania się do przodu”. Mary Cardner też zdarzyło się „pchać do przodu”. Lekarz poprosił o jakieś nożyczki, a ona bez zastanowienia podała mu swoje. Siostra szczegółowo wytłumaczyła, na czym polega jej przestępstwo, i powoli zbliżała się do końca:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;—&amp;nbsp;Nie mówię, że nie mogłabyś zrobić czegoś takiego. Widząc, że trzymasz w ręku właśnie to, czego pan doktor potrzebuje, mogłaś zwrócić się do mnie (szeptem, naturalnie) „Czy to o to chodzi, siostro?” A ja wzięłabym to coś od ciebie i wręczyła panu doktorowi. Nie byłoby obiekcji z niczyjej strony.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Od słów „pan doktor” można było dostać kręćka. W każdej uwadze zwykłej siostry były one odpowiednio zaakcentowane, a każda wypowiedź pielęgniarki była skierowana bezpośrednio do lekarza. „Tak, panie doktorze”. „Gorączka, panie doktorze? Rano 102 stopnie, panie doktorze”. „Słucham, panie doktorze? Niezupełnie zrozumiałam, panie doktorze”. „Siostro, proszę panu doktorowi przytrzymać ręcznik”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;(…)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;—&amp;nbsp;Cóż, obawiam się, że potem nie potrafimy od tego odwyknąć — powiedziała gniewnie Phillis Deacon. — Już nigdy nie będę darzyć lekarzy poprzednim sentymentem. Muszę być służalcza wobec pierwszego lepszego doktorzyny, a kiedy przychodzą na obiad, bezwiednie pędzę, żeby otworzyć im drzwi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;(…)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Między lekarzami również zdarzały się zawiści i zazdrości. Przede wszystkim każdy chciał operować co bardziej interesujące przypadki, w związku z czym rozdzielanie tychże przypadków między poszczególne oddziały zwykle powodowało wzajemne animozje.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Nell wkrótce poznała wszystkich lekarzy i ich różne przymioty. No więc był doktor Lang, wysoki, przygarbiony, o długich, nerwowych palcach, wiecznie zaniedbany. Najzdolniejszy chirurg w szpitalu. Miał uszczypliwy język, był wymagający i bezwzględny w stosunku do personelu, ale był zdolny. Wszystkie siostry go uwielbiały.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Był doktor Wilbraham, który miał w Wiltsbury modną praktykę. Wielki, rumiany mężczyzna, jowialny do czasu, kiedy wszystko szło dobrze. Kiedy się denerwował, nabierał manier rozpuszczonego dziecka. Kiedy był zmęczony i zły, stawał się aż nazbyt grubiański. Nell go nie cierpiała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Był doktor Meadows, spokojny, niezawodny w swojej dziedzinie internista. Był zadowolony, że nie musi operować pacjentów i że może poświęcić każdemu choremu tyle uwagi, ile trzeba. Do ochotniczek zawsze zwracał się grzecznie i nigdy nie rzucał ręczników na podłogę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Potem był doktor Bury, do którego umiejętności nikt nie miał przekonania, a który był przekonany, że wie wszystko. Zawsze palił się do wypróbowywania nowych nadzwyczajnych metod i zmieniał leki co kilka dni. Jeśli pacjent umarł, mawiano: „Czemu tu się dziwić? Zajmował się nim doktor Bury”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Był także młody doktor Keen, którego odesłano z frontu z powodu inwalidztwa. Jeszcze chyba dobrze nie ukończył studiów, a już uważał, że w medycynie tylko on ma coś do powiedzenia. Nawet zniżył się do pogawędki z ochotniczkami, tłumacząc im znaczenie zakończonej przed chwilą operacji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;—&amp;nbsp;Nie wiedziałam, że to doktor Keen operował — powiedziała Nell do siostry Westhaven, trochę później. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Na co siostra odparła ponuro: — Doktor Keen przytrzymywał nogę. Ot i wszystko.”&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt; &lt;/div&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:3761</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/3761.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=3761"/>
    <title>ann_wlkp @ 2007-11-19T20:25:00</title>
    <published>2007-11-19T19:55:26Z</published>
    <updated>2007-11-19T20:08:24Z</updated>
    <category term="opinia"/>
    <category term="film"/>
    <category term="austen"/>
    <content type="html">&lt;font size="3"&gt;&lt;font size="4"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;Witam po przerwie! Motto na dziś to: "Ma pan całe życie przed sobą. I za sobą" (E.Mendoza).* A teraz przejdźmy do notki właściwej.&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;Primo&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;, miałam nie siać prywaty na tej grządce, ale chrzanię to. Kobieta zmienną jest, jak mawiała Aleksandra Jakubowska. Niniejszym bardzo, bardzo dziękuję wszystkim, którzy trzymali kciuki. A specjalny bukiet dla Mad i villi – że znosiły wszystko, nawet SMSy pt. „Za godzinę godzina zero. Umieram!”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;font size="4"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Secundo&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;, postanowiłam wziąć odwyk na politykę. Nie całkowity może, ale znaczący. Niebezpieczeństwo kojarzenia wszystkiego i wszystkich z panem Tuskiem, Sabą i krawatem przewodniczącego, objawiła mi się kilka dni temu. Mianowicie wpadłam przypadkiem do salonu**, gdzie Mama oglądała „Gladiatora”***. Za mną przypadkiem wpadł Tata, który rzucił okiem na ekran i wygłosił wiekopomne zdanie: „O, ten cesarz całkiem podobny do młodego Pawlaka”. I wiecie, co było najgorsze? Otóż naprawdę był podobny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;font size="4"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Tertio&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;, uprzedzając wszelkie narzekania, oświadczam, że dzisiejszy wpis ma charakter podtrzymujący życie. Tzn. podtrzymuje żywot mojego livejournala do czasu, kiedy zbiorę się w sobie i napiszę coś do rzeczy. A do tego momentu niech sobie wisi zamieszczona poniżej recenzja, którą wyciągnęłam z lamusa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;font size="4"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 14pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Quarto&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;, oddaję głos bohaterce:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;„Panna Blachford jest dosyć miła. Wolę, gdy ludzie nie są zanadto mili: oszczędzają mi w ten sposób kłopotu darzenia ich wielka sympatią.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;„Planujemy nająć solidna kucharkę i młodą, niezrównoważoną pokojówkę, a ponadto statecznego parobka w średnim wieku, który pełniłby podwójny urząd: męża pierwszej i kochanka drugiej. Naturalnie dzieci w którymkolwiek ze związków – wykluczone.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;„W tym samym towarzystwie znajdowała się pani Braddock i jeszcze dwie młode damy, z wyjątkiem tych chwil, gdy pani Braddock uznawała za stosowne je opuścić, aby uganiać się po całej sali za pijanym małżonkiem. Jego uniki i jej pogoń stanowiły ucieszny widok, zwłaszcza ze chyba oboje nadużyli trunków.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;„U stóp Kingdown Hall minęliśmy powozik z gentlemanem, który przy bliższych oględzinach okazał się doktorem Hallem – i to doktorem Hallem w tak głębokiej żałobie, że ktoś mu musiał umrzeć: albo matka albo żona, albo on sam.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;„Cieszyć się nie ma z czego, chyba że za powód do radości uznamy przyjście na świat kolejnego syna pani Wylmot lub to, ze lord Lucan wziął sobie kochankę – oba zdarzenia niewątpliwie radosne dla samych sprawców.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;„Jakie to straszne, że tylu ludzi zostało zabitych (w bitwie pod Albuerą). I jakie szczęście, że na żadnym z nich nam nie zależało!”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;„Pani Hall z Sherborne powiła wczoraj martwe niemowlę, kilka tygodni przed spodziewanym terminem, gdyż się czegoś zlękła. Przypuszczam, że musiała niechcący spojrzeć na małżonka.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;          &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;I proszę mi powiedzieć, czy autorka takich wypowiedzi wygląda na romantyczne dziewczę? Takie od uniesień, porywów i ucieczek w siną dal? Mnie nie za bardzo, ale widać Julianowi Jarroldowi – raczej tak. Pewnie dlatego nakręcił taki, a nie inny film. &lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;* Uważam, że okrutna prawda tego stwierdzenia zasługuje na uwiecznienie. Poza tym wypowiada je lekarz, a swoich wszak trzeba promować.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;**dygresja nr 1: tak jest, my też mamy salon, a nawet Salon!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;*** dygresja nr 2: uważam, że to idealny przykład filmu kostiumowego – akcja uroczo bezsensowna, malownicze widoki, tabun postaci archetypicznych (Cwany Kupiec Z Honorem i Worem Szmalu, Obrońca Demokracji Nie Bez Skazy, Piękna Intrygantka, Co Się Przełamuje, Władca Przejęty Racją Stanu, Przedstawiciel Mniejszości Narodowej/Seksualnej/Językowej, Wierny Kamerdyner, Żołnierz Po Żołniersku Prosty itp.), a do tego mnóstwo dętych gadek o demokracji i, na Boga!, żadnego Mela Gibsona.&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;/font&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="ANN OGLĄDA JANE"&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;font size="3"&gt;  &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 16pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Ann ogląda Jane (zakochaną)&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 16pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;czyli o paraustenaliach po raz kolejny&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;  &lt;b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Dramatis personae&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt; (krótka rozpiska dla osób, które nie oglądały, a chciałyby przeczytać opinię)&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Mieszkańcy      plebani w Steventon:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- &lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Jane Austen – młode, ubogie i powabne dziewczę o ambicjach pisarskich&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;- &lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Cassandra Austen – siostra wyżej wymienionej, jedyna osoba normalna &lt;br /&gt;- &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Henry Austen – brat wyżej wymienionych, młodzieniec rozrywkowy i rozsądny&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Wielebny Austen – ojciec i pastor, człowiek bogaty duchem i ubogi majątkiem&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;- &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Pani Austen – jego żona, kobieta doświadczona życiowo&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;- &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Eliza De Feuillide – kuzynka Austenów, wdowa po francuskim arystokracie, kobieta bywała&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;- &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;John Warren – uczeń pastora Austena, poboczny i zakochany jełop&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Sąsiedzi:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;- &lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Wisley – blond burak z dwoma tysiącami dochodu rocznie, facet rozważny i milczący&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;- &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Lady Gresham – bogata i bezdzietna ciotka Wisleya, osoba, która trzyma kasę&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;- &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Lefroyowie – małżeństwo obarczone naiwną córką o imieniu Lucy&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Londyńczycy:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt;-&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Tom Lefroy – mroczny Irlandczyk z puklami na czole, prawnik in spe, który od prawa woli boks i dziwki&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;- &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Sędzia Langlois – bogaty i bezdzietny wuj Lefroya, kolejny człowiek, który trzyma kasę&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;span style="text-decoration: none;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;                                &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;Westchnienia z głębi serca&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Po pierwsze, święty Tadeuszu Judo, patronie spraw beznadziejnych, czy kiedykolwiek uda mi się uciec od wyemancypowanych bab na ekranie?! Gdzie, ja się grzecznie pytam, gdzie te słodkie panienki, urocze snobki, małe damy zawsze &lt;i&gt;comme il faut&lt;/i&gt;? Gdzie rozsądne dziewczęta, gdzie naiwniaczki dostające kopa do życia? Wywieźli je? Wyeksportowali? Cenzura zabroniła pokazywać? Bo na pierwszym planie nie uświadczysz ich ani na lekarstwo. Oczywiście, wiem, jaka jest przyczyna, i wiem, że moim narzekaniem nic nie zmienię. Równie dobrze mogłabym się domagać gołych biustów u Dickensa. Ale ja człowiek prosty i nie tracę nadziei, że może kiedyś.. gdzieś tam... jakoś tam... trend się odwróci i moja dusza zazna ukojenia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;    &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Po drugie, święty Tadeuszu jak wyżej, czy doczekam się w końcu faceta pracującego? Pastora, wojskowego, właściciela ziemskiego – nie tylko z nazwy? Przecież połowa zabawy u Austen to fakt, że jej mężczyźni - przynajmniej ci pozytywni - coś w życiu robią i to robią na serio; no, z wyjątkiem Edwarda obijającego się po świecie bez celu i pomysłu (tak, wiem, jestem złośliwa, ale to jedyny bohater, który do mnie nie trafia). A w filmach non stop oglądam jakichś, nawet i sympatycznych, obiboków, którzy najprawdopodobniej drukują pieniądze na strychu, a fach wybierają do koloru włosów (dla blondynów – szkarłatne kurtki oficerskie, dla brunetów – ciemne komże pastorskie, szatyni muszą odziedziczyć posiadłość razem z dworem). A nie, przepraszam, jeden Knightley z brytyjskiej „Emmy” 1996 naprawdę zajmował się robotą. Rodzynek taki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Po trzecie, ha, ha, też mi film biograficzny. Tyle ma wspólnego z życiem Austen co „Pożegnanie z Afryką” z biografią Blixen. Nie, żebym oczekiwała jakiejś zgodności; oczekiwałam li i jedynie miłego filmu kostiumowego, więc nie mogę powiedzieć, że reżyser zdruzgotał moje marzenia. Ale tak czy inaczej, ha, ha. Chociaż... Ku przestrodze patrz punkt „Anegdota”&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Prolegomena do wstępu, czyli spostrzeżenie czepialskie&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;O co chodzi z tym zakochaniem? Rozumiałam, dlaczego „Shakespear In Love” wszedł do Polski jako „Zakochany Szekspir”? Ale dlaczego, na Boga, z „Molière” zrobiono „Zakochanego Moliera”, a z „Becoming Jane” – „Zakochaną Jane”? Ten chodliwy przymiotnik to jakieś hasło dla uśpionych agentów? A może dystrybutor liczy na tłumy widzów w Walentynki? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;    &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;Spostrzeżenie ogólne, nawiązujące&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Biedny ten Julian Jarrold, widać, że w duszy grała mu adaptacja „Dumy i uprzedzenia”, a tu podły Joe Wright sprzątnął koledze kąsek sprzed z nosa. I czuje się, że to niespełnione marzenie zawisło nad filmem jak orła cień. Bo Tom i Jane z początku się nie lubią. Bo Jane podsłuchuje niepochlebną wypowiedź Toma na temat swoich pierwocin pisarskich. Bo w obejściu Austenów jak u Bennetów: kury, błoto i prosiaki w błocie (czekam na esej pt. „Topos świni w paraaustenaliach”). Bo – znowu jak u Bennetów - pani Austen liczy na zamożnego zięcia, a papa Austen wierzy w małżeństwo z miłości. Bo sroga lady Gresham (twór udany, acz całkowicie fikcyjny) hołubi swego siostrzeńca i krytycznym okiem patrzy na ubogą Jane o zuchwałym języku. Bo ów siostrzeniec (twór jak wyżej) w końcu postawi się ciotce. I tak dalej, i tak dalej. I w sumie jednego szkoda - że Jarrold nie zapatrzył się w innego reżysera. Na przykład w Diarmuida Lawrence’a czy Andrew Daviesa. Albo, z innej półki, w Jamesa Ivory’ego i Terence’a Daviesa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;    &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;Spostrzeżenie podnoszące na duchu&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Mordo ty moja, jak mawiają opozycjoniści do oligarchów, wreszcie nie ma bielizny na planie! Żadnych szlafroków, poranników, peniuarów, szlafmyc czy piżam. No, może jest jedna – na samiutkim początku Cass i jej narzeczony (zdaje się, że naprawdę to on był Thomas, nie Robert, ale rozumiem, że scenarzysta wolał nie mieć dwóch Tomów w rozpisce; jeszcze by się widzowi pomyliło, który chłop do której panny i blamaż zupełny) wpadają na siebie odziani w dezabile. Na szczęście, oboje szybko zdają sobie sprawę z nieprzystojności sytuacji i pędzą do swych sypialni. Zresztą, wychodzi z tego urocza scenka z zaczerwienioną Cassandrą opartą o drzwi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;    &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;font size="4"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;Spostrzeżenie wprost przeciwne&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Kiedy dramatyzm staje się dramatizmem? Kiedy wydarzenia pędzą jak pijany niedźwiedź na łyżwach. A w „Zakochanej Jane” dzieje się tak co najmniej dwukrotnie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;    &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Po raz pierwszy, gdy Tom Lefroy powiadamia wuja o zaręczynach, a dokładnie w tym samym czasie ówże wuj czyta list, w którym pewien intrygant donosi mu o romansie siostrzeńca z panną Austen, pozbawioną zarówno posagu, jak i nazwiska. Całą tę mało prawdopodobną pieczeń polano dodatkowo zawiesistym sosem - mimowolnymi świadkami awantury są: Jane, Henry i Eliza. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Po raz wtóry holiłudyzm tryumfuje w wątku ucieczki młodej pary. Najpierw Lefroy - w głębokiej depresji po zerwaniu z Jane (nawet dziwki i boks już go nie bawią) - wpada do Steventon, gdzie szczęśliwym zbiegiem okoliczności trafia na... Właśnie, na kogo? Taaaaak jest! Brawa dla pani w żółtym sweterku! Tom trafia na ukochaną. W lesie. Przypadkiem, rzecz jasna. A teraz kolejne pytanie do sponsora: czy ktokolwiek nieobeznany z biografią Austen wie, kim jest jej towarzysz spaceru? Odpowiedzi proszę przysyłać na kartkach pocztowych i mailowych,&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;czekamy do dwunastego następnego miesiąca. A dla tych, którzy nie chcą brać udziału w konkursie, podaję: jest to starszy brat George, prawdopodobnie głuchy i niemy, mieszkający poza domem (widać też wpadł z wizytą, gdyż nie miał co robić). Ale wracając do naszych zakochanych: Lefroy przyznaje, że nie może zapomnieć o eks-narzeczonej, Jane mu wtóruje i padają sobie w ramiona (George, człowiek tolerancyjny, wchodzi za pień drzewa i znika). &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Kolejny powiew holliłudyzmu następuje już w czasie samej ucieczki. Otóż jadą sobie zakochani drogą, jadą, jadą.... a tu nagle dyliżans wpada w błoto. Lefroy, ponaglany przez woźnicę, dołącza się do kolektywnego wysiłku. Tymczasem w ręce Jane trafia list, który wyleciał z portfela narzeczonego. A jest to nie byle bilecik od kochanicy, nie zaproszenie na bal u ministra, tylko wiadomość od rodziny, która – jak dowiaduje się zaskoczone dziewczę – pozostaje całkowicie na utrzymaniu jej lubego Toma. A Toma z kolei utrzymuje wuj. A wuj z kolei zapowiedział, że cofnie siostrzeńcowi pensję, jeśli ten ożeni się z panną Austen. Tymi właśnie kolejami biegną myśli bohaterki, gdy wydobyty z błota pojazd biegnie przez pola i lasy. Romans również biegnie i dobiega (do końca), bo na postoju Jane klaruje Lefroyowi, że rodzina, że obowiązek, że lojalność... I tak skołowany chłop wsadza ukochaną do powrotnego dyliżansu. No i powiedzcie, czy nie za dużo w tej historii nagłych odkryć, objawień, i co najgorsze, cukierkowatego poświęcenia?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;Spostrzeżenie wokalno-wizualne&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Jedno trzeba przyznać holliłudystom – pięknie wychodzą w plener. Podobnie jak w „Dumie i uprzedzeniu” 2005 plener do mnie trafia. Tam stawiali na szerokie przestrzenie, natomiast w „Zakochanej Jane” króluje woda – woda w lesie, woda spływająca z drzew, woda z błotem i ze śniegiem, woda w stawie i woda w morzu. I naprawdę ciekawie to wychodzi, bez standardowych widoczków i angielskich trawników. Mnie urzekł zwłaszcza spacer Cass i Jane po wybrzeżu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;    &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Tak więc, jeśli chodzi o wrażenia wizualne, jestem na tak. Natomiast wrażenia słuchowe... Hmm... Prawdę mówiąc, opinia jeszcze mi się nie skrystalizowała. Nie rzucił mi się w uszy jakiś powtarzalny motyw, co podnosi mnie na duchu, bo powtarzalne motywy mogą doprowadzić człowieka do szału przy zapętleniu soundtracka. A tak ogólnie rzecz biorąc, to filmu słuchało się przyjemnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;  &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;font size="4"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;Spostrzeżenie podnoszące na duchu II&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Jak tytułowa Jane i jej amant nie przypadli mi do gustu, tak dziką radość sprawili mi bohaterowie drugiego planu. A szczególnie:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;        &lt;p style="margin-left: 35.4pt; text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;/p&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: Symbol;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;romans w tle, czyli Henry Austen (Joe Anderson) i Eliza De Feuillide (Lucy Cohu)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;p style="margin-left: 35.4pt; text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Wszystko tu pięknie dopasowane i dopracowane. Ona – wdowa po zgilotynowanym arystokracie - ucieka z Francji z „ruchomym majątkiem” i kremowym buldożkiem, po czym trafia na plebanię w Steventon, gdzie poznaje o kilka lat młodszego kuzyna. On – przystojny i wesoły - marzy o szkarłatnym mundurze, choć wie, że ojciec szykuje mu komżę pastora; przybywa do rodzinnego domu i wpada w oko atrakcyjnej damie zza Kanału. Ona ma pieniądze, wdzięk i zaprasza go do sypialni. On bierze, co mu dają, i w efekcie ląduje z bogatą żoną, patentem oficerskim i nobliwymi bokobrodami. I jest pięknie, jest dostatnio, jest rozsądnie. Tylko Jane fuka, że ona inaczej pojmuje rozsądek. Biedaczka...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;A do tego specjalne brawa dla Lucy Cohu. Świetnie wygrywa leniwy, wypracowany wdzięk &lt;i&gt;madame la comtesse&lt;/i&gt;, i udaje jej się zachować lekkość. Jej bohaterka - w odróżnieniu od Jane – potrafi odgryźć się, nie popadając w bezczelność (świetne scenki z lady Gresham i z sędzią Langlois). Czy Jarrold nie mógłby nakręcić „Becoming Eliza”? Z chęcią bym obejrzała i spróbowała zastosować.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: Symbol;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;matka Angielka, czyli pani Austen (Julie Walters)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;  &lt;p style="margin-left: 35.4pt; text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Oto prawdziwa ofiara miłości uwieńczonej małżeństwem. Istna z niej kobieta pracująca: wykopuje kartofle, miesza w kotle z praniem, dwoi się i troi, widać, że chęci ma jak najlepsze, ale w końcu i jej puszczają jej nerwy, gdy Jane odrzuca szansę na godziwy byt u boku Wisleya. I naprawdę, pani Austen nie ma w sobie nic ze śmiesznej pani Bennett, kiedy niemal zmusza córkę do przyjęcia oświadczyn. Wychodzi z niej cała desperacja, wręcz umęczenie wiecznym wiązaniem końca z końcem. Nic dziwnego, że chce wybić Jane z głowy mrzonki o miłości i karierze pisarskiej. A Jane się jeszcze matce odszczekuje. No, bardzo niewychowana ta Jane, i to nie tylko wobec pani Austen.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: Symbol;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;dziewczę naturalne, czyli Cassandra Austen (Anna Maxwell Martin)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;  &lt;p style="margin-left: 35.4pt; text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Ani pyskata, ani utalentowana; ot, blond włosy, zadarty nosek i różowa sukienka. Jej romans też bez fajerwerków: facet bez mrocznych pukli i mrocznej reputacji, średnio przystojny pastor, próbujący dorobić się prebendy. Anna Maxwell Martin gra zwykłą, bezpretensjonalną dziewczynę – i ja to kupuję. Kupuję zwłaszcza nieprzeszarżowane uczucie i nieprzeszarżowane łzy po jego stracie; bez ucieczek w nieznane, chyłkiem odczytanych listów i poświęcenia dokonanego w imię obowiązków wobec rodziny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: Symbol;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;dziewczę naiwne, czyli Lucy Lefroy (Jessica Ashworth)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;  &lt;p style="margin-left: 35.4pt; text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Piękny przykład młodzieńczego zadurzenia – widać, jak panienka żywcem wychodzi ze skóry, żeby zdobyć uznanie ukochanego. A to przy pianinie pozawodzi głosikiem piskliwym, a to przy oknie się poprzechadza. Dla swego bóstwa posunie się nawet do wulgarnego nietaktu – ale w końcu panna Lefroy ma tylko piętnaście lat. I w tym swoim braku wyczucia jest rzeczywiście nieźle zagrana. Bo tak właśnie wygląda romantyczna miłość widziana z zewnątrz.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-left: 35.4pt; text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Przerwa na reklamę, czyli anegdota ku refleksji&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;/font&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Uwaga, cytuję Jona Spence’a – historyka, autora „Becoming Jane” i filmowego konsultanta od spraw zgodności biograficznej – za portalem „Ogród Jane Austen"&lt;/span&gt;    &lt;br /&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;(&lt;a href="http://www.janeausten.pl/modules.php?name=News&amp;amp;file=article&amp;amp;sid=224"&gt;http://www.janeausten.pl/modules.php?name=News&amp;amp;file=article&amp;amp;sid=224&lt;/a&gt;)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;„Film skupia się na romansie Jane Austen z młodym Irlandczykiem, Tomem Lefroy, a scenarzyści dali mu, w późniejszym życiu, córkę imieniem Jane. Myślałem, że moim zadaniem jest wskazywać takie pomyłki w &lt;i&gt;faktach&lt;/i&gt;, ale nie zawracałem sobie głowy sprawdzaniem akurat tego. Wydawało się tak oczywiste, że autorzy pozwolili sobie na odrobinę &lt;i&gt;licencia poetica&lt;/i&gt;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;  &lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Poza tym, &lt;i&gt;Becoming Jane&lt;/i&gt; nie jest biografią, ale dziełem wyobraźni, inspirowanym rzeczywistością. Fakty w tego rodzaju filmie czasami mają jedynie nadać kierunek wyobraźni, czasami są po prostu wymaganiem sztuki opowiadania, albo, w przypadku imienia córki Lefroy'a, treściwie oddać jakąś myśl. Oczywiście, wreszcie ktoś spytał, czy Lefroy naprawdę miał córkę imieniem Jane. Scenarzyści nie wiedzieli - po prostu ją wymyślili. Ja nie wiedziałem. Kusiło mnie, aby odpowiedzieć &lt;i&gt;oczywiście, że nie&lt;/i&gt;, ale wiedziałem, gdzie szukać odpowiedzi. Ku mojemu zadziwieniu, odkryłem, że pierwsza córka Lefroya miała na imię Jane. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Morał tej historii: jeśli nawet coś jest zmyślone, nie znaczy to, że jest nieprawdą.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;        &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;Spostrzeżenie całkowicie osobiste, stronnicze i tendencyjne&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Ja tej bohaterki nie rozumiem. Ni z prawa, ni z lewa, ni do środka. Ma do wzięcia takiego pięknego blond buraka, a ona woli mrocznego Irlandczyka Lefroya. A przecież wystarczy porównać:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;    &lt;p style="margin-left: 37.85pt; text-align: justify; text-indent: -19.85pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 8pt; font-family: Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;Ø&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Obaj mają bogatych, bezdzietnych krewnych – i co? Blond burak umie przypodobać się ciotce, tak że ta przymknie oko i pozwoli mu poślubić dziewczynę bez posagu, której w dodatku nie darzy sympatią. Za to mroczny Irlandczyk trwoni czas na boks i dziwkarstwo, nic więc dziwnego, że zdegustowany wuj grozi mu wydziedziczeniem, gdy okazuje się, że siostrzeniec startuje do nieodpowiedniej panny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-left: 37.85pt; text-align: justify; text-indent: -19.85pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-size: 8pt; font-family: Wingdings;"&gt;&lt;span style=""&gt;Ø&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Obaj zakochują się w tej samej kobiecie, ale oświadczają się krańcowo różnie. Irlandczyk prawi o miłośc ale w końcu to Jane całuje jego, a nie on ją. A burak prosto, zwięźle i konkretnie – mówi, że ma dwa tysiące rocznie, widoki na spadek i to wszystko może należeć do panny Austen, jeśli tylko zachce.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;I co, kogo byście wybrały? Bo ja tylko buraka. Na sto procent i na pewno. Przecież ten typ ma same zalety: wykazuje zdrowy rozsądek i sensowne podejście do życia, nie gada dużo, ale jak się już odezwie - to do rzeczy (jego zdanie na temat „krajobrazu duszy” uznałabym za nad wyraz sensowne, a nawet profetyczne, biorąc pod uwagę przyszłą twórczość Austen), nie truje, nie intryguje, jak trzeba to i z lady Gresham sobie poradzi, i z brakiem wzajemności. Kiedy pod koniec filmu Wisley oferuje Jane platoniczną przyjaźń bez zobowiązań, to aż miałam ochotę zawyć z głębi serca: „A, ty idiotko, nie oglądaj się, tylko bierz faceta w całości jak leci, z tą jego przyjaźnią, miłością, dwoma tysiącami i upiorną ciotką (ciotka zresztą pewnie niedługo zemrze, a klejnoty i majątek zostawi)”. Niestety, bohaterka nie skorzystała z mojej rady, z eks-adoratorem się pogodziła, ale wolała strawić życie w panieństwie i rozpamiętywać utraconego Lefroya. Nijak to do mnie trafia. Bo ja bym się za takiego Wisleya wydała (to znaczy, zasadniczo chciałabym się wydać za Henry’ego Tilneya albo – z tworów paraaustenowskich – za Sidneya Parkera, ale przy braku jednego i drugiego, nie obraziłabym się na blond buraka). Chociaż, muszę przyznać, że te dwa tysiące to ciut mało, taka pozłacana nędza w sumie... Jedyna nadzieja w ciotce, a raczej w jej rychłym zgonie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;Uwaga finalna&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;Tak czy owak, bawiłam się dobrze: kiksy obyczajowe nie kłuły mnie w oczy, krajobrazy zachwycały jak trzeba, wątek główny może cienki, ale za to poboczne – jak najbardziej interesujące. Ale czy mogło być inaczej? Maniak kocha przecież swoją manię, a ludzie zakochani są nieobiektywni. Jak Jane.&lt;/span&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;span lang="PL" style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt; &lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:3539</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/3539.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=3539"/>
    <title>ann_wlkp @ 2007-10-21T19:27:00</title>
    <published>2007-10-21T16:39:01Z</published>
    <updated>2007-11-19T21:32:56Z</updated>
    <category term="zwyczajne życie"/>
    <category term="polityka"/>
    <lj:music>Katie Melua, "Mary Pickford used to eat roses"</lj:music>
    <content type="html">&lt;p class="MsoBodyText2" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;Byłam, wrzuciłam kartkę i wróciłam. A refleksjami podzielę się po godzinie 20:25, żeby mnie nie przymknęli za zakłócenie ciszy. Powiem tylko, że głosowanie z moją rodziną było wydarzeniem pięknym i podniosłym, obejmującym liczne dygresje i rozważania, od Kasztanki Piłsudskiego do czeskiej anabasis.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;WYBORY, WYBORY I PO WYBORACH&lt;/b&gt; (choć przed ogłoszeniem wyników)&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;W pierwszych słowach mej prolegomeny powiem jedno: oj, działo się, działo. Może nawet byłabym szczęśliwsza, gdyby pewne rzeczy się nie wydarzyły. Ale nie ma co płakać nad rozbitym korytem, były też weselsze momenty. Idąc śladem skojarzeń pana Ziobry: nie tylko gwoździe do trumny, ale i gwoździe programu. Oto moje prywatne Oscary:&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="And the winners are:"&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;font size="3"&gt;Kategoria: NAJPIĘKNIEJSZA METAFORA&lt;/font&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Bon motów nad Wisłą nigdy nie brakowało; w tej kampanii również obrodziły. Politycy, komentatorzy, dziennikarze – wszyscy dwoili się i troili, sypiąc perły dowcipu pod nogi oczarowanego narodu. Tym trudniejszy był mój wybór, ale po namyśle postanowiłam nagrodzić to, czego nam zawsze w Polsce brakowało, czyli fachowość i zawodowstwo. &lt;i&gt;Ladies and gentlemen&lt;/i&gt;, proszę o oklaski dla Jarosława Marka Rymkiewicza! &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;font size="3"&gt;„Polska to był taki wielki ospały żubr śpiący pod drzewem w puszczy białowieskiej. Otóż ten wielki białowieski żubr spał sobie słodko (lub spał dręczony okropnymi snami) gdzieś na polanie w głębi puszczy i sen jego podobny śmierci, mógłby trwać jeszcze wiele lat – gdyby Jarosław Kaczyński nagle nie ugryzł go w dupę. Żubr ugryziony przez pana premiera podniósł głowę, potrząsnął rogami, ryknął i popędził. Dokąd, tego nikt nie wie. Ale galopuje, pędzi ku swoim nieznanym dzikim przeznaczeniom. Polska poruszyła się, została poruszona – jest coraz inna i będzie jeszcze inna. To już nie jest sen pod lipą, to już nie jest podobny śmierci sen stanu wojennego, to już nie jest omdlenie lat dziewięćdziesiątych. Właśnie dlatego wszystko, co zrobił i co robi Jarosław Kaczyński jest dobre. Ugryzł żubra w dupę i to czyni go postacią historyczną.”&lt;/font&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Ileż jest jednak wart profesjonalizm praktykującego poety! Tylko prawdziwy znawca i biegły mistrz pióra może nakreślić tak przejmujący obraz. Gdzie tam do niego domorosłym specom od &lt;i&gt;public relations&lt;/i&gt; czy innym Jackom Kurskim. Wprawdzie Jarosław Kaczyński próbował naśladować Rymkiewicza i następnego dnia opowiadał o wyciąganiu łosia z bagna, ale, przyznacie sami, była to zaledwie nędzna podróbka. Ani rozmachu, ani wizjonerstwa (a obraz żubra pędzącego w dzikim szale z premierem wbitym aż po trzonowce we włochaty tyłek – to jednak robi wrażenie, nieprawdaż?). Nawet z biologią Kaczyński był na bakier: wszak wywlekać łosia z bagna to jak uwalniać rybki z akwarium. Tak więc wieniec laurowy w ręce poety! I z niecierpliwością czekam, aż jakiś malarz – patriota uwieczni wizję Rymkiewicza na płótnie.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;font size="3"&gt;Kategoria: NAJBARDZIEJ PRZEJMUJĄCA APOSTROFA&lt;/font&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Apostrof też nam nie brakowało – zwracano się do Polaków, obywateli, przyjaciół, nieprzyjaciół, drogich radiosłuchaczy, ojczyzny, zdrowego rozsądku, Matki Boskiej, uczuć patriotycznych i cioci z Lubomierza. A już szczególnie do zwykłych ludzi, Bóg jeden wie, co mając na myśli, bo kto widział owego mitycznego „zwykłego Polaka”? Ja w życiu. W telewizji też nie. Wracając do sprawy, wszystko to było raczej sztampowe i mało odkrywcze. Dlatego zdecydowałam przyznać wyróżnienie najbardziej zaskakującej kombinacji. Tak więc przed wami, droga publiczności, Aleksander Kwaśniewski!&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;font size="3"&gt;"Myśmy to już przeżyli, nie idźcie tą drogą. Jarosławie Kaczyński, Lechu Kaczyński (chwila intensywnego milczenia) Ludwiku Dorn i Sabo, nie idźcie tą drogą. Nie idźcie tą drogą!"&lt;/font&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Intencje może z lekka niejasne, przekaz może ciut enigmatyczny, ale jakże malowniczy. Słuchacz widzi wręcz ów zapylony trakt, a na nim prezydenta, premiera i marszałka z wiernym psem u nogi, jak przemierzają góry i doliny niczym Drużyna Pierścienia. Szkoda tylko, że prelegent nie poszedł za ciosem i nie użył nowej deklinacji &lt;/span&gt;&lt;i&gt;made by&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt; Ziobro (patrz: „o panu Donaldu Tusku”); „Ludwiku Dornu” brzmiałoby pięknie. Ale, tak czy owak, znać, że choroba filipińska służy Kwaśniewskiemu i słusznie przypada mu palma pierwszeństwa. Tym niemniej, na przyszłość, radzę skorzystać z metody, jaką stosował Klaudiusz u Roberta Gravesa – kiedy, występując w Senacie, tracił wątek w połowie zdania, po prostu podnosił ręce do serca i mawiał: „Wybaczcie, czcigodni ojcowie, ale wzruszenie nie pozwala mi kontynuować”. Może warto by naśladować Klaudiusza, panie prezydencie?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;font size="3"&gt;Kategoria: NAJBARDZIEJ SKUTECZNY LANS&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Lansowali się wszyscy. Z jakim wynikiem – nikt nie wie, piszę bowiem te słowa przed ogłoszeniem jakiegokolwiek, najmarniejszego bodaj sondażu (zresztą sondaże i tak kłamią, bo je sfałszowali masoni i cykliści). Ale jedno jest pewne; w tych wyborach karierę zrobiły dwie rzeczy: zwrot „mordo ty moja” i postać złowrogiego oligarchy.&amp;nbsp;Tak więc&lt;/span&gt;&lt;i&gt; the winners are&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;: Krzysztof Wojciechowski w roli mrocznego biznesmena i aktor odtwarzający sprzedajnego opozycjonistę (niestety, nie udało mi się znaleźć jego nazwiska)!&amp;nbsp;Obu panom składam szczere wyrazy wdzięczności i uznania. Dostarczyli mi rozrywki, występując w obu spotach PiS-u, a gdy ich zabrakło, zaraz powiało płaskim chamstwem. I, mordo ty moja, życzę dalszych sukcesów przed kamerami!&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;font size="3"&gt;Kategoria: NAJCELNIEJSZA CHARAKTERYSTYKA POLITYCZNA&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Przy ocenie kandydatów kierowałam się: celnością, zwięzłością i obiektywizmem. Odrzuciłam tyrady i przemówienia; odrzuciłam riposty i oskarżenia. To, co się ostało, uważnie przesiałam, przejrzałam i przebrałam jak Kopciuszek, oddzielający groch od popiołu. I tak zostałam z pewną perła. Perła owa ujrzała światło dzienne ponad rok temu, ale teraz przypomniano ją publiczności. Skoro więc inni, to dlaczego nie ja? Panie, panowie, Donaldu Tusku i Ludwiku Dornu, &lt;/span&gt;&lt;i&gt;chapeaux bas&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt; dla Andrzeja Mleczki!&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?news_cat_id=24&amp;amp;news_id=184236&amp;amp;layout=16&amp;amp;page=text&amp;amp;place=Text01"&gt;&lt;i&gt;&lt;font size="3"&gt;http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?news_cat_id=24&amp;amp;news_id=184236&amp;amp;layout=16&amp;amp;page=text&amp;amp;place=Text01&lt;/font&gt;&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;font size="3"&gt;Obrazek ten dedykuję wszystkim, którzy słyszeli z moich ust, że bardziej irytuje mnie Anna Fotyga niż Jacek Kurski. A także miłośnikom potworów z Loch Ness.&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;font size="3"&gt;Kategoria: NAJWIĘKSZE OLŚNIENIE KAMPANII&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Początkowo chciałam wstawić tu Waldemara Pawlaka w roli męża stanu. Ale przemyślałam sprawę i zrezygnowałam. Bo wszak prezes PSL-u (jak już jesteśmy przy tym ugrupowaniu, to gratuluję przeflancowania Zdzisława Podkańskiego do „Piasta”) do swego celu dochodził małymi kroczkami. A mnie idzie o iluminację. Objawienie. Zaskoczenie takie, że człowiek łapie się za głowę i sprawdza, czy się uszy trzymają. I w końcu taką supernową znalazłam! Drodzy moi, czy byliście świadomi, że Giertych wie, co to ironia? Więcej nawet, że wie, jak się czymś takim posługiwać? I że całkiem nieźle mu to wychodzi? Bo ja, z ręką na sercu, nigdy bym tego nie zgadła. Ale cóż, człowiek uczy się całe życie. Panie Romanie, gratuluję!&amp;nbsp;Wprawdzie pana konferencje nie są równie interesujące jak Andrzeja Leppera (znać inny &lt;/span&gt;&lt;i&gt;genre&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;), ale za to w dyskusjach wypada pan ciekawiej i żadne znicze od Palikota tego nie przekreślą. A już ta „lewa noga” z czerwonego plastiku dla Kaczyńskiego – cudo! Jakby prosto z sex-shopu. Niech się schowa PSL ze swoimi dzwonkami, kaskami i innymi gadżetami.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;font size="3"&gt;Kategoria: NAJBARDZIEJ OPTYMISTYCZNY PROGRAM&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Wszyscy wiemy, że bywało nieprzyjemnie. Zdarzało mi się wytrzeszczać oczy ze zdumienia, zdarzało mi się wznosić okrzyki i to nie do końca parlamentarne. Ale zawsze nadchodziła chwila wyciszenia i odprężenia, ta chwila – niedziela, godzina 10.30. Innymi słowy TVN24 i „Kawa na ławę”! Bo „niech na całym świecie wojna”, niech oponencie obrzucają się błotem w debatach, niech gdzie indziej trwa licytacja na szable i pistoleciki – a u Bogdana Rymanowskiego są zawsze ciasteczka; jest śmietanka i cukier w – jakżeby inaczej! – cukiernicy. I są politycy, są dyskusje, trzech mówi naraz, a czwarty komentuje, ale jakże inaczej! Tu Lepper w przerwie na reklamy pokazuje Giertychowi tajne kwity. Tu nie mówi się o „panu przewodniczącym SLD”; tylko po prostu: „Wojtek Olejniczak”. Tu Kalisz macha do Cymańskiego łyżeczką, a Cymański zabiela Kaliszowi kawusię. A przecież, wedle dyrektyw partyjno-światopoglądowych, powinni raczej dolewać sobie strychniny i wymachiwać pogróżkami. Co tylko pokazuje, że dyrektywy swoje, a życie swoje. I tak trzymać! Premierzy i marszałkowie, przewodniczący i prezesi, senatorzy i zwykli posłowie –pijcie kawę! A szczególne brawa dla Tadeusza Cymańskiego i Ryszarda Kalisza.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: normal; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;br /&gt;A teraz czas na moje prywatne podziękowania (w kolejności alfabetycznej) dla:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0pt 71.85pt; text-indent: -19.85pt; text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-style: normal; font-family: Symbol;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: normal; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Profesora Władysława Bartoszewskiego i pana Tadeusza Mazowieckiego – za to, że się pokazali i wypowiedzieli.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0pt 71.85pt; text-indent: -19.85pt; text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-style: normal; font-family: Symbol;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: normal; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Pani redaktor Justyny Pochanke – za rozmowę z profesorem Zbigniewem Religą (jak to się dzieje, że ledwo jakikolwiek lekarz zostanie ministrem, to zaczyna mówić takie głupoty, jakby jedynym szpitalem, jaki znał, był „Szpital na peryferiach”? A już trio Religa – Pinkas – Piecha w szczególności. To tylko pokazuje, ile mogą osławieni "bezpartyjni eksperci".)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0pt 71.85pt; text-indent: -19.85pt; text-align: justify;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="font-style: normal; font-family: Symbol;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; font-size: 7pt; line-height: normal; font-size-adjust: none; font-stretch: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: normal; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;- Pana Tomasza Wołka – za przypomnienie odwiecznej prawdy, że tylko ten, kto ma poglądy, może je zmienić&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoBodyText" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name="cutid2"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="P.S. Głosowałam na..."&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;POST SCRIPTUM – głosowałam na...&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Zauważyłam, że ludzie jakoś tak niechętnie opowiadają, na kogo głosowali. Pytanie o to staje się równie nietaktowne, co pytanie o pensję netto albo o przyczynę braku dzieci. Przyznam szczerze, dla mnie rzecz to niezrozumiała. Po pierwsze, nie oddaję swojego krzyżyka ludziom, których muszę się wstydzić (do chwili elekcji, oczywiście, bo co wytną potem to insza inszość). Po drugie, wybory to nie małżeństwo, nie deklaruję kandydatowi wierności do grobowej deski. Tak więc, żeby była jasność, głosowałam na PO. Nie dlatego, że mi w duszy grała, ale ze względów strategicznych. A na to, co mi w duszy gra, to sobie zagłosuję za cztery lata. Oby nie wcześniej.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;/font&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;p class="MsoBodyText2" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: &amp;quot;Palatino Linotype&amp;quot;;"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;br /&gt;I pozostaje mi już tylko czekać na wyniki. Bo – cytuję za Franciszkiem Szkvorem – „jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było”. Tylko nie oczekujmy, że będzie lepiej. Lepiej – jak twierdzą z kolei eksperci – już było. Ale tak czy owak – cytując po raz trzeci, tym razem prezydenta Wałęsę – zdrowie wasze w gardła nasze. Różowym Carlem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:3158</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/3158.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=3158"/>
    <title>ann_wlkp @ 2007-10-16T18:39:00</title>
    <published>2007-10-16T16:05:02Z</published>
    <updated>2007-10-16T16:06:48Z</updated>
    <category term="serial"/>
    <category term="zwyczajne życie"/>
    <category term="polityka"/>
    <content type="html">&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;font size="3"&gt;Notka z osobistą, acz nieco odczapistyczną dedykacją dla Mad i villi: dziś do ciebie przyjść nie mogę...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/em&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Wybory za pasem, debaty za nami (przyznać się, kto oglądał starcie Miller kontra Giertych?), więc monotematycznie będę drążyć temat: do czego można wykorzystać politykę?&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Z mojego skromnego doświadczenia wynika, że:&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;a)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Masz w domu mnóstwo gazet do wykorzystania (podkładka pod brudne buty, cieknący kran itd.).&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;b)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Nie masz problemów z wyborem stacji – po włączeniu telewizora prędzej czy później, zawsze lądujesz na TVN24, oglądając najmniej przewidywalny serial wszechczasów (patrz niżej)&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;c)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Masz pretekst do organizowania spotkań alkoholowych (ach, to wejście do UE.... Piłyśmy wtedy z przyjaciółką za wszystkie kraje unijne po kolei. Za Luksemburg też).&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;d)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Masz możliwości do wyręczania kolegów w pisaniu prac, za co owi koledzy odwdzięczają ci się w naturze (żeby nie było nieporozumień: ta natura to produkty spożywcze, typu czekolada, piwo itp.).&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;e)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Masz problemy egzystencjalne (a to tak wzbogaca wnętrze!), żeby oddzielić sympatie od poglądów, a poglądy od fascynacji.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="*Dobropolski i reszta"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;/font&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;strong&gt;&lt;u&gt;DOBROPOLSKI I RESZTA&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/strong&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Pytanie zasadnicze brzmi, rzecz jasna, kim jest pan Dobropolski. Odpowiedź kryje się w pewnej anegdocie politycznej z 1994 roku, kiedy Wałęsa tak od czapy i w czasie obiadu odwołał ministra obrony narodowej. Podaję za Agnieszka Laskowską: „Poszukiwania następcy będą trwały długo. Któregoś dnia dziennikarze postanowili zapytać Aleksandra Kwaśniewskiego, czy wiadomo już, kto będzie nowym szefem MON-u.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Kwaśniewski (zniecierpliwiony): &lt;i&gt;Ja nie wiem. To wszystko potrwa jeszcze ze trzy miesiące.&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Reporterzy (zatroskani): &lt;i&gt;A dobro Polski?&lt;/i&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Kwaśniewski (zdziwiony): &lt;i&gt;Jaki Dobropolski? Nie znam takiego człowieka&lt;/i&gt;.”&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;u&gt;Dramatis personae serialu:&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/strong&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Bracia (Kaczyńscy) – rzecz niezbędna nie tylko w romansidle, ale i w serialu; najlepiej jeśli są to bliźniacy (patrz: „M jak Miłość”). Ważne jest, aby uwypuklić głębokie różnice charakterologiczne i osobowościowe (patrz: Adam i Steven Carrington). I tak Jarosław – typ władczy, samotny i majestatyczny, snuje makiaweliczne intrygi z kotem na kolanach i pistolecikiem za pazuchą (patrz: seria o Jamesie Bondzie). A Lech – ojciec dzieciom i mąż żonie, klasyczny everyman, zmagający się z trudami codzienności.&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Self-Made Man (Andrzej Lepper) – bohater pełniący funkcję dydaktyczną, obrazujący młodzieży, że ciężka praca się opłaca. W pierwszym ujęciu widzimy go na tle zaoranych pól/wykopanych ziemniaków/rozsypanego ziarna. Kolejne odcinki dokumentują mozolną drogę na szczyty. Dopisek: w takich rolach błyszczał często śp. Roman Wilhelmi i Janusz Gajos; niestety, dziś trzeba się zadowolić aktorami drugiego sortu.&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Bohater Drugiego Planu (Krzysztof Filipek) – lojalny sojusznik, wierny poplecznik, druh na dobre i na złe. Postać nieco archetypiczna. Stoi murem za przyjacielem i nigdy nie pomyśli o zdradzie, za co też spotka go nagroda w postaci pięknej narzeczonej i cichego kąta przy kominku. &lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Główny Amant (Wojciech Olejniczak) – oczy stalowe, zęby brylantowe i włosy jak skrzydło kruka; wypisz, wymaluj markiz Carrington z „Cnoty”. Jako Amant, oprócz mrocznej aparycji, ma także mroczną przeszłość, która kładzie się cieniem na jego błyskotliwej karierze. Wyrazem tejże przeszłości, jest, oczywiście,...&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Podstępny Stryj (Leszek Miller) – szeroki uśmiech, siwizna na skroniach, ciepły głos Misia Uszatka, ale spod tej maski błysną czasem wilcze zęby (że tak sobie zapożyczę metaforę z przemówienia Jarosława Kaczyńskiego). Bowiem Podstępny Stryj snuje cały czas intrygi i próbuje utrącić przeciwników, by przywrócić czas swych&amp;nbsp;Ciemnych Rządów (patrz: wątek fałszywego stryja z Ameryki – niestety, urwany w połowie -&amp;nbsp;w „M jak Miłość”)&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Sąsiad Z Mieszkania Obok (Donald Tusk) – typ niezbyt barwny, ale i nieprzwidywalny. Niby pojawia się z rzadka, żeby wygłosić jakąś sensowna uwagę&amp;nbsp;(najczęściej, gdy trzeba wydłużyć czas emisji odcinka do kolejnej przerwy reklamowej), niby gra ogony, ale jak go reżyser przyciśnie, to potrafi zostać gwiazdą. &lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Bohater, Co Się Rozwija (Zbigniew Ziobro) – grzywka, okularki, hobby: walka ze złem; czyli typ Harry’ego Pottera. W kolejnych odcinkach obserwujemy rozwój duchowy i moralny bohatera, którego charakter hartuje się niczym stal w ogniu zmagań o lepsze jutro dla lepszych ludzi. Jako że ten rodzaj postaci ma wiele wspólnego z fantasy, pojawia się tutaj typowe dla owej dziedziny literatury gadżeciarstwo. Nasz śmiałek rozprawia się z przeciwnikami przy pomocy licznych artefaktów, jak np. dyktafon, telefon komórkowy, niszczarka itp.&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Mały i Duży (Przemysław Gosiewski i Ludwik Dorn) – postaci humorystyczne, kontrastujące ze sobą wzrostem, co zapewnia stałe źródło gagów (a to jeden ma za krótkie spodnie, a to drugi za małą marynarę itp.). Żeby było jeszcze weselej towarzyszy im pies (tresowany).&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Kobieta z Przeszłością (Danuta Hojarska) – tajemnicza wdowa, z tajemniczo znikniętym mężem, tuzinem niespłaconych kredytów i nowym traktorem. Typ bohaterki wzorowany nieco na postaciach Nicole Byrd. Innym słowy, klasyczna dama w czerni, kryjąca za woalem niedomówień mroczne sekrety (patrz: Alexis Colby).&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Mężczyzna Po Przejściach (Waldemar Pawlak) – typ nieco zagadkowy, a nawet nieuchwytny. Niegdyś u władzy, potem w odwrocie, ale widz może (i powinien) podejrzewać, że trzyma jakieś asy w rękawie. Pojawia się rzadko, odzywa – enigmatycznie i chociaż wszyscy wróżą mu, że nie przejdzie do następnego sezonu, to on przechodzi.&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Bohater Romantyczny (Jan Rokita) – nosi kapelusz, mówi, co mu w duszy gra i z dobrego serca usuwa się cień. Jego losy ukazują ciemną stronę miłości, która zmusza człowieka do poświęceń i wyrzeczeń, nieco w stylu legend arturiańskich. Postać ta wnosi do serialu nutkę heroizmu i podniosłych tonów.&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Wuj Z Zagranicy I (Aleksander Kwaśniewski) – wszyscy o nim mówią, wszyscy na niego liczą, wszyscy żyją nadzieją, że wróci z workiem dularów i zaprowadzi dobrobyt. Niestety, Wuj się zjawia, ale zamiast dularów przywozi chorobę (filipińską).&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Wuj Z Zagranicy II (Kazimierz Marcinkiewicz) - wszyscy o nim mówią, wszyscy na niego liczą, wszyscy żyją nadzieją, że wróci z workiem dularów i zaprowadzi dobrobyt. Na szczęście Wuj woli zgarniać dulary, niż wracać na białym koniu, więc legendy mogą nadal żyć własnym życiem.&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Chór Starców (komentatorzy i dziennikarze) – komentują i dziennikują, wyjaśniając prostym ludziom, o co chodzi w tym całym jublu. Najczęściej – zgodnie z tradycją – z miękkich foteli. Niektórzy próbują startować do roli probierzy moralności niezłomnej niczym kolumna Zygmunta (patrz: Dionizy w „Złotopolskich”, Lucjan w „M jak Miłość”, Proboszcz w „Plebani”).&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 10pt"&gt;&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid2"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="Przerywnik reklamowy, czyli gdy ty śpisz, oligarcha knuje!"&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;strong&gt;&lt;u&gt;GDY TY ŚPISZ, OLIGARCHA KNUJE!&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/strong&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Otóż obejrzałam oba spoty autorstwa Pana Kamińskiego i doznałam &lt;i&gt;déja vu.&lt;/i&gt; Bo cóż moje piękne oczy widzą: &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 37.85pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;·&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Primo, grubych facetów, odzianych w szeleszczące garnitury. W zębach owi faceci zagryzają końcówki równie grubych cygar, a pod pachą trzymają jeszcze grubsze pliki banknotów. I jedno, i drugie – w domyśle – zdobyte w sposób kombinatorski, nieuczciwy i sprzeczny z ludzkim odczuciem sprawiedliwości.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 37.85pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;·&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Secundo, kolejną grupę, tym razem koedukacyjną, odzianą równie bogato, lecz w bardziej wysublimowanym stylu typu BCBG. Panowie prosto z Frankfurtu, panie zapewne od Diora – jak najbardziej „ą, ę”, odginają paluszki, dzwonią łyżeczkami, sączą wineczko... Ale wszystko to pył marny, pozłota skrywająca zgniliznę moralną i brak zasad.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;A teraz pytanie – czy komuś się kojarzy? Bo mnie jak najbardziej. Panowie ze spotu nr 1 – wypisz, wymaluj kapitaliści z „Cyrku Trumanillo”, bogaci złodzieje żerujący na uczciwych ludziach pracy. Dać im jeszcze cylindry na głowę i już by mogli iść w pochodzie pierwszomajowym. A towarzystwo z drugiej reklamówki? Toż to inteligencja, co się oderwała do ludu i problemów zwykłego człowieka! Lawirują sobie w labiryntach lodowych łabędzi i nie odróżniają już dobra od zła, ba!, stają nawet okoniem w poprzek nurtu zmian, bo im się pronuncjacja prezydenta nie podoba.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Oglądam sobie owe spoty i myślę: „Rany Boskie, czyżbyśmy wracali do prostackiej poetyki propagandy PRL?”. Bo jeśli tak, to ja mam propozycję na plakat pana Ziobry (linkuję za stroną &lt;span style="COLOR: black"&gt;Tomasza Wiercioch&lt;/span&gt;a):&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://www.tomex.kom.pl/index.php?page=galeria&amp;amp;galeria=prl&amp;amp;foto=tajemnica"&gt;&lt;font size="3"&gt;http://www.tomex.kom.pl/index.php?page=galeria&amp;amp;galeria=prl&amp;amp;foto=tajemnica&lt;/font&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;(dla ułatwienia dodam, że tego robotnika z obcęgami można w Photoshopie podmienić na Ziobrę z komórką, a ten cień w tle to, rzecz jasna, Kaczmarek)&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Zaznaczam, że problem jest bardzo aktualny, zwłaszcza w świetle ostatnich wydarzeń, kiedy to pan Wasserman znalazł tajne kwity pod swoją wycieraczką. Gdyby pan minister był łaskaw skorzystać, to pozostawiam się w życzliwej pamięci i padam do nóżek.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;I tradycyjnie zakończę – narodu do urn! Twój głos może zmienić twoje życie (poznasz faceta, złamiesz nogę, pożyczysz staruszce długopis, a ta zapisze ci w testamencie rodowe klejnoty itp.). Poza tym spacery dobrze wpływają na serce. I na profil lipidowy też.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:3016</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/3016.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=3016"/>
    <title>ann_wlkp @ 2007-10-04T16:34:00</title>
    <published>2007-10-04T14:00:59Z</published>
    <updated>2007-10-05T16:05:35Z</updated>
    <category term="zwyczajne życie"/>
    <category term="rodzina"/>
    <category term="polityka"/>
    <lj:music>Norah Jones "My dear country"</lj:music>
    <content type="html">&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;em&gt;Uwaga! Oficjalne oświadczenie: dziś będzie notka sentymentalna, z rzewnym podkładem muzycznym i morałem.&lt;/em&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="2"&gt;&lt;font size="3"&gt;Wychowano mnie na zwierzę. Polityczne. Smutne; wolałabym zostać na przykład człowiekiem renesansu, ale cóż, nikt mnie o zdanie nie pytał. Zresztą, i tak mam szczęście. Po tym, co rodzice czytali mi na dobranoc, mogłabym wyrosnąć na zdeprawowanego zwyrodnialca czy innego oligarchę. A kiedy się teraz pytam, jakie właściwie cele edukacyjne przyświecały im, że karmili siedmiolatkę opowieściami o religijnych fanatykach, politycznych mordercach, kurtyzanach i nekrofilach, to słyszę w odpowiedzi: „A ile razy da się czytać wierszyki o motylach?”. A teraz ponoć zabraniają czytać dzieciom „Harry’ego Pottera” – bo za mroczne i za okrutne. Ha, zawsze uważałam, że okrucieństwo psychiczne straszy bardziej niż fizyczne (oczywiście, na papierze, bo na ekranie wprost przeciwnie).&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="ODKRYJ W SOBIE ZWIERZĘ!"&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;ODKRYJ W SOBIE ZWIERZĘ POLITYCZNE&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol style="MARGIN-TOP: 0cm" type="1"&gt;&lt;li style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;„Wielka ucieczka”, czyli politycy a dziennikarze – którą metodę odwrotu uznajesz za najbardziej skuteczną:&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 72pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;a)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Waldemara Pawlaka („A sio!”)&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 72pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;b)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Lecha Kaczyńskiego („Spieprzaj, dziadu!”)&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 72pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;c)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Aleksandra Kwaśniewskiego (po cichutku przez okno i siup na drabinę)&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol style="MARGIN-TOP: 0cm" type="1" start="2"&gt;&lt;li style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;„Bold and beautiful”, czyli lans przedwyborczy – kto cię najbardziej oczarował i urzekł w minionych latach:&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 72pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;a)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Marian Krzaklewski na motorze&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 72pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;b)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Jarosław Kalinowski na traktorze&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 72pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;c)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Pewien arabofil z żoną – manekinem&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol style="MARGIN-TOP: 0cm" type="1" start="3"&gt;&lt;li style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;„Templariusze są w to wmieszani”, czyli kogo uznajesz za ojca w trudnej sztuce rozgrywania teczką:&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 72pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;a)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Antoniego Macierewicza&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 72pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;b)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Stana Tymińskiego&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 72pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;c)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Zbigniewa Ziobrę&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol style="MARGIN-TOP: 0cm" type="1" start="4"&gt;&lt;li style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;Słodkie marzenia, czyli z kim mógłbyś się utożsamić:&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 72pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;a)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;ze Stefanem Niesiołowskim – bo też chciałbyś mieć tyle książek co prof. Władysław Bartoszewski&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 72pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;b)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;z Włodzimierzem Cimoszewiczem – bo czasami marzysz, żeby mieć dwa jamniki, chatkę w głuszy i święty spokój&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 72pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;c)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;z Jackiem Kurskim – bo uważasz, że miło byłoby mieć brata w „Gazecie Wyborczej”&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol style="MARGIN-TOP: 0cm" type="1" start="5"&gt;&lt;li style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;„Poniedziałek zaczyna się w sobotę”, czyli jak sądzisz, co nastąpi po wyborczym 21 października:&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 72pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;a)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;13 grudnia 1981&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 72pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;b)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;4 czerwca 1989&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 72pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;c)&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;22 października 2007&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Odpowiedzi prosimy wydziergać na chusteczkach, którymi będziemy ocierać sobie oczy po wyborach. Jeśli chodzi o mnie to: &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 117pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&amp;nbsp;1c; &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 117pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&amp;nbsp;2b (chociaż serce mam rozdarte, bo c też mnie ciągnie); &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 117pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&amp;nbsp;3b; &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 117pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&amp;nbsp;4a, b i c&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 117pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&amp;nbsp;5c (wychodzi ze mnie mój optymizm!)&lt;/font&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Wracając do sprawy polityki: otóż jest to wiodący wątek na wszelkich familijnych spotkaniach. A priori zakłada się, że człowieka może nie czytać książek, nie oglądać seriali i nie słuchać muzyki, ale o polityce każdy słyszał i z pewnością chciałby o tym pogadać. No i tak sobie gadamy i gadamy, i gadamy w wielogłosie dość barwnym, ale bez rękoczynów i utarczek. Utarczki i scysje rodzina zostawia sobie do poważniejszych tematów. Po kim odziedziczył uszy syn kuzynki Marty, kto ma zaklepane najlepsze miejsce na cmentarzu, komu przypadło upiec karpia na Wigilię – to są kwestie zapalne, obficie komentowane i żywo roztrząsane, wałkowane po tysiąc razy z zacięciem piranii rzucających się na udziec wołowy. Ale polityka? A komu by się chciało kłócić o jakiegoś tam Millera czy innego Turkmenbaszę (Dobra, przesadzam, Turkmenbasza to mój prywatny fioł, zaraz po Glebie Pawłowskim.)&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;I o jednym tylko muszę pamiętać – żeby nie przekładać tego rodzinnego punktu widzenia na świat zewnętrzny. Kilka razy zdarzyło mi się rzucić ot tak, kilka niewinnych uwag politycznych w czasie spotkań towarzyskich. Pal sześć, jeśli nikt nie okazał zainteresowania. Najczęściej jednak zainteresowanie było – i to raczej nadmierne. Raz zostałam zmuszona do wysłuchania godzinnego wykładu wojującego antyklerykała, raz przedstawiono mi propozycję wstąpienia do Młodzieży Wszechpolskiej, a raz wywołałam burzliwą dyskusję dotyczącą Piłsudskiego (niemal doszło do rękoczynów). I pomyśleć, że we wszystkich tych przypadkach źródłem gwałtownej reakcji były osoby, których na trzeźwo nigdy bym nie posądzała o jakiekolwiek zainteresowanie polityką. Od tego czasu staram się trzymać język za zębami, jeśli bliżej nie znam współbiesiadników.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;Na czym bowiem polega polityka w wydaniu rodziny mej ukochanej?&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 8pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;a name="cutid2"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="NA TYM I NA TAMTYM..."&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;strong&gt;&lt;u&gt;Polityka w wydaniu familijnym - cele i założenia&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/strong&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 45.35pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 8pt"&gt;Ø&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Uczestnictwo w wyborach – element obowiązkowy. Przyznam szczerze, że w tej sprawie jestem uwarunkowana jak pies Pawłowa. Do urny biegam chętnie i jak na razie opuściłam tylko pierwsza turę ostatnich wyborów prezydenckich* (na marginesie dodam, że dziwi mnie, po co naród wali drzwiami i oknami, żeby wybrać prezydenta, a na wybory samorządowe zjawia się smętna garstka osób. Jak dla mnie, to na zdrowy rozum biorąc, hierarchia ważności wygląda odwrotnie). Dodatkowo mój Dziadek nabrał miłego zwyczaju dzwonienia bladym świtem (weekend, przed dziesiątą rano – dla mnie to jest blady świt) z pytaniem, czy już spełniliśmy swój obywatelski obowiązek. Na co odpowiadamy – a raczej odpowiada ten nieszczęśnik, który pechowo znalazł się najbliżej telefonu - że jeszcze nie. Dalej następuje kilkuminutowa konwersacja i wszyscy, którzy dotąd nie zostali obudzeni, zrywają się z łóżek. Po czym wrzucamy narzutki, łykamy herbatę, gwiżdżemy na Psa (to taka przenośnia, Psa trzeba wywlekać z koszyka gromkim okrzykiem i obietnicą żarcia) i wychodzimy na głosowanie. Po prostu nie mamy wyboru.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 34pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 45.35pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; * jakby co pewne obywatelki mogą zaświadczyć, że jechałam wtedy z nimi do Krakowa. Zwłaszcza, obywatelka skye, która wznosiła okrzyki; „Bracia i siostry w potteryzmie, peace! Peace!”, łamiąc ciszę wyborczą.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 45.35pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 8pt"&gt;Ø&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Publiczne spowiadanie się z sympatii politycznych – to połowa dobrej zabawy. Moja rodzina prezentuje bowiem dość szerokie spektrum poglądów. W poprzednich wyborach głosy zostały oddane na następujące partia (podaję w kolejności alfabetycznej): LPR (1), PD (2), PiS (3), PO (3), PSL (1), Samoobrona (1), SdPl (1), SLD (3). Jak widać, kolorów tyle co na łowickiej zapasce. Czasem wynikają z tego ciekawe sytuacje. Na przykład w czasie pewnego rodzinnego zjazdu zostałam wysłana po gazety lub inne czasopisma. Wsiadłam więc na rower, podjechałam do budki i wyrecytowałam jednym tchem: „Dzień dobry! Poproszę Wyborczą, Trybunę, Nasz Dziennik, Rzeczpospolitą i Nie. I Poradnik Domowy”.&amp;nbsp;Kioskarka osłupiała na moment, ale po chwili doszła chyba do wniosku, że jestem pilną uczennicą i robię prasówkę na WOS.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 45.35pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 8pt"&gt;Ø&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Liczne anegdoty polityczne – druga połowa zabawy. W Gwiazdora przestałam wierzyć jako trzylatka. Utrata wiary w bociany zatarła się w mojej pamięci; przypominam sobie tylko, że w wieku lat ośmiu cieszyłam się bardzo, gdy zrozumiałam, o co chodzi w tej całej impotencji (kolejne czytanie na dobranoc). Tak więc jedyna wiara, jaka przetrwała próbę czasu, to wiara w dykteryjki – i ja w nie wierzę. I w jabłuszka Aumillera, i w szlafrok Wałęsy, i nawet w opowieść, jak Tadeusz Mazowiecki został premierem. Najbardziej zaangażowany w tę dziedzinę polityki jest pewien Powinowaty Teść. Gawędy, które snuje, ulegają cudownej transformacji w zależności od tego, jaka partia aktualnie dzierży ster władzy. I tak gdy zwyciężyło hasło „Nie chcem, ale muszem głosować za Sojuszem”, opisywał liczne imprezy sportowe, organizowane ramię w ramię z eks-towarzyszem Kwaśniewskim. Kiedy Buzek skoczył do ludzi, przerzucił się na opowieści o kawie parzonej przewodniczącemu Karzklewskiemu w czasach podziemnej walki. Dziś popisowym numerem Powinowatego Teścia jest historia o tym, jak niemal nie został współpracownikiem ministra Kaczyńskiego. I – zaznaczam – każda z&amp;nbsp;powiastek jest nad wyraz barwna i wiarygodna.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;A teraz czas na morał (bo na końcu zawsze musi być morał): Idźta ludzi na wybory! Głosujcie, jak wam w duszy gra, czy to na Millera czy na Aumillera, ale idźta.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:2721</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/2721.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=2721"/>
    <title>ann_wlkp @ 2007-09-24T22:07:00</title>
    <published>2007-09-24T19:28:46Z</published>
    <updated>2007-10-04T14:17:43Z</updated>
    <category term="adapatcja"/>
    <category term="film"/>
    <category term="austen"/>
    <content type="html">&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Na punkcie Jane Austen mam fioła. Jest to fioł dorodny, kwitnący, wyposażony w liczne pączki, kłącza i odrośla. I wszystkimi tymi odnóżami mogłabym podpisać się pod tym, co powiedział Edward M. Forster: „Jestem austenianinem, a więc osobnikiem nieco skretyniałym na punkcie Jane Austen. (...) Czytam ją, potem czytam na nowo z otwartymi ustami i mózgiem zamkniętym na kłódkę. (...) Austenianin niewiele posiada owej bystrości, która bez namysłu przypisuje swojemu bożyszczu. Podobny wciąż chodzącym do kościoła wiernym, ledwie rejestruje, o czym tam mowa”. &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;A wszystko zaczęło się od tego, że kilka lat temu moja przyjaciółka popadła w Darcymanię. Nieco skołowana przeczytałam ponownie „Dumę i uprzedzenie”, a potem „Mansfield Park”, a potem przypomniało mi się, że gdzieś w domu powinny być „Perswazje”... A potem to już poszło z górki i zanim się spostrzegłam, zaczęłam spędzać wieczory z Jane Austen i piwem. Niestety, wszystko to przeminęło z wiatrem, kiedy przyjaciółka wyjechała na drugi koniec Polski z miłości do wyuczonego zawodu i pewnego informatyka, który miał stanowić współczesną wersję Darcy’ego. No i zostałam sama jak ten Czerwony Kapturek w lesie; nikt z moich krewnych-i-znajomych-królika nie chce oglądać dwóch ekranizacji „Emmy” pod rząd ani rozważać ważkich kwestii w stylu: „Czemu autorka kazała wyjść Charlotcie za Collinsa? albo „Dlaczego Joan Aiken tak nie znosi Austenowskich bohaterek?”. &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 12pt"&gt;&lt;font size="2"&gt;&lt;font size="3"&gt;Informatyk okazał się związkofobem (zawsze mówiłam, że tak się kończy Darcymania, a poza tym rozsądne kobiety – takie jak ja na ten przykład – wolą innych bohaterów), ale na szczęście przyjaciółka nie uprzedziła się do Jane Austen. Tak więc, kiedy od&amp;nbsp;czasu do czasu wraca w rodzinne strony, pielęgnujemy troskliwie nasze fioły. Dajmy na to, w zeszłym miesiącu zaaplikowałyśmy sobie kilka najnowszych adaptacji. Po seansie filmowym naszły nas myśli ciemne niczym chmury, zbierające się nad pułkownikiem Dowgirdem. Efektem tych rozważań jest garść uwag i refleksji.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="Dziesięć kroków: od powieści do filmu"&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;font size="3"&gt;DZIESIĘĆ KROKÓW: OD POWIEŚCI DO FILMU&lt;/font&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Krok pierwszy&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Pod żadnym pozorem nie czytaj książki. Zamiast tego obejrzyj poprzednie adaptacje – będziesz wiedzieć, jakim śladem podążyć; w końcu wszyscy lubią tylko te filmy, które już widzieli. Potem możesz przeczytać streszczenie, najlepiej nie dłuższe niż dwie strony.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Krok drugi&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Aktorów obsadź według klucza:&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 37.85pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 8pt"&gt;Ø&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Główna Bohaterka – piękne, smukłe dziewczę o wielkich oczach, za to bez biustu. (patrz: DiU 2005, Emma 1996).&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 37.85pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 8pt"&gt;Ø&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Główny Bohater – amant filmowy, na widok którego serce wpada w tachykardię. (Nie, Knightley nie może być przed czterdziestką, wtedy byłby obrzydliwym staruchem.)&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 37.85pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 8pt"&gt;Ø&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Amant Poboczny – w najlepszym razie sympatyczny idiota, w najgorszym – rumiany buc. (I kogo obchodzi, że Wickham, Frank Churchill, Bingley czy Rustworth mieli być przystojni? Dać im po kopie siana na głowę i po kłopocie. A Elliot niech od początku wygląda na lewego cwaniaka, któremu tylko tytuł i forsa w głowie.)&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 37.85pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 8pt"&gt;Ø&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Bohaterki Drugiego Planu – patrz Krok Czwarty&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Krok Trzeci&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Od pierwszej sceny sygnalizuj „kto z kim” Nie możesz dopuścić do sytuacji, w której publiczność będzie zaskoczona przez woltę Edmunda czy oświadczyny Darcy’ego. Do wykorzystania są liczne gadżety: wzruszone spojrzenia, mimowolne uśmiechy, pocałunki na łożu gruźlików, burze z piorunami i obowiązkowy księżyc w ogrodzie. Bo widz musi – po prostu musi i kropka! -&amp;nbsp;uwierzyć w uczucie, jakie połączy Główną Parę, a przecież jedyna prawdziwa miłość to miłość od pierwszego wejrzenia. Jeśli nie wierzysz, że widz uwierzy, dodaj scenę wzruszających wyznań – na przykład kapitan Wentworth może wpaść do Harville’a i wyłuszczyć mu meandry swego niegasnącego afektu do Anny. A Anna? Anna może jak Emma – czyli patrz Krok Szósty. &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Krok Czwarty&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Tnij poboczne wątki romansowe. W końcu ludzie nie przychodzą do kina, żeby oglądać dylematy sercowe Marii Rustworth albo romans jakiejś tam Jane, jeden pies Fairfax czy Bennet. To, czego się obciąć nie da, zamień w komedię. Tylko Główna Para zasługuje na rozrywającą serce namiętność, inni niech się ślizgają na skórkach od banana. A efekt? Kto chce dowodów, niech porówna Harriet Smith w amerykańskiej „Emmie” &lt;i&gt;à la blonde&lt;/i&gt; i „Emmę” w ciemniejszym wydaniu brytyjskim.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Krok Piąty&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Jak najczęściej pokazuj bohaterów w bieliźnie (patrz: DiU 2005, MP 2007). Zabieg ten przynosi wiele korzyści:&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 37.85pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 8pt"&gt;Ø&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;pozwala oszczędzić na kostiumach &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 37.85pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 8pt"&gt;Ø&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;wprowadza szczyptę seksu (analogicznie jak wpadanie do wody w filmach bolly)&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 37.85pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 8pt"&gt;Ø&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;umożliwia eksponowanie ciężko opłaconych wdzięków aktorów&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 37.85pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 8pt"&gt;Ø&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;oszczędza czasu na przebieranie&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Pamiętaj, że nie musisz się ograniczać. Wcześniejsze adaptacje udowodniły, że w dezabilu można:&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 37.85pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 8pt"&gt;Ø&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;spotykać się z ukochanym/ukochaną&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 37.85pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 8pt"&gt;Ø&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;odwiedzać krewnych&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 37.85pt; TEXT-INDENT: -19.85pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 8pt"&gt;Ø&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;przyjmować wizyty sąsiadów oraz członków wyższych klas społecznych&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Krok Szósty&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Pozwól Bohaterce pisać pamiętnik (patrz: Emma 1996, Perswazje 2007). Przede wszystkim, zyskasz rzesze fanek (która dziewczyna nie prowadzi bloga albo livejournala?). A do tego będziesz mógł w łatwy sposób wytłumaczyć, co kieruje Bohaterką, w kim się aktualnie kocha i dlaczego. Jeśli uważasz, że pamiętnik to za dużo zachodu, pozwól chociaż Bohaterce myśleć głośno z offu.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Krok Siódmy&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Idź w ślady Amandy Quick - zrób z Bohaterki feministkę i sawantkę. Niech będzie bardziej wyszczekana niż Elżbieta i bardziej samodzielna niż Emma. Niech jeździ konno lepiej niż Jane Bennet i pisze lepiej niż Jane Austen. Tak, to dotyczy również Fanny Price (patrz: MP 1999 i 2007).&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Krok Ósmy&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Chrzań logikę. Pozwól Rusworthowi zaprosić dziennikarza do domu teścia o nieludzko porannej godzinie i każ Crawfordowi kotłować się Marią tuż obok sypialni umierającego Toma – jakoś przecież trzeba doprowadzić do punktu kulminacyjnego. Daj inwalidkom cwałować po ulicach Bath, a wątłym dziewczętom zafunduj galopy w burzową noc – im też należy się coś od życia.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Krok Dziewiąty &lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Nie przejmuj się tłem historyczno-obyczajowym. Zapomnij o nietwarzowych czepkach czy sukniach z podwyższonym stanem, eksponuj talie i biusty. Niech Bohaterowie tańczą walca i prowadzą grę wstępną na oczach tłumów, niech Bohaterka biega w kiecce &lt;i&gt;à la&lt;/i&gt; narzeczona Nikodema Dyzmy, niech Bohater zostanie account-managerem... No dobra, z tym przesadziłam. Wystarczy mi pionier wieku pary i ogrzewania gazowego w stylu Sidneya Parkera z „Sanditon”. &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Krok Dziesiąty&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Na samym początku rzuć wielki napis: „na podstawie powieści Jane Austen”. Ludzie będą walić drzwiami i oknami. &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;I przede wszystkim nie martw się, gdy jakiś fanatyk zarzuci ci niekanoniczność. W wersji Leonarda – reklamowanej jako „najweselsza, najradośniejsza obława, w której schwytano oszołomionego kawalera” – Elżbieta rozkładała Darcy’ego w strzelaniu z łuku, a lady Katarzyna robiła za rzeczniczkę miłości oraz równości – i co? I się sprzedało! Tak więc nie przejmuj się, a co rychlej przystąp do zwijania taśmy (filmowej).&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:2112</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/2112.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=2112"/>
    <title>ann_wlkp @ 2007-09-14T20:25:00</title>
    <published>2007-09-14T17:49:09Z</published>
    <updated>2007-10-04T14:16:16Z</updated>
    <category term="opinia"/>
    <category term="hp"/>
    <category term="film"/>
    <content type="html">&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Dzisiejszemu wpisowi, spóźnionemu o niecałe dwa tygodnie, patronuje scenka z filmu o kręceniu filmu:&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="2"&gt;&lt;font size="3"&gt;PRODUCENT: To co? Fifty-fifty? “Janko Muzykant, czyli seks i przemoc”?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="P jak Potter, czyli..."&gt;&amp;nbsp;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Z podziękowaniami dla villi i Arweny, które kupiły mi bilet i wzbogaciły seans licznymi spostrzeżeniami, dotyczącymi „mokrych Włoszek”, trendy kubraczków oraz innych różności.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 18pt"&gt;P&lt;/span&gt; JAK POTTER, czyli...&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 18pt"&gt;P&lt;/span&gt;rzewijanie do przodu,&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...kto nacisnął ten guzik? Bo odniosłam wrażenie, że ledwie rozsiadłam się w fotelu, zdjęłam kurtkę, odwinęłam szalik, wyciągnęłam herbatniki, a tu już środek książki. One, two, buckle my shoe – i jesteśmy na Grimmauld Place. Three, four, shut the door – i oto obserwujemy Umbridge w akcji. Five, six, pick the sticks – a młodociani już knują w Świńskim Łbie. &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Z drugiej strony, nie będę narzekać i rozdzierać szat; ten pęd nieźle się przysłużył filmowi. Primo, książka miała dłużyzny, na których fabuła utykała jak wrak na mieliźnie i dobrze, że scenarzysta – w odróżnieniu od redaktora – poszalał z nożycami. Secundo, przewijanie do przodu odbywa się w nie najgorszym stylu: żwawa muzyczka, zgrabny montaż, scenki zgrabnie posklejane i całość gra jak Paderewski na flecie. Szczególnie przypadł mi gustu fragment z rządami Umbridge, ale organizacja Gwardii też całkiem, całkiem.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 18pt"&gt;P&lt;/span&gt;atrzcie na myckę!&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Kinglseya, rzecz jasna. W ogóle bohater, w całej swej porażającej okazałości, przyciąga wzrok i zasługuje na odrębną wzmiankę. Ten niewzruszony wyraz twarzy! Ta posągowa sylweta, odcinająca się na tle brudnych garów w domostwie Syriusza! Ten wzrok niezmącony nawet mrugnięciem oka! A do tego Jany Temime była na tyle przewidująca, że ubrała Shacklebolta w fioletowo-złote atłasy rodem z jasełek. Toż to król Kacper (albo Melchior) jak żywy! &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Jestem po prostu przytłoczona i pod wrażeniem. George’owi Harrisowi jak nic należy się Oscar. Warto zwrócić uwagę, z jakim pietyzmem aktor dba, aby nie wypaść z roli. Nawet w czasie kłótni na Grimmauld Place, ba, co ja mówię, nawet materializując się w Departamencie Tajemnic, gdzie klątwy świszczą w powietrzu, a śmierciożercy czają się za winklem, nawet w tak niesprzyjających warunkach, Harris nie traci raz wypracowanego wyrazu twarzy; mięśnie mimiczne zastygają mu niczym lawa, a mycka na jego głowie nie drgnie ani o milimetr. I tak trzymać!&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 18pt"&gt;P&lt;/span&gt;atetyczne gadki...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...wygłaszane w sporych ilościach przez dwóch bohaterów:&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 21pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Harry’ego &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 21pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Cóż, widać musi się biedaczek ćwiczyć przed ekranizacją siódmego tomu. Za kilka lat będzie w epokowej formie i wtedy to zasunie Voldemortowi. Ho, ho, będzie na co popatrzeć, niech się schowa Kaczyński ze swoimi łosiami i teutońskim szałem.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 21pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Syriusza&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 21pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Jakże on pięknie baja: a to wyborze opowie, a to o wolnym losie. Prawie jak Dionizy Złotopolski czy inny Lucek Mostowiak, ostoja mądrości serialowej. Przez cały seans myślałam, że lada chwila Black obciągnie bolerko, narzuci prochowczyk i popędzi zakładać partię albo chociaż wspólnotę mieszkaniową. A tu taki zawód: zamiast zostać mężem stanu, dał się wepchnąć za zasłonkę.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 18pt"&gt;P&lt;/span&gt;łcią piękną ten film stoi! &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Bo tak:&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 21pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;fenomenalna Luna; z uroczym spojrzeniem lekko w bok od rzeczywistości i zadziwiająco trafnymi spostrzeżeniami&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 21pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;świetna Umbridge, słodka jak trucizna i zdumiewająco ludzka (będę powtarzać &lt;em&gt;ad nauseam&lt;/em&gt;: niech żyją ludzcy bohaterowie. Ci mroczni Voldemortowie, odradzający się w kotłach do prania, to nudni są jak halibut w butach. Zwłaszcza przy Dolores Umbridge ubranej w rozkoszny róż i zbrojnej w potęgę biurokracji.)&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 21pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;niezła Bellatrix; taka faktycznie na bakier i na granicy zdrowych zmysłów&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 21pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;tradycyjnie McGonagall na poziomie (urocza scenka „schodek po schodku” z Umbridge”)&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 3pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;A panowie? Oj, kiepściutko, kiepściutko.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 21pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Black, odziany w garniturek &lt;em&gt;à la&lt;/em&gt; Felicjan Dulski, wygłasza elaboraty na temat wartości moralnych i wygląda na człowieka pogodzonego z życiem. No, może czasem buty go cisną, ale ogólnie to chłop nad podziw zrównoważony, spokojny i solidny. Skoro tak wygląda eks-aresztant z Azkabanu, to Ministerstwo powinno tam pakować wszystkich czarodziejów zaraz po skończeniu Hogwartu. Gorzej z czarownicami, im wyraźnie nie służy więzienne powietrze (patrz przykład Bellatrix). Ale dla mężczyzn, to - jak widać - jedyna droga, by dojrzeć, dorosnąć i okrzepnąć.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 21pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Lupin wprawdzie nie ma już wąsa, ale nadal wygląda jak coś, co morze wyrzuciło na brzeg. Dobrze, że wtapia się w tło, choć, tak czy inaczej, nie wyobrażam sobie, jak Tonks wpadnie mu ramiona.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 21pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Snape się jeszcze trzyma, mimo że kołnierzyk uciska mu podbródek (znam ten ból, każdy chciałby zakamuflować sobie zmarszczki na szyi). No i widać, że ewidentnie biedak się nie wyrabia z pracą na dwóch etatach; oczy ma podbite i to bynajmniej nie przez Syriusza. Chociaż i tak przyznałabym Severusowi srebrny medal w dyscyplinie „rzut Harrym” (palmę pierwszeństwa dzierży Dumbledore za klasyczne miotnięcie chłopaczkiem o ścianę w czwartym filmie). Ciekawe, kto będzie poniewierał Pottera w następnym odcinku? Ja stawiam na Remusa.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 21pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Skacklebolt... Tu spuśćmy miłosierną zasłonę milczenia i podumajmy przez chwilę nad nieodgadnionymi zamysłami reżysera.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 21pt; TEXT-INDENT: -18pt; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Malfoy wyraźnie zmniejszył ilość żelu na platynowych splotach i zmroczniał jak niebo po zachodzie słońca. No i pięknie, niech sobie paraduje w maseczce i macha laseczką, wizualnie to się ładnie komponuje, ale.... Ale po namyśle stwierdzam z żalem, że mi żal. Gdzie ten Lucjusz, co prał się po mordzie i płaszczył przed Ministrem Magii? No, gdzie? Jako fanka pana Misztala i Marka D. czuję się zawiedziona.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 18pt"&gt;P&lt;/span&gt;iękne kubraczki noszą młodzieńcy, &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...od Neville'a do Rona wszyscy prezentują się jak modele na wybiegu. Tu paseczki, tam kropeczki, ówdzie błyśnie aplikacja i guziczek zalotnie odpięty – po prostu &lt;i&gt;bon chic, bon genre&lt;/i&gt;, a nawet &lt;em&gt;full wypas&lt;/em&gt;. Szkoda tylko, że Ron lata ze stogiem siana na głowie i lekkim wytrzeszczem. Rozumiem, Weasley nie Belmondo, ale - na miłość Boską! – czy trzeba go było charakteryzować na głęboką niedoczynność tarczycy? Całe szczęście, że Grint się wczuwa w scenariusz i zapowiada się na niezłego buraka, za co mu chwała.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Ale wracając do sprawy kubraczków, zmuszona jestem stwierdzić, że nieszczęsny Draco nie dorasta rówieśnikom do pięt. Harry &lt;i&gt;et consortes&lt;/i&gt; obnoszą pluszowe jupki, wełniane serdaczki i inne wdzianka z pomponikami. Crabbe i Goyle lansują się na spoks ziomali z przedmieść (bluzy, dresy itd.). A Malfoy? A Malfoy musi obejść się szkolną szatą. Widać, że Lucjusz woli inwestować w siebie, niż w pierworodnego. &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Zresztą, niejeden Draco ucierpiał na wizerunku, Hermiona też nie ma lekko. Charakteryzator ogołocił ją z połowy włosów, rozprostował loki, dorzucił pasemka i całość uczesał na „mokrą Włoszkę”. I obficie polał lakierem. Koronny dowód to bijatyka w Ministerstwie: tysiące przepowiedni roztrzaskało się w drzazgi, fontanna rozłupana, Bellatrix poturbowana, Harry wygłosił &lt;i&gt;exposé&lt;/i&gt; na temat uzdrawiającej siły miłości, Hermiona... No właśnie, Hermionie dwa pukle opadły na oko.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 18pt"&gt;P&lt;/span&gt;anoramuj na kocioł, tfu na zamek...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...jak powiedział reżyser do operatora (u Barei). Tych panoram w „Zakonie Feniksa” aż nadto. Efekt końcowy przyjemny dla oka: mgła się podnosi, mrok zapada, drzewa falują. Tylko, szczerze mówiąc, można by to ciut przyciąć. Z chęcią obejrzałabym za to więcej Luny, Syriusza z flachą czy dodatkowe stracie McGonagall z Umbridge.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 18pt"&gt;P&lt;/span&gt;omysła mam nieziemskiego!&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Ale zacznijmy po kolei, jak mawiali Indianie (najpierw zaczęli wysadzać tory, a&lt;span style="COLOR: black"&gt; jak wysadzili, to już było po kolei)&lt;/span&gt;. Wszystko zaczęło się od rybki wytatuowanej na szyi Syriusza. Początkowo sądziłam, że to jakiś rodzinny znak czy familijna tradycja („Jam jest syn rodu Blacków; mnie owo siną rybę na szyi wykłuto”). Ale kiedy bohater ekshibicjonistycznie rozpostarł poły płaszczyka, obnażając obficie przyozdobioną klatę, wówczas olśniło mnie. Przecież to widomy znak przynależności Syriusza do elity! A w chwilę później narodził się plan. Otóż zawsze zastanawiało mnie, co ci azkabańczycy robili całymi latami, żeby nie zwariować do reszty. Myślałam, myślałam i wymyśliłam. A myśl moja przybrała taki oto kształt:&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;a name="cutid2"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="Kształt mej myśli"&gt;&lt;div&gt;WIĘZIENNA POWIEŚĆ EPISTOLARNA&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(inspirowane oryginalną korespondencją, zebraną przez Edwarda Redlińskiego)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;ol style="MARGIN-TOP: 0cm" type="1"&gt;&lt;li style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Syriusz do Lestrange’ów&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 35.4pt"&gt;&lt;em&gt;Siemacie, ludzie! Ciekaw jestem, za co powaliliście i kiedy. Jeśli macie szlugi, to byście podkopsali, a na te wypiskę bym wam oddał z procentem. Black&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol style="MARGIN-TOP: 0cm" type="1" start="2"&gt;&lt;li style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Rodolphus do Syriusza&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 35.4pt"&gt;&lt;i&gt;Black, tu Roddy Lestrange. Kopsam ci pięćset szlugów, bo na razie więcej nie mam. Jak będzie jeszcze co potrzebne, to napisz gryps, a dostaniesz więcej. Jeżeli chcesz, to mogę ożenić ci czaju każdą ilość. Z kirą popytaj Tony’ego, może on będzie miał, i nawiń mu. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 35.4pt"&gt;&lt;i&gt;Powaliłem za nic szczególnego, więc liczę, że mi dekret zbije, o ile będzie za pięć lat.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 35.4pt"&gt;&lt;em&gt;Masz pozdrowienia od Belli.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 35.4pt"&gt;&lt;em&gt;P.S. Tylko puknij, a od razu puszczam cały czaj bez żadnej nawijki.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol style="MARGIN-TOP: 0cm" type="1" start="3"&gt;&lt;li style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Syriusz do Dołohowa&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 35.4pt"&gt;&lt;em&gt;Stary, skołuj kiry i na następną łaźnię przerzuć. Jakbyś miał szlugi, to też kopsnij, bo u mnie kryzys jest z tym fantem. Black&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol style="MARGIN-TOP: 0cm" type="1" start="4"&gt;&lt;li style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Rookwood do Bellatrix&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 35.4pt"&gt;&lt;i&gt;Mała, kopsam ci dwie ramki szlugów, a ty podaj do Blacka. Jak możesz, to skołuj więcej i ożeń mu. Uważaj i nie przypal. Z kirą to potem, bo na razie jest kłopot z odbiorem - Dołohow poszedł na kabarynę. Spytaj Blacka, czy ma mojki albo drucik stalowy na kotwiczki na połyki.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="6"&gt;&lt;em&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;strong&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/strong&gt; Trzymaj się i pozdrów swojego starego. Augie&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/em&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol style="MARGIN-TOP: 0cm" type="1" start="5"&gt;&lt;li&gt;Przerywnik wokalny: &lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 35.4pt"&gt;&lt;font size="6"&gt;&lt;span style="FONT-STYLE: normal"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;em&gt;Syriusz śpiewa klasyczną więźniarska pieśń „Wśród nocnej ciszy i głosów burzy” (dla chętnych redakcja dostarczy tekst i nuty).&lt;/em&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/font&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;span style="FONT-SIZE: 18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;P&lt;/span&gt;rofetyzm i symbolizm w jednym stały domku...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...i oba wystąpiły na planie filmu. Co człowiek poskrobie jakąś scenę, to z drugiego dna sypią się metafory, klucze i znaki. Choćby wtedy, gdy panna Lovegood tłumaczy Harry’emu, że czarodzieje nie lubią testrali z powodu&amp;nbsp;ich odmienności. A widz rozumie, że oni oboje – ta zjawiskowo senna blondynka o nagich stopach, ten dzielny brunet z grzywką na szlachetnym czole – oni też odstają od szarego tłumu i za to odstawanie zapłacą najwyższą cenę.... &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;(Tu następuje przerwa, żeby wzruszeni czytelnicy – a niech ktoś mi tu spróbuje się nie wzruszyć, no! – mogli otrzeć łzy i wydmuchać nos.)&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Z drugiej strony, z piątej części Pottera można również wydłubać bardziej optymistyczne rodzynki. Przypatrzmy się uważnie końcowym scenom, czy nie wieje z nich pewną nieśmiałą nadzieją na happy end? Bo skoro Luna odnalazła swoje buty, to Harry z pewnością odnajdzie Syriusza.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:1938</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/1938.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=1938"/>
    <title>ann_wlkp @ 2007-08-22T16:29:00</title>
    <published>2007-08-22T14:06:16Z</published>
    <updated>2007-10-04T14:14:40Z</updated>
    <category term="sequele"/>
    <category term="czytanie"/>
    <content type="html">&lt;span style="FONT-SIZE: 12pt; FONT-FAMILY: &amp;#39;Palatino Linotype&amp;#39;; mso-fareast-font-family: &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: PL; mso-bidi-language: AR-SA; mso-bidi-font-family: &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&lt;font size="2"&gt;&lt;font size="3"&gt;Ostatnio było o romansidłach, dziś więc kolej na następną pasję literacką, a nawet Literacką. Otóż żywię namiętność do sequeli. I do prequeli. Ale najbardziej do paraqueli. Namiętność to trochę niezdrowa, coś jak zjadanie resztek z niedzielnego obiadu, ale trudno, są gorsze pasje. Wprawdzie rodzice marudzą, że zagracam im dom książkami, ale po prostu nie rozumieją, jakie mają szczęście. Przecież mogłabym leżeć pijana w rynsztoku, zamiast na kanapie z książką. A zresztą, sami nie są lepsi (bibliofile podli! Zajęli pół szafy w przedpokoju, tak że musiałam wynieść milicyjne kryminały do piwnicy). Poza tym kontynuacje i dogrywki maście wszelkie to najlepszy dowód, że na fanfikciarstwie można zarobić. Taka Pamela Aidan też pisała sobie blogowe opowiadanie w odcinkach, a zanim się obejrzała, wydali jej dzieło w trzech częściach i w omnibusie z twardą okładką. Innymi słowy, warto próbować.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;Jak?&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="A na przykład tak."&gt;&amp;nbsp;&lt;strong&gt;&lt;font size="3"&gt;JAK NAPISAĆ I WYDAĆ POWIEŚĆ I ZBYTNIO SIĘ NIE PRZEMĘCZYĆ&lt;/font&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;font size="3"&gt;Zalecenia ogólne:&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Kiedy nie wiesz, co wstawić, wstaw scenę erotyczną. Może być nawet od czapy, ale i tak obleci. Skoro sprzedał się romans Austenowskiej Emmy z baronową i to fałszywą... A z kolei w jednym retellingu „Perswazji” wszyscy sypiali ze wszystkimi (najwięcej, oczywiście, sypiał kapitan Wentworth, ale cóż, taki obowiązek Głównego Amanta).&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Bez skrupułów usuwaj ze sceny postaci, które ci nie leżą. W „Córce Elizy” Middletonowie siedzą w Londynie, Brandonowie z księciem Wellingtonem, a pani Dashwood oszalała – i po sprawie. &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Nie przejmuj się, jeśli autor utrupił bohatera, który jest ci niezbędny. Zawsze możesz go wskrzesić. Inspektor Javert też ponoć strzelił sobie w łeb, a u Francois Ceresy biega świeżutki jak pomidor prosto z grządki (do tego nosi tandetny pseudonim Verjat - fortel na miarę przedszkolaka). &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Kompiluj wątki z innych książek – w końcu czytelnik lubi tylko te melodie, które już raz usłyszał. W kontynuacji „Rozważnej i romantycznej” Julia Barrett udało się upchnąć nie tylko francuskie księżne oraz&amp;nbsp;heroiczne samotne matki, ale i kopię Willama Elliota (zdemaskowanego – jakżeby inaczej – przez ubogą wdowę, którą później uposaża mąż Głównej Bohaterki) oraz dzielnego Młodzieńca, który jedzie do Londynu, by ocalić tym razem nie cześć, ale majątek siostry Głównej Bohaterki (niestety, Młodzieniec nie jest taki ciekawy jak Darcy).&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Dodaj bohaterom trochę blasku i nie martw się, że przesolisz. Nieślubna córka Willoughby’ego dostała od autorki sześć palców u prawej ręki, rude włosy i duszę wyzwoloną z konwenansów (nie, nie nazywała się Mary Sue, tylko całkiem zwyczajnie - Eliza Williams).&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Zmieniaj miejsca, nie będzie ci przecież nikt dyktował, w jakich okolicznościach przyrody opisywać bohaterów. Sposoby na przeniesienie akcji są różne, na przykład Scarlett objechała dziadków, babcie, wujów i teściowe oraz kupę kuzynostwa. &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Łącz wątki z różnych książek; z sequelami jak z proszkami do prania – „dwa w cenie jednego” to zawsze znakomita reklama. Bierz przykład z Lin Haire-Sargeant: Rochester w roli ojca Heathcliffa to jest to!&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Nie zapominaj o pobocznych bohaterach. Wprawdzie nie muszą się plątać na scenie, ale niech chociaż wyślą kartkę albo zginą tragicznie. Na przykład Robert Ferrars najpierw zbankrutował, potem wyjechał do ciepłych krajów, a na końcu zjedli go dzicy (Murzynek Bambo w Afryce mieszka, Roberta zjadł nam ten nasz koleżka – biedna Lucy...). &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Nie licz na inteligencję czytelników. Jak retelling „Rebeki” –&amp;nbsp;to „Opowieść Rebeki”, jak dalszy ciąg „Przeminęło z wiatrem” – to „Scarlett”, jak „Lalki” – to „Wokulski i Izabela”. Jeśli autor spieprzył sprawę, to poprawić po nim musi tłumacz. I tak „A Visit to Higbury” na polski rynek weszło jako „Świat Emmy”. A z kolei „Wide Sagrasso Sea” przetłumaczono jako „Szerokie Morze Sargassowe” i co? I nico. A gdyby wydawca poszedł po rozum do głowy, zmieniłby tytuł na „Wcześniejsze przygody pana Rochestera” i sprzedawałoby się jak świeże bułeczki. I chrzanić, że nazwisko Rochester nie jest wspomniane w książce ani razu, a przygód nie uświadczysz. W końcu, jak pisał Umberto Eco, grunt to chodliwy tytuł. &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;1. Prequel, czyli metoda na głupa&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Krok pierwszy: napisz książkę. Krok drugi: wrzuć do niej kilka nazwisk z innej książki.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;Uwaga&lt;/b&gt;: treść twojego dzieła nie musi w jakikolwiek sposób korespondować z utworem wyjściowym. Wystarczy, że na okładce da się umieścić napis „Ciąg dalszy tego i owego”.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;Przykład&lt;/b&gt;: „The Youngest Miss Ward” – teoretycznie prequel do “Mansfield Park”, praktycznie opowieść o dzielnym Kopciuszku. W bonusie: podli wujowie, złe macochy, heroiczne guwernantki i romantyczni lordowie odpływający za ocean. Warto zauważyć, że głównym plusem książki jest możliwość przerobienia jej m.in. na: paraquel „Wichrowych Wzgórz” („The Youngest Miss Linton), sequel „Rozważnej i romantycznej” („The Youngest Miss Dashwood”), a jak ktoś się uprze to i „Portretu damy” („The Youngest Miss Osmond”).&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;2. Sequel, czyli metoda na Amandę Quick&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Krok pierwszy: czytasz cudzą powieść. Krok drugi: dorabiasz jej ogon w postaci romansidła.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;Uwaga nr 1&lt;/b&gt;: należy pamiętać, że każda – dosłownie każda – książka da się uromansidłowić. Oczywiście, czasami trudno zapełnić czymś luki pomiędzy kolejnymi wyznaniami miłosnymi scenami łóżkowymi, dlatego też warto wzorować się na innych pisarzach.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;Przykład&lt;/b&gt; (za „Pemberley” Emmy Tenannt):&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Oto szczęśliwi państwo Darcy prowadzą gospodarstwo mleczarskie (PGR „Pemberley” – podnosimy mleczność z hektara!). Niestety, w niecały rok po ślubie nie zdążyli dorobić się potomka, podczas gdy Jane chodzi w drugiej ciąży, a Lidia urodziła już czwórkę dzieci (jak wiadomo, Wickhamowie rozmnażali się przez pączkowanie). Tak więc Darcy wyjeżdża do Londynu, żeby tam bawić się w gronie bliżej nieokreślonych dam w bliżej nieokreślony sposób. Elżbieta odchodzi od zmysłów (a wraz z nią czytelnik), po czym postanawia porzucić męża i zostać guwernantką. W tle pani Bennet – nieutulona wdowa po panu Bennecie, który zmarł w tzw.przedakcji – oddaje się flirtowi z nieco lewym pułkownikiem z drewnianą nogą. Tymczasem wychodzi na jaw, że Bingley miał przedślubną i nieślubną córkę z bliżej nieokreśloną Francuzką (córka miała na imię Adela, a Bingley tak naprawdę nazywał się Edward Rochester i zwiał z innej książki – i robi się jak u Jaspera Fforde’ego). Niestety, nadchodzi czas, aby rozwiązać ten węzeł gordyjski wątków. Autorka załatwia to w stylu Aleksandra Wielkiego: Jane umiera, Bingley się kaja, a Elżbieta spada ze chodów, kiedy zaś odzyskuje przytomność, u jej nóg czołga się wzruszony Darcy i dziecię kwili w jej ramionach. Kurtyna.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;Uwaga nr 2:&lt;/b&gt; warto podążać z gustami czytelników, nawet – a może zwłaszcza – jeśli kłóci się to z treścią pierwowzoru..&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;Przykład&lt;/b&gt; (za „Elinor and Marianne” Emmy Tenannt):&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Oto Marianna postanawia olać pułkownika i jego flanelową kamizelkę, po czym przenosi się do Combe Magna, gdzie Willoughby wraz ze swymi szurniętym przyjaciółmi zakłada komunę, propaguje wegetarianizm, wolną miłość i kwiaty we włosach. &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;Uwaga nr 3:&lt;/b&gt; wykorzystuj postaci drugiego planu. Nawet jeśli wyemigrowały za ocean, to nie znaczy, że Główny Bohater nie może na nie wpaść przypadkiem.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;Przykład &lt;/b&gt;(za Francois Ceresea): Mariusz – oddając się hulankom ze „złotą młodzieżą” – zapomina o Cosette i popada kolejno:&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;w złe towarzystwo&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;w długi&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;na galery&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;na piratów&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;na odległy brzeg Ameryki&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;i tam, w dzikim kraju Indian, bizonów i demokracji, kogóż spotyka jeśli nie starą znajomą – pannę Thernardier&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;3&lt;b&gt;. Paraquel, czyli metoda na livejournala&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Krok pierwszy: czytasz książkę. Krok drugi, przepisujesz książkę z punktu widzenia postaci, której autor nie obdarzył własnym POVem, najlepiej w formie pamiętnika.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;Uwaga:&lt;/b&gt; pamiętnik musi pisać Główny Amant. Należy pamiętać, że w każdej książce występuje Główny Amant (bo skoro każda powieść może być romansem – patrz punkt 2). Oczywiście, narracja z jego punktu widzenia powinna zawierać to, co zazwyczaj zawierają typowe samcze wynurzenia. Czyli mnóstwo:&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Ochów („Och, jaka ona piękna/zgrabna/powabna etc.)&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Objawień* („Pójdź w me ramiona, miłości mego życia!”)&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;Odrodzeń Przez Miłość („Dla niej rzucę kochanki, palenie i krykieta”)&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;*pozwoliłam sobie zapożyczyć od villi z komentarza do notki o romansidłach&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;Przykłady:&lt;/b&gt; liczne „Pamiętniki hrabiego Monte Christo”, „Diariusze Darcy’ego” czy inne „Wyznania kapitana Wentwortha”&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;A na koniec, żeby nie było, że narzekam, to przyznam, że zdarzyło mi się czytać dobre ksiązki będące dobrymi: prequelami (Jean Rhys), sequelami (Susan Hill) i paraquelami (Joan Austen-Leigh).&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:1693</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/1693.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=1693"/>
    <title>ann_wlkp @ 2007-08-07T21:13:00</title>
    <published>2007-08-07T19:03:34Z</published>
    <updated>2007-10-04T14:13:19Z</updated>
    <category term="czytanie"/>
    <category term="romansidła"/>
    <content type="html">&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Najpierw będzie ogłoszenie parafialne:&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Czy ktoś orientuje się, jak zmienić te znaczki, które pojawiają się pod notką? Na przykład z chęcią wstawiłabym „w czytaniu” zamiast „nastrój”. Bo w jakim jestem nastroju, to wynika z wpisu. Zresztą, jeśli ogarnia mnie przygnębienie głębokie niczym myśli premiera, nie zajmuję się przecież dzierganiem livejournala, tylko zamykam się w pokoju z sokiem porzeczkowym, słodkościami i „Światem zabawy”. Swoją drogą, polecam tę książkę jako idealną lekturę na chandrę. Kiedy popadam w czarną rozpacz, wmawiając sobie, że nic nie wiem, nic nie umiem i do niczego się nadaję, zawsze sięgam po Edith Wharton albo po Galsworthy’ego. Wszyscy ich bohaterowie pieprzą sobie życie z niedoścignioną maestrią i zazwyczaj wystarcza mi kilkadziesiąt stroniczek, żeby się przekonać o własnym szczęściu. W końcu moja siostra nie wychodzi za egoistę-sadystę, mój brat nie musi uciekać przez zieloną granicę do Portugalii, moi rodzice nie balansują na skraju płynności finansowej, a ja sama nie kocham się w tragicznym idiocie-poecie. Czyli na co tu narzekać?&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Teraz będzie notka właściwa:&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Jerzy Pilch oświadczył kiedyś, że każdy humanista chce napisać kryminał. Według mnie natomiast, każda prawdziwa kobieta* chce napisać romansidło. Oczywiście, za wyjątkiem tych, które pragną romansidło przeżyć, ale to już kwalifikuje się do psychologa, a może nawet do psychiatry.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Rzecz jasna, mnie również marzy się napisanie romansidła. Niestety, brakuje mi po temu czasu, cierpliwości i papieru. W związku z tym postanowiłam pójść na skróty i wykorzystać lata doświadczeń nabytych przy czytaniu. Innymi słowy, stworzyłam króciutki spis, jaki w moim skromnym zdaniem przyda się każdej Amandy Quick &lt;i&gt;in spe&lt;/i&gt;.&amp;nbsp;Pragnę równocześnie zaznaczyć, że nie planuję w jakikolwiek sposób pobierać procentów od autorów, którzy, korzystając ze mojego zestawienia, stworzą arcydzieło na miarę Barbary Cartland. Nie, zadowolę się zwięzłą dedykacją. No i może malutką butelka wina, najlepiej różowego Carlo Rossi.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;* Czym różni się kobieta od prawdziwej kobiety? A no tym, czym Polak od prawdziwego Polaka. Krótko mówiąc, z tym pytaniem proszę się zgłosić do czytelników „Naszego Dziennika”.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="Alfabet Autora Romansideł"&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;font size="3"&gt;ALFABET AUTORA ROMANSIDEŁ&lt;/font&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;font size="3"&gt;Dedykowane wszystkim wielbicielkom aksamitnych negliży oraz mężczyznom, którzy wiedzą, że czasami trzeba wyjść&lt;/font&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;A jak Antagonizm&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...który musi dzielić parę głównych bohaterów. Przyczyny mogą być różne, ale podstawowy schemat pozostaje bez zmian: bohater nie wierzy w uczucie ukochanej, choć w istocie to on sam jest wszystkiemu winien jako podły samiec. Antagonizm powinien pojawić się na początku Romansidła lub w środku, w każdym razie przed obowiązkowymi punktami końcowymi (patrz&amp;nbsp;F i E).&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;B jak Bracia&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...rzecz niezwykle pożyteczna i warta wykorzystania jako element pełniący najrozmaitsze funkcje, na przykład:&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Brat Bohaterki, starszy, zmrożony – góra lodowa na drodze do miłości – doskonałe podłoże Nieporozumień&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Brat Bohatera, młodszy, skłócony – który godzi się z Bohaterem na skutek interwencji Bohaterki – ładny dodatek do Happy Endu&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Brat Bohaterki, młodszy, rozwydrzony – który wychodzi na ludzi, dzięki męskiej ręce Bohatera – jw.&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Brat Bohaterki, rozumny i rozsądny –&amp;nbsp;który służy do prowadzenia rozmów z Bohaterką i wyjaśniania jej, że Bohater to jednak równy chłop – dobra metoda do przezwyciężenia Nieporozumień&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Brat Bohaterki, zmarły – podejrzewany przez Bohatera o bycie świnią – świetna przyczyna Antagonizmu&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Brat Bohaterki, sympatyczny, prawdopodobnie zmarły – którego zgon (domyślny i rzekomy) popycha Bohaterkę w ramiona Bohatera – niezły zaczątek Intrygi&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Brat Bohaterki, niezmarły, fałszywy – który okazuje się przystojnym kapitanem i poślubia Bohaterkę – idealny fajerwerk do Finale Grande&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Brat Bohatera, tajemniczy, z brodą – który okazuje się samym Bohaterem, tyle że nieogolonym – jak wyżej&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;C jak Czerń (Mroczna)&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...która dominuje wśród płci męskiej. Dotyczy to Bohatera; najczęściej jest on wysokim brunetem o oczach stalowych/granatowych/czarnych itd. Wszelkie jaśniejsze odcienie są zarezerwowane dla:&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Podłych Uwodzicieli, nęcących Bohaterkę w swe sidła&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Braci skłóconych, znarowionych, stojących na drodze do Happy Endu&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Przyjaciół i Pomagierów Bohatera, którzy mogą dzielnie zginąć lub poślubić Przyjaciółkę Bohaterki (patrz D)&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;D jak Drugi Plan, czyli Przyjaciółka Bohaterki&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...obowiązkowo blondynka, słodka i łagodna. Nosi różowe suknie, nic nie wie o życiu, w decydującym momencie (patrz F) mdleje. Może też występować w wersji Młodszej Siostry, Kuzynki, Podopiecznej.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;E jak End&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...który obowiązkowo musi być Happy. Bez tego elementu nie można mówić o Romansidle (do szczególnego rozważenia przez autorów sadystów).&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;F jak Finale Grande&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...w którym wszystko się wyjaśnia. U Christie detektyw zbierał podejrzanych w jednym pokoju i wygłaszał &lt;i&gt;exposé&lt;/i&gt; zakończone demaskacją zbrodniarza. W Romansidle jest podobnie, ale trudniej. Przede wszystkim bohaterowie muszą niespodziewanie i spontanicznie spotkać się w jednym miejscu (ot, wpadli przypadkiem na raut u hrabiny albo do tajnej komnaty w lochach zamku). Następnie dochodzi do sekwencji zaskakujących wydarzeń (łotrzy wyskakujący z szafy, pistolety wyciągane zza dekoltu, wierni stajenni wpadający z odsieczą), w wyniku których:&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Najczarniejszy Charakter dokonuje autodemaskacji swych makiawelicznych planów, co oszczędza siły i oddechu Bohaterów na punkt trzeci.&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Wyjaśnia się cała misterna Intryga.&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Bohater i Bohaterka wyznają sobie miłość, obowiązkowo z deklaracją małżeństwa, jeśli do tej pory nie usankcjonowali swego związku.&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;G jak Gruszki&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...które mogą, ale nie muszą pojawić się Romansidle. (Myślicie, że tak łatwo wymyślić coś na G?) &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;H jak Historyczno-Obyczajowe Tło&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...które przejawia się głównie w opisach strojów Bohaterki. Pamiętajcie, autorzy, grunt to długie suknie!&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;I jak Intryga&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...która być musi, chociaż wszyscy wiedzą, że nie ona jest najważniejsza. Osią tejże Intrygi można uczynić wszystko. Najczęstsze motywy to: &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;„Kloss i Bruner grają w berka” – czyli On tropi szpiega/zdrajcę/mordercę, a Ona mu w tym pomaga/przeszkadza.&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;„Kto ukradł Koh-i-noora?” – czyli Oni szukają drogocennego klejnotu/rękopisu/testamentu/figurki sokoła wysadzanej diamentami itd.&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Bywają też mniej szablonowe rozwiązania, na przykład osią Intrygi jest zemsta za zakażenie dziadka chorobą weneryczną (dla zainteresowanych: chodziło o Treponema pallidum).&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;J jak&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...dobrze, że nie muszę pisać poradnika dla autorów polskiej powieści psychologicznej!&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;K jak krewni niczym króliki z kapelusza&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...wyskakują i znikają. Są, oczywiście, Bracia, którzy okazują się: nieżywi, żywi, nie-Braćmi, nieistniejącymi wytworami imaginacji (patrz B). Oprócz nich pojawiają się także inni członkowie rodziny, choćby:&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Podłe Matki – zamiast tkwić w klasztorze, intrygują na zgubę dzieci.&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Tajemnicze Teściowe – niczym &lt;i&gt;deus ex machina&lt;/i&gt; wysyłają listy, w których oczyszczają Bohatera z winy, po czym wychodzą za mąż za austriackich hrabiów (żeby nie mnożyć wątków).&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Cudem Ocalałe Siostry – odnajdują się po latach jako adoptowane córki podstarzałych, acz sympatycznych hrabin.&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;Złe Siostry – wpadają przypadkiem, aby podrzucić owoce swych nieprawych związków do domu niewinnej Bohaterki.&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;L jak Londyn&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...w którym toczy się co najmniej połowa akcji Romansidła. Pozwala to na upchnięcie w fabule licznych bali, herbatek, wizyt u księżnych i krawcowych (patrz H) oraz spacerów po parku i przejażdżek dorożką. Miejsce alternatywnym jest Majątek Na Wsi.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;M jak Majątek Na Wsi&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...który musi posiadać Bohater – najczęściej dobry zarządca, ale buc i mruk. Dopiero Bohaterka uświadamia ukochanemu, że kamerdyner też człowiek.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;N jak Nieporozumienia&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...będące przyczyną Antagonizmu. Wynikają one z :&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;tępoty, fałszywej dumy, braku zaufania, żądzy władzy, promiskuityzmu, egoizmu – Bohatera&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;font size="3"&gt;inteligencji, odwagi, lojalności, wierności, samodzielności, wolnomyślicielstwa – Bohaterki&lt;/font&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Rzecz jasna, konflikt ten należy ubrać w odpowiednie dekoracje. Dajmy na to: Bohater, brytyjski arystokrata wychowany wśród Beduinów, nie rozumie pragnień żony. Dach nad głową jest, daktyle w misce są, dzieci są – to czego chcieć więcej? A Bohaterka pragnie miłości. Jakie to oczywiste, prawda?&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;O jak Odnowa Przez Miłość&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...która musi dotyczyć Bohatera. Element bezwzględnie obowiązkowy jak grzyb w barszczu (wigilijnym).&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;P jak Psychologia&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;... sprowadzająca się do tego, że On jest męski, a Ona kobieca, więc razem stworzą podstawową komórkę społeczną.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;R jak Rysie i Rysiczki&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...tych pierwszych w Romansidle nie uświadczysz (chyba że w roli poczciwych sług). Te drugie zdarzają się za to licznie i najczęściej łączą ognisty kolor włosów z równie ognistym temperamentem.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;S jak Seks&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...który w Romansidle jest, acz nieco zawoalowany (oczywiście z przyczyny długich sukni, gorsetów, halek itd.). Niedogodność tę można usunąć, doprowadzając do spotkania Bohaterów w dezabilu.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;T jak Tytuł&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...najlepiej dwuwyrazowy. Poleca się przymiotniki takie jak: namiętny, ognisty, tajemniczy, zakazany, przewrotny, oraz rzeczowniki: kochanek/kochanka, cnota, niecnota, dama, piękność, romans. Początkującym autorom polecam ułożenie dwóch stosików kart i losowanie po jednej z każdej kupki. Sposób ten oszczędza czasu i energii.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;U jak Ulubiony Motyw&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...zależny od gustów i guścików pisarza. Niektóre autorki lubują się Bohaterkach-sawantkach, które co drugie zdanie cytują Woltera albo Platona, piszą artykuły pod pseudonimem, wydają średniowieczne romansidła. Inne wolą Bohaterów w mundurach. Są też pisarki, które wytrwale umieszczają w każdej swojej książce jeden motyw: seks w ogrodzie, seks na statku, seks w dorożce czy, jakże konserwatywnie, seks przed kominkiem.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;W jak Wellington (książę) i Waterloo (bitwa pod)&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...które to rekwizyty pojawiają się często gęsto niczym oka w rosole. Wykorzystywać je można w różny sposób – jako element Intrygi (szpiedzy, zaginione dokumenty), Tła Historyczno-Obyczajowego (potańcówki z oficerami, książę-uwodziciel) czy Psychologii (Ona pielęgnuje rannych, On rozprawia o taktyce i strategii). &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;X jak Xiążę, Markiz, Hrabia&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...a w ostateczności Baron – takie tytuły powinni nosić Bohaterowie. Baronet to już nędza i nadaje się najwyżej dla Przyjaciela Bohatera. Natomiast Bohaterka może być zwykłą „córką dżentelmena” à la Lizzy Bennet.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;Y jak Ying i Yang&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...których uosobieniem są Bohater i Bohaterka.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;b&gt;Z jak Zmiana/Przemiana/Ewolucja&lt;/b&gt;...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;...która &lt;i&gt;de facto&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;de iure&lt;/i&gt; nie występuje. Kto był łajdakiem, ten łajdakiem zostaje do ostatniej linijki. Jedyny wyjątek to Odnowa Przez Miłość.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Życzę miłego i owocnego pisania. W sprawie honorarium proszę pisać na maila &lt;/font&gt;&lt;a href="mailto:annhp@poczta.fm"&gt;&lt;font size="3"&gt;annhp@poczta.fm&lt;/font&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:1438</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/1438.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=1438"/>
    <title>ann_wlkp @ 2007-07-24T23:14:00</title>
    <published>2007-07-24T20:37:31Z</published>
    <updated>2007-10-04T14:11:15Z</updated>
    <category term="opinia"/>
    <category term="czytanie"/>
    <category term="hp"/>
    <content type="html">&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: normal"&gt;&lt;font size="3"&gt;Narodowy charakter Polaków opiera się na narzekaniu. Rząd jest do niczego, praca jest do niczego, płaca jeszcze bardziej, a w dodatku na dworze leje/upał/pełno liści. &lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Tak więc zgodnie z moim narodowym dziedzictwem pozwolę sobie trochę popsioczyć, tym razem na siódmą część Pottera. Bo na coś przecież trzeba, prawda?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="Siódemka nie jest szczęśliwa"&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="6"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;SIÓDEMKA NIE JEST SZCZĘŚLIWA&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="6"&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="6"&gt;&lt;font size="3"&gt;Po pierwsze, co za dużo, to niezdrowo &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ludzie, czy to Tesco albo inny Lidl? &lt;i&gt;Dziś w promocji do siedmiu horkruksów dołączamy trzy relikwie, a dla co dziesiątego klienta miniaturowy święty Graal i bilet do Avalonu w jedną stronę. &lt;/i&gt;Zawsze uważałam, że gadżeciarstwo zgubi fantasy. Wprawdzie JKR do pewnego czasu hamowała się – tu&amp;nbsp;kamień filozoficzny, tam pamiętniczek Riddle’a, ówdzie jakaś mapa – ale w ostatniej części poszła na całość: horkruksy, relikwie, trzech braci, czterech Założycieli, święty miecz, święty diadem, przeklęty pierścień... To sklep z biżuterią czy powieść przygodowa?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="6"&gt;&lt;font size="3"&gt;Po drugie, co tam, panie, w drugim planie&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Coraz wyraźniej widać, że JKR najlepiej wychodzą te opowieści, które kryją się wewnątrz szkatułki. Czwarty tom był dla mnie w dużej mierze historią Crouchów, podobnie jak piąty – historią Blacków, w szóstce gwoźdź programu stanowiły retrospekcje dotyczące Gauntów, a siódemka stoi przeszłością Dumbledore’ów. Całkiem niezłe jest też wyznanie Szarej Damy; szkoda tylko, że potraktowane po łebkach, bo &lt;em&gt;grande finale&lt;/em&gt; już czai się za rogiem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Co jeszcze ładnie wybrzmiewa u JKR? Upiory życia codziennego, jak pomysły Umbridge w piątce czy sprawa Cattermole’ów w siódemce. Choć czasami autorce zdarza się przedobrzyć, na przykład po co te tortury w Hogwarcie? Czy to jakiś marny angst, żeby logika musiała ustąpić miejsca kiepskim efektom specjalnym?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Po trzecie, wiem, że to nie kryminał, ale...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;...czy główna oś fabularna nie mogła by być ciut bardziej składna? Do dwudziestego piątego rozdziału fabuła wlecze się jak flaki z olejem. Trio spędza wakacje pod namiotem, od czasu do czasu zachodzą różne przypadkowe i cudowne wydarzenia, a jedyne ciekawe kawałki to te dotyczące historii Dumbledore’a oraz wstawki z życia codziennego ludu magicznej Anglii. Za to od&amp;nbsp;„Malfoy Manor” akcja leci jak kotki gnane parą, gubiąc po drodze cel i styl. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zresztą, mój kołek do zawieszania niewiary pękł już nieco wcześniej. No bo nijak nie umiem sobie wyobrazić, że:&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Trio przez miesiąc głowi, jak dostać się do Ministerstwa, ale nikt nie pomyśli, co robić dalej. I to przez pełne trzydzieści dni. To już nawet nasz rząd, by załapał, że coś przegapił.&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Jak ktokolwiek mógł dać się nabrać na zastępczego „chorego Rona”, zwłaszcza że Harry i Hermiona nie wrócili do Hogwartu? To jest podstęp na miarę przedszkolaka, a nie tajnej organizacji.&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Voldemort po dwóch tomach wreszcie zrozumiał, do czego służy Imperius i zabrał się infiltrację Ministerstwa. Biorąc pod uwagę, że przejęcie władzy zabrało mu kilkanaście dni, człowiek zachodzi w głowę, czemu nie doszło do tego dwa tomy wcześniej.&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Ron w ciągu kilku minut nabył umiejętności naśladowania mowy węży. Czyli wystarczyło poudawać czajnik, żeby otworzyć Komnatę Tajemnic? To po co te hocki w drugim tomie?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Poza tym, makiawelizm - makiawelizmem, przemyślność – przemyślnością, a plan dyrektora jest tak przebiegły, że aż nieprawdopodobny. Jestem wielką fanką Dumbledore’a - gracza, ale u JKR Albus nie gra w szachy ani nawet w bilard. To pasjans i to pasjans z wcześniej ułożonymi kartami. Nic więc dziwnego, że...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;...po czwarte, przez dziury w fabule wieje wiatr&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A jak wieje, to trzeba je czymś załatać – i autorka łata. Jak?&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Sposób pierwszy – na magię. Ron odnalazł drogę do przyjaciół? To magia! Neville wyciągnął z Tiary miecz, który wcześniej zwinął goblin? To magia! Harry’ego trafiła Avada i nadal dycha? To magia! Tu przepowiednia, tam święta moc poświęcenia. Artefakty zmieniają właścicieli, nie ruszając się z miejsca. Ówdzie jeszcze błysną moce i nadmoce prastarych pelerynek. Srebrna łania w trawie puszczy, złota kula blask pod nogi ścieli, a Harry prezentuje nadludzkie siły (próbował kiedyś ktoś z was wypatrzyć, co leży na dnie zamarzniętego jeziora?).&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Sposób drugi – na starych znajomych, czyli wykorzystujemy bohaterów i łączymy wątki z poprzednich części. I czapy z łbów*, jeśli autorowi wychodzi taka przeplatanka. JKR czasami wychodzi (sprawa z porwaniem Luny, łapówka Fletchera dla Umbridge), a czasem niestety nie (trójkąt Aberforth – Zgredek – lusterko, Krum pojawiający się przypadkiem na weselu, żeby wygłosić swoje kwestie o Gregorowiczu i symbolu Grindewalda).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;* niestety, to nie ja wymyśliłam to nowe i rewelacyjne tłumaczenie zwrotu &lt;i&gt;Chapeaux bas!&lt;/i&gt; Autorem jest poseł Maksymiuk, człowiek pełen inwencji, nie tylko translatorskiej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="6"&gt;&lt;font size="3"&gt;Po piąte, postmodernizm czai się za rogiem&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ileż nawiązań! A to Harry, jak drugi Neo, trafia w zaświaty i ląduje na dworcu, żeby tam skrystalizować swój światopogląd. A to Ron wydobywa miecz (i Pottera za jednym zamachem) z jeziora (dawniej było lepiej, bo różne panienki wyciągały ręce, a w dzisiejszych czasach trzeba się samemu potrudzić).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A intryga? Jak to pisała Christie, na początku pojawia się dziewczyna w opałach i rzuca „Nie mogę nic powiedzieć”, a potem jej ukochany w pocie czoła na trzystu stronach odkrywa tajemnicę. I, oczywiście, na koniec nikt nie pyta, czemu wszystkiego nie dało się wyjaśnić w pierwszym rozdziale. U JKR jest podobnie: intryga wije się jak wąż w przedśmiertnych drgawkach, aż sami bohaterowie zachodzą w głowę i dziwią się, o co tu chodzi. Na szczęście, Harry w końcu rozwiązuje zagadkę. I tu czytelnikom objawia się straszna prawda:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;“Please just answer me this: If the Deathly Hallows really existed, and Dumbledore knew about them, knew that the person who possessed all of them would be master of Death—Harry, why wouldn’t he have told you? Why?”&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;He had his answer ready.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;“But you said it, Hermione! You’ve got to find out about them for yourself! It’s a Quest!”&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;I teraz wiadomo już, czemu intryga taka zawikłana, czemu logiki brakuje, za to artefaktów aż nadto – po prostu dyrektor chciał, żeby Harry odbył Quest. Może i słusznie, bo jest to niezbywalny element każdej porządnej książki fantasy, a dotychczas autorka serwowała same produkty zastępcze (bieg przez płotki do Kamienia Filozoficznego, ciuciubabka w labiryncie itp.). Ale szczęściem Dumbledore wziął sprawy w swoje ręce i skierował fabułę na właściwe tory. Bo co to za przyjemność być bohaterem powieści fantasy bez Questu? &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="6"&gt;&lt;font size="3"&gt;Po szóste, ależ ci faceci to same niedoroby&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Syriusz – pijak, związkofob i seksista (patrz panienki na ścianach). Nic dziwnego, że Potterowie nie nadali jego imienia żadnemu ze swoich dzieci. Bo i co ten Black zrobił dla Harry’ego? Pojawił się na dwa tomy, zamieszał dzieciakowi w głowie i zostawił go z poczuciem winy. Chociaż trochę szkoda, Syriusz Severus to by było coś!&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Remus – nie chce, nie może, żeni się, ma wyrzuty, płodzi, znowu nie chce... I co zrobić z takim chłopem?&amp;nbsp;Strzeżcie się, dziewczęta, refleksyjnych inteligentów, a już zwłaszcza inteligentów w wyciągniętych swetrach.&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Severus – szczenięcą miłość przeżywa jak odrę z powikłaniami. Czterdziecha na karku, a jemu ciągle zwidują się szmaragdowe oczy ukochanej. To nie uczucie, to nie wierność, to patologia! A mógł sobie znaleźć jakieś ciekawe hobby...&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Lucjusz – syn w potrzebie, honor w gruzach, po rezydencji szwendają się niedomyte luje i banda idiotów z tatuażami, a on co? A on nic. Brudną robotę odwala Narcyza, prawdziwa kobieta pracująca.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Po siódme, a tak od czapy...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;...dodam, że Xenophilus kojarzy mi się jednoznacznie – z Haemophilus influenzae. Z drugiej strony, niektóre bakterie mają takie wdzięczne nazwy, że żal nie skorzystać. Czy córka Luny mogłaby nosić imię Moraxella?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="6"&gt;&lt;font size="3"&gt;Po ósme, bo patosu było za dużo&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy Stworek musi przejść przemianę wewnętrzną w tempie pociągu Intercity i zostać drugim Zgredkiem? Jedyny zysk to to, że w końcu wiemy, czemu JKR uśmierciła Syriusza. Chodziło o pokazanie, jak kończą niegrzeczni chłopcy, którzy nie mówią „dziękuję”.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy Percy musi wpadać na bitwę jak baba na peron*? Zresztą, wpadanie wpadaniem, ale on jeszcze zdążył się pojednać. Cóż za punktualność!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy Snape musi przed zgonem odstawiać łzawe scenki w stylu Stefci Rudeckiej? Ma ginąć, to niech ginie, słusznie i logicznie mu się należy, ale po co to całe przedstawienie, to „Spójrz mi w oczy, załóż rudą perukę, a będę się czuł, jakbym umierał w Jej ramionach”?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy Dumbledore musi tak kadzić Harry’emu w scenie na dworcu? Ach ten Potter, tak śmiały, tak lojalny, tak szlachetny, jedyny godny tego, by zostać Panem Śmierci... Rozumiem, dyrektor próbuje po raz kolejny zmanipulować chłopaczkiem, żeby nie wsiadł do pociągu byle jakiego, tylko wrócił na ziemski padół i wykończył Voldemorta. Ale co za dużo, to nie zdrowo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy Harry musi wygłaszać mowę niczym taniej klasy iluzjonista, zamiast po prostu utrupić Voldemorta? I do kogo ta mowa? Wiadomo, że nie do widzów pojedynku, tylko do nas, czytelników, żebyśmy zrozumieli meandry fabuły zakręconej jak świński ogon. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;* Lepiej późno niż wcale, jak powiedziała baba, spóźniając się na pociąg – tym powiedzeniem profesor K. witał osoby spóźniające się na wykłady.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="6"&gt;&lt;font size="3"&gt;Po dziewiąte, hau, hau, hau!&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zaklinałam się, że nie zdzierżę paringu Lily/Severus i Snape’a czystego niczym kryształ. Zaklinałam się, że to nie po linii poprzednich tomów i wbrew logice. Niniejszym przyznaję się do pomyłki i odszczekuję wszelkie brudne supozycje o podwójnych zdradach, podwójnych szpiegach, podwójnej moralności i podwójnym dnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale i tak zęby mnie bolą przy czytaniu „The Prince’s Tale”. Przełknęłabym uczucie Severusa do Lily, gdyby nie było podane w tak sztampowym sosie. Ot, kilka widoczków: chłopak spotyka dziewczynę, chłopak traci dziewczynę, chłopak marnuje sobie życie, a dziewczyna żyje, nie długo wprawdzie, ale za to szczęśliwie. Szast, prast, kawa na ławę i możemy przejść do kolejnego rozdziału.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A jak już jesteśmy przy Severusie, to czy JKR nie mogła go ubić raz a dobrze? Teraz się dopiero namnoży fików zmartwychwstańczych. („Snape poleżał chwilę. Potem mu się znudziło, więc wstał, otrzepał szaty i uwarzył odtrutkę. A potem przypomniał sobie, że zawsze chciał pojechać na Hawaje.”)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Po dziesiąte, dziękuję JKR i wszystkim duchom w niebiesiech, że:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Jest Ron! Z tomu na tom robił się coraz bardziej buraczany i w siódmej części osiągnął pełnię. Prawdziwy dorodny burak spod Radomia*. Jakie szczęście ma Hermiona!&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Żadne z Malfoyów nie nawróciło się Dobrą Stronę Mocy. Bardzo podobał mi się ten wątek – jak to życiowe plany legły w gruzach i teraz wszystko im już wisi, byle tylko przeżyć.&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Syriusz nie ożył ani nawet nie zamachał nogą z lusterka. Szkoda tylko, że JKR nie pociągnęła motywu z zasłonką, to był dla mnie chyba najbardziej intrygujący artefakt.&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Severus zginął tak do czapy, bo się Voldemortowi przywidziało. Lubię, jak bohaterowie umierają niepotrzebnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;* ponoć pod Radomiem są najlepsze gleby pod uprawę buraków (podaję za villi).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Po jedenaste, a jednak...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;...Kingsley pozostał przy życiu. Kto by się spodziewał... Już go widzę na stanowisku ministra, jak wygłasza podnoszące na duchu przemowy. Czy mogę liczyć na fika „IV republika Shacklebolta”?&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Po dwunaste,&amp;nbsp;i znów, a&amp;nbsp;jednak...&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;...może jest jakieś drugie dno? Bo przeczytałam powtórnie epilog i teraz nie wydaje mi się taki słodko sentymentalny. W gruncie rzeczy jest przygnębiający - tyle rzeczy się wydarzyło, tyle wody upłynęło i co? I nic się zmieniło. Jakie to uroczo ludzkie, że nikt nie uczy się na błędach. Może ktoś napisze o tym miniaturkę, proszę?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;EDIT:&lt;br /&gt;Po konsulatcji telefonicznej z obywatelką villi, umieszczam sprostowanie: otóż buraki nie były spod Radomia, ale spod Kutna. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:1221</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/1221.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=1221"/>
    <title>Medycyna w legendzie</title>
    <published>2007-07-12T20:22:27Z</published>
    <updated>2007-10-04T14:08:02Z</updated>
    <category term="zwyczajne życie"/>
    <category term="studia"/>
    <lj:music>Cohen, The Partisan</lj:music>
    <content type="html">&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;„To ważne, rozumieć czyjś udział w legendzie”, jak pisał Cohen. Tym niemniej, euhemeryzacja dostarcza więcej zabawy. A jeśli samemu było się świadkiem tworzenia legendy, jeśli samemu dorzuciło się do tego pomnika swoje pięć groszy... to euhemeryzacji należy dokonywać pod pseudonimem. Najlepiej na livejournalu.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="Ciężka dola studenta medycznego"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;font size="3"&gt;CIĘŻKA DOLA STUDENTA MEDYCZNEGO&lt;/font&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Dramatis personae:&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;b&gt;Najlepsza Przyjaciółka&lt;/b&gt; – osoba obdarzona urokiem i rozwagą w stopniu przekraczającym średnią arytmetyczną&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;b&gt;Wiktoria, Grzegorz, Tomek&lt;/b&gt; – ludzie obdarzeni wyobraźnią&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt 36pt; TEXT-INDENT: -18pt"&gt;&lt;font size="3"&gt;-&lt;span style="FONT: 7pt &amp;#39;Times New Roman&amp;#39;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;b&gt;Ja&lt;/b&gt; – bez komentarza (jak mawiał Pawlak za czasów swego premierostwa)&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- A potem powiedział, że za jego czasów nikt mu nie dawał taryfy ulgowej, więc on teraz też nie będzie – zakończyła dobitnie Najlepsza Przyjaciółka. Słuchaliśmy tego jak opowieści o żelaznym wilku, jako że na wykłady chadzaliśmy sporadycznie i nasz kontakt z profesorstwem w zasadzie ograniczał się do egzaminów. Na szczęście, Najlepsza Przyjaciółka z ochotą pełniła rolę informatora, skryby i wywiadowcy.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- No i już wiadomo, jakie będzie to jutrzejsze zaliczenie – podsumował ponuro Grzegorz.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Taryfa ulgowa! – parsknęła z pogardą Wiktoria. – Ciekawa jestem, co to według niego znaczy!&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Przecież on jest stuknięty – oświadczył Tomek, który – jako mieszkaniec akademika – dysponował szerokim wachlarzem opinii i poglądów. – W zeszłym roku pytał o mechanizmy komórkowe w posocznicy.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- „W sepsie” się mówi – poprawiła Wiktoria.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- „Sepsa” się mówi hematologii, a na zakazach „posocznica” – uściśliłam z ciężkim westchnieniem.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Dajcie spokój, oni wszyscy chyba myślą, że na tych studiach nie mamy nic do roboty – powiedział Grzegorz. – Dzisiaj na zajęciach asystent pytał nas z leczenia zapalenia opon w różyczce. I to z dawkami!&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Co on, zgłupiał? – spytałam retorycznie.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- I jeszcze rzucał nazwami handlowymi... – uzupełniła Wiktoria. – Musimy to na jutro wykuć, bo inaczej nie zaliczy nam ćwiczeń.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Nienormalny jakiś! – Tomek nie krył oburzenia. – Przecież za dwa dni jest wejściówka! Co ja mam?! Rozdwoić się czy co?&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- To jest w ogóle chory pomysł, żeby robić wejście w sobotę – przytaknęła Najlepsza Przyjaciółka.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- To jest nic... – Grzegorz lekceważąco machnął ręką. – Pamiętacie, jak egzamin wypadał w Wielki Piątek?&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Nawet mi nie przypominaj! Mój brat myślał, że to sobie wymyśliłam, bo nie chcę robić w domu porządków.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- A gdzie on studiuje? – Najlepsza Przyjaciółka odwróciła się w stronę Wiktorii.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Na Polibudzie.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Aaa... – westchnęłam, kiwając głową. – Inny świat...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- A moja współlokatorka cały czas mnie pyta, dlaczego zdajemy egzaminy w czasie normalnych zajęć – pochwaliła się Najlepsza Przyjaciółka.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- I jak to jest, że asystenci i profesorowie nie mają dyżurów – uzupełniłam gładko.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Mój chłopak kiedyś się dziwił, że jednego docenta szukałam przez półtora miesiąca.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- I dlaczego dzień w dzień trzeba latać na ósmą...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Albo na w pół do ósmej...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Przez dziewięć miesięcy...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- I jeszcze miesiąc praktyk...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- I co tydzień wyjście...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Albo wejście...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- A asystenci są nadgorliwi...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Za to profesorowie stuknięci...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Siedzenie po nocy...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Do rana...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Koszmar!&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Masakra!&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;- Horror!&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Dookoła stołu zapadła cisza. Przez kilka minut kontemplowaliśmy w milczeniu nasze tragiczne położenie.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="4"&gt;&lt;font size="3"&gt;A potem dopiliśmy piwo i zwinęliśmy się do domu. W końcu było w pół do dwunastej, a jutro mieliśmy kolokwium. I wejściówkę za dwa dni&lt;/font&gt;.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="4"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/div&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:906</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/906.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=906"/>
    <title>Twórca i tworzywo</title>
    <published>2007-07-04T21:09:29Z</published>
    <updated>2007-10-04T14:05:10Z</updated>
    <category term="pisanie"/>
    <lj:music>Only If, enya</lj:music>
    <content type="html">&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Jestem człowiekiem zacofanym jak maluch z zepsutą skrzynią biegów. I żebym jeszcze mogła z dumą stwierdzić, że u podłoża mojego zacofania leżą jakieś zasady, miłość do tradycjonalizmu, światopogląd konserwatywny albo neokonserwatywny (jeżeli samo to pojęcie nie jest wewnętrznie sprzeczne). Niestety, najzwyczajniej w świecie chodzi tu o lenistwo. Gdybym żyła w epoce kamienia jeszcze-nie-łupanego, też pewnie stawałabym w poprzek rewolucji dziejów („Jakieś tam tłuki pięściowe? Eee, dajcie spokój... A kto to będzie szlifować? Lepiej po staremu wziąć otoczaka do łapy i skopać tyłki tym zza rzeki”).&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Otóż jako przedstawiciel ludu pracującego, wykształciuch, Polak i właściciel live-journala, powinnam na tymże live-journalu wklejać angsty i cross-overy, prezentować ikonki i produkować rozliczne meme. Cóż z tego, skoro z trudem odróżniam fluffa od slasha, a jedynym serialem, jaki obejrzałam w całości były „Alternatywy 4”. A co da się napisać do „Alternatyw 4”? Erotyk z Mężem Śpiewaczki i Gosposią? Prequel do barwnych losów Balcerka? Cross-over z Kapitanem Sową? Wolne żarty, tego napisać się nie da; w każdym razie ja nie dałabym rady tego napisać. W związku z czym czuję się zwolniona z obowiązku nadążania za rzeczywistością i mogę z czystym sercem oddać temu, co lubię, czyli luźnym dywagacjom, laniu wody i ględzeniu na tematy wszelakie. &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Dziś będziemy ględzić na temat pisania i procesu tworzenia. Wszystko, rzecz jasna, oparte na własnych doświadczeniach.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="ljcut" text="Z pamiętnika autora z ambicjami"&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;font size="3"&gt;Z pamiętnika autora z ambicjami&lt;/font&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="6"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="1"&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Poniedziałek&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Dzisiaj wpadł mi do głowy świetny pomysł. Co ja piszę, nie świetny, ale wprost genialny! Wprawdzie trzeba jeszcze dograć fabułę, zsynchronizować wątki i wygładzić psychologię postaci, ale to w gruncie rzeczy szczegóły. Grunt to pomysł!&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Wtorek&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Zaczęłam pisać plan opowiadania. Straszne dziury w tej fabule! Oczywiście, to żaden problem, jakoś się je zatka, a jak nie zatka, to chociaż zakamufluje, ale tak czy inaczej, to bardzo wyczerpujące zajęcie. Może by tak zmniejszyć liczbę rozdziałów? Bądźmy realistami, komu będzie się chciało przedzierać przez kilkaset stron?&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Środa&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Przerzuciłam się na opis postaci. Mam już kolor oczu, rasę i ubiór. Aha, zapomniałabym o biżuterii! Trochę gorzej rysem charakterologicznym. Ale trudno, nie można mieć wszystkiego: albo prawdopodobieństwo logiczne fabuły, ale prawdopodobieństwo psychologiczne bohaterów.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Czwartek&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Powinna chyba zacząć pisać, ale, jak mawiali starożytni, &lt;i&gt;festina lente&lt;/i&gt;. Poza tym warto wiedzieć, co o moim pomyśle sądzą inni. Dlatego streściłam kilkunastu osobom zarys fabuły i z pięć pobocznych wątków, jakie wpadły mi do głowy. Odnoszę wrażenie, że wszyscy byli zachwyceni. Chciałam jeszcze przedyskutować wygląd i charakter bohaterów, ale nagle na mojej liści GG wyświetliły się same czerwone ikonki. Dziwne...&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Piątek&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Dzisiaj postanowiła zacząć – oczywiście od najważniejszej rzeczy, czyli tytułu. Musi być oryginalny, inspirujący i przykuwający uwagę. Przyszło mi do głowy parę ciekawych propozycji, ale niestety, okazało się, że są już zajęte. Że też inni zawsze muszą mnie wyprzedzić!&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Sobota&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Mam już tytuł! Teraz szukam odpowiedniego motta. Ciężka sprawa. Nie dość, że powinno pasować do tytułu (i do opowiadania także), to jeszcze musi być zwięzłe i celne. No i autor cytatu też się liczy. Potrzebne jest nazwisko w miarę znane, ale i niebanalne. Trzeba pokazać klasę. &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="3"&gt;Niedziela&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Przez całą noc szukałam błyskotliwego cytatu i nic! Pewnie bym się załamała, ale na szczęście przyszło mi do głowy genialne rozwiązanie. Sama machnę jakieś celne sformułowanie i użyję go jako motta! Wymyśliłam już kilka; do wyboru, do koloru. Muszę tylko zastanowić się, jakim nazwiskiem je podpisać.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:ann_wlkp:577</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/577.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://ann-wlkp.livejournal.com/data/atom/?itemid=577"/>
    <title>Chcieliśmy jak najlepiej, a wyszło tak jak zawsze *</title>
    <published>2007-06-30T22:20:33Z</published>
    <updated>2007-10-04T14:21:36Z</updated>
    <category term="zwyczajne życie"/>
    <lj:music>Democracy, Leonard Cohen</lj:music>
    <content type="html">&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Zawsze chciałam pisać pamiętnik. Diariusz. Dziennik. W każdym razie coś, do czego siada się regularnie i bez ociągania. Próby podjęłam dwie. &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Pierwsza ma postać brulionu obłożonego w lśniący papier. Zaczyna się w sposób mało ekscytujący od lakonicznego wpisu: „Dzisiaj była kartkówka z biologii. Mam nadzieję, że poszło mi dobrze. Po obiedzie byłam na spacerze z Anią i naszymi psami. Spotkałyśmy Martę i Marka. Ona jest do niczego”. Wystarczy jednak przewrócić kilkanaście kartek, żeby zauważyć ciekawą przemianę – notki stają się coraz dłuższe i coraz ciekawsze. Gdzieś w okolicach połowy zeszytu można nawet przeczytać porywającą relację z dyskoteki, na której Marek porzucił Martę (oczywiście, dla skromnej autorki pamiętnika), a także malowniczy opis dyskotekowej kreacji. Podsumuję to tak – kiedy będę już zmurszałą staruszką i kompletnie stracę pamięć, będę mogła przeczytać swój dziennik i pocieszać się, że przynajmniej młodość miałam barwną jak łowicka zapaska.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Po raz drugi spróbowałam pisać pamiętnik w wieku okołolicealnym. Tym razem mój wybór padł na kalendarz z reprodukcjami impresjonistów. Kiedy się go otworzy, uwagę zwraca głównie miniaturyzacja pisma, istny maczek o wysokości góra dwóch milimetrów. Bóg wie czemu skazałam się na taką mordęgę, ale przypominam sobie, że kaligrafowanie maciupkich znaczków dawało mi sporo satysfakcji. Gorzej nieco z treścią – trzy czwarte stanowią mętne, pseudofilozoficzne wywody o świecie (a nawet Świecie), przemieszane z ponurymi refleksjami, cynicznymi obserwacjami i tragicznym wywodami. Nie dość, że wszystko to nudne i raczej banalne, to nijak nie potrafię tego pogodzić z moimi wspomnieniami. O ile dobrze pamiętam, jako siedemnastolatka nie snułam się w porozciąganym swetrze z Dostojewskim pod pachą. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że czas dzieliłam pomiędzy Agathę Christie i jazdę konną. Z drugiej strony, co romantycznego jest w uganianiu z palcatem w zębach czy w śledzeniu poczynań panny Marple? &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;Tak więc, po opisanych powyżej próbach, podejmuję trzecią. I myślę, że będzie to próba adekwatna do tytułu.&amp;nbsp;A że ponoć nie do tego służy LJ? Chrzanić to, przy moim analfabetyzmie informatycznym to i tak wielkie dokonanie.&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;font size="2"&gt;&lt;font size="3"&gt;* Żeby nie było, że sobie przywłaszczam cudze &lt;em&gt;bon moty – &lt;/em&gt;to Wiktor Czernomyrdin stworzył ten aforyzm (jeden z moich ulubionych).&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;/font&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/font&gt;&lt;/div&gt;</content>
  </entry>
</feed>
